Ale się porobiło....?
Narobiłem sobie kłopotu biorąc na przechowanie kotka sąsiadki, ktora pilnie pojechała do swojej córki...Kot jak to kot, chwila moment i po...kocie. Wychodziłem wynieść śmiecie nie będąc świadomym, że sprytny kot czatował będzie pod drzwiami. Wracając otworzyłem drzwi i w tym momencie zwierzątko mykło, a ja nie byłem w stanie go powstrzymać. Jak na złość spotkało to właśnie mnie. I co mam począć? Ściganie kota nie dało rezultatu, nawet pogorszyło całą sprawę, bo kot uciekł i straciłem z nim kontakt...Pogoda wiosenna, a koty w tym marcowym czasie są bardzo pobudzone i chyba w tym tkwi cały problem.
Dobrego i spokojnego wypoczynku życzę wszystkim na nadchodzące dni.
Pozdrawiam.
P a p k i n

Chociaż, przyznam się bez bicia, rzadko tu zaglądam... To muszę przyznać że kiedy dzisiaj tutaj wszedłem byłem w szoku. Raz że przybyło kilka postów od razu a dwa to to, że zmieniłeś szatę graficzną bloga?
OdpowiedzUsuńWitaj Bartku. Fakt, nie zaglądasz do mnie i nie wiem dlaczego. Nie zmieniłem szaty bloga, jest taki sam od zarania czasu. Być może nawet mniej się udzielam, ale to wynika z mojego trybu życia - często wyjeżdżam i to jest tego wynikiem. Pozdrawiam życząc zdrowia i pomyślności.
OdpowiedzUsuńWitaj. Może, Ty Staszku też byś zajrzał do mnie na bloga. Odkąd zmieniłem adres zameldowania powstało sporo postów na moim blogu. Sorry że tak nagabuje. Lecz znasz mnie na tyle że chyba wiesz iż u mnie co w głowie to na języku a w rezultacie na blogu. Niestety mam cięty język, to niektórym to się nie podoba i narobiłem sobie "wrogów". Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPicasso