Szukaj na tym blogu

czwartek, 27 sierpnia 2026

 

                                     "Czyszczenie" umysłu....

Każdego roku , także w obecnym udaję się do Tyńca, do Opactwa Benedyktynów, aby oderwać się od codzienności. Jadę dzisiaj. Posiedzę w celi, oddam się medytacji i przemyśleniom. Z dala od zgiełku, w odosobnieniu posłucham bicia serca w ciszy w izolacji od świata zewnętrznego. Takie chwile służą na odpoczynek umysłu i przemyśleniu swojego życia.
Życzę wszystkim pogody ducha, do usłyszenia za dwa tygodnie.
Pozdrawiam.
                                                                                 P  a  p  k  i  n

niedziela, 23 sierpnia 2026

 

                                                                               Wrzuć na luz...

Większość z nas obarczona jest negatywnymi myślami i emocjami. Niektóre z nich wynikają z bolesnych wspomnień i dotkliwych strat osobistych, inne natomiast z rozczarowań w następstwie błędnych oczekiwań i zrujnowanych marzeń. Jeszcze inne powstają na tle złości, urazów czy frustracji spowodowanym codziennym stresem i kryzysami. Te negatywne myśli i emocje towarzyszą nam na co dzień. I dopóki się ich nie pozbędziemy, będą wpływać na nasze nastawienie, zdrowie czy relacje. Nie pozwolą nam realizować pełnego potencjału. Uniemożliwia dobre wykorzystanie czasu i uwagi. Stanowi przeszkody psychiczne, które zniekształcają nasz punkt widzenia, zmniejszają wydajność, a tym samym pogarszają jakość życia. Po uwolnieniu się od obciążających nas frustracji, żalów i bolesnych wspomnień doświadczamy wolności emocjonalnej. Widać ją w naszych zachowaniach, decyzjach i na poziomie samoświadomości, ujawnia się w relacjach z bliskimi osobami, przyjaciółmi, sąsiadami i współpracownikami. Przejawiają się w jakości naszej pracy i zadowoleniu z jej ukończenia. Kiedy pozbędziemy się ponurego, defetystycznego stanu umysłu, nie będzie on mógł nas powstrzymać. Odpuszczanie pozwoli nam skupić się na rzeczach ważnych - naprawdę istotnych....A prawda jest taka, że bez odpuszczenia, bez przebaczenia sobie i zbiegowi okoliczności, bez zdania sobie sprawy, że mamy te okoliczności za sobą, nie można iść naprzód. Bo życie idzie naprzód, a my powinniśmy to robić wraz z nim....
To są rozważania większego formatu, pytania na które czasem trudno sobie odpowiedzieć. Na co dzień  staram się nie myśląc, nie zabierać głosu w dyskusji na ten temat - po prostu czasem mi się zdaje, że do pewnych spraw nie dorosłem, ale czy na pewno...?
Poddaję to osądowi tych, którzy mają wiedzę i potrafią odpowiedzieć na każde pytanie.
A ja staram się na chwilę odosobnienia, na które oczekuję.
Pozdrawiam życząc wszystkiego co najlepsze. Życzę ciszy i spokoju, wyluzowania, odnalezienia się w rzeczywistości, która nas otacza.
Miłego wypoczynku.
                                                                                P  a  p  k  i  n
                                                                          

czwartek, 20 sierpnia 2026

 

                                  Upałów już nie będzie...?

Zbliża się nieuchronnie koniec lata i z całą pewnością upały już nie wrócą - może w przyszłym roku?  Aura jest sprzyjająca, specjalnego spadku temperatur nie zauważyłem, ale nie ma się co łudzić - idzie jesień i fakt to nieuchronny. Ale jesień często bywa piękna, słoneczna, ciepła z kolorowymi liśćmi później tworzącymi dywany szeleszczące pod nogami. Uspokojenie, czas zadumy nad upływającym czasem. Bywa też kapryśna, dżdżysta z mżawką utrudniającą naszą codzienność. A zatem - cieszmy się końcówką lata, co dalej będzie - zobaczymy....
Pozdrawiam życząc pogody ducha.
                                                                          P  a  p  k  i  n


piątek, 14 sierpnia 2026

                                   Nadal mamy lato...

W ostatnim czasie zastanawiałem się nad pojęciem jesieni w pełni lata, Faktycznie, temperatury zwłaszcza nocne nie były zbyt optymistyczne i...przyjemne. Ale czy mogę się dziwić? Wiele lat temu, lipcowej nocy na przełęczy pod Tarnicą z wychłodzenia zmarł jeden ze studentów, którzy pozostali na noc w tej części Bieszczad. To była głośna sprawa, a dziś dziwi nas fakt, że latem pojawia się jesień. Zdania oczywiście nie zmieniam, gdyż wędruję po Bieszczadach od lat i wiem, że noce nawet latem potrafią być bardzo zimne. Nie łudźmy się więc, że dzienne temperatury nie wróżą zimnych nocy.
Udanego wypoczynku, dużo słońca i zabawy życzę w tych nadchodzących, świątecznych dniach.
Pozdrawiam.
                                                               P   a   p   k   i   n



środa, 12 sierpnia 2026

                                     Jesień czy lato...?

Ktoś mi powiedział, że za bardzo zagalopowałem się co do letniej jesieni... Najwyraźniej nie zrozumiał moich intencji. Ale cóż, każdy ma prawo do własnej opinii. Wiadomo, że lato w pełni, cieszymy się super pogodą pod każdym względem - słońce, upały, nawałnice, ściany deszczu i gradu.... Na polach pracują kombajny, żniwa w pełni. Ten widok niestety przybliża do jesieni. Nie ma się co oszukiwać - druga połowa sierpnia jest przeważnie jesienna chyba, że w pogodzie się coś zmieni. Nocne temperatury nie napawają optymizmem -  zaledwie 10 stopni ciepła, to raczej nie jest śmieszne. Zobaczymy, co przyniosą dalsze dni. Oby zmieniło się na lepsze...
Czego sobie i moim przyjaciołom życzę.
Pozdrawiam.
                                                                              P   a   p   k   i   n



niedziela, 9 sierpnia 2026

                       Środek wakacji to czas żniw...

Szwejka pozostawiłem w Przemyślu, niech mu się tam wiedzie...
"Jesień, choć jeszcze lato, kombajny po polach się plątają, pola słoneczników obsypane kwieciem, ich złote płatki na ziemię spadają. Sierpień to ostatki choć bywa słoneczny, wrzosy ukradkiem się pojawiają, tak ku końcu lata pojawia się jesień i ptaki już w lesie nie śpiewają. Bociany gromadzą się przed odlotem, znów opustoszeje całe stworzenie, a my zostaniemy na swych starych "śmieciach," tu witać będziemy  nadchodzącą jesień..."
Pozostaje nam tylko cieszyć się słońcem lata.
Pozdrawiam serdecznie życząc udanych wakacji.
                                                                                         P  a  p  k  i  n


piątek, 31 lipca 2026

 Wakacje trwają, choć to już ich połowa - letnia kanikuła sprzyja urlopowiczom. A ponieważ dziś piątek wypoczynku początek. Pięknego dnia życzę, który uśmiech i radość wszystkim da.


A ja wybieram sie do miasta Szwejka czyli do Przemyśla. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.  
                                                              P  a  p  k  i  n

                                   P

niedziela, 26 lipca 2026

 

                                     Dzień dobry...

Niech się wszystkim szczęści, niech Wam się
Wam darzy. Niech dzisiejszej niedzieli i w nadchodzącym tygodniu coś dobrego się przydarzy.
Cudownego dnia wszystkim życzę.
Pozdrawiam.
                                             P  a  p  k  i  n
 














 darzy

sobota, 18 lipca 2026

 

                                    H  y  r  l  a  t  a...

Całą grupą pożegnaliśmy się przy grobie "Kaśki Litwinki" po czym zeszliśmy do Wetliny, aby rozjechać się do swoich miejsc zamieszkania. Sam jednak pozostałem w Wetlinie u kolegi i byłego leśniczego. Dwa dni później ruszyłem w kierunku Cisnej, aby jeszcze pobyć w Bieszczadach i wejść  na Hyrlatą, miejsce tajemnicze i można rzec odludne. Bo są szlaki w Bieszczadach, gdzie znajdujesz tłumy ludzi i gwar.
Ale są też takie jak ten  - Bieszczady  w bardziej surowej wersji, bez tłumu, z historią ukrytą pomiędzy drzewami i trochę bez widoków, ale i to jest piękne, egzotyczne i tajemnicze. Jest więc dużo stromych podejść ścieżką ledwo widoczną, miejscami błotnisto po ostatnich deszczach, które nas nękały. Ale też dużo spokoju i zawsze nadzieja, czyli...zero niedźwiedzich spotkań. Bo jeśli w takim miejscu ktoś będzie sapał, to tylko ja. A skoro postanowiłem wybrać się w moje kochane Bieszczady, które odwiedzam od lat i jeszcze nie byłem wszędzie (do "Kaśki Litwinki') oraz na taką mało popularną, ale bardzo ciekawą wycieczkę pełną tajemniczości, to dlaczego nie? Nie trzymam więc nikogo w niepewności i wybrałem się właśnie na Hyrlatą (1103 m npm), Działem ciągnącym się od Rostok Górnych przez Rosochę (1084 m npm) i dalej przez Berdo (1043 m npm) i zejście do Żubraczego - ciekawy masyw w zachodniej części Bieszczadów. 
Rozpocząłem wędrówkę właśnie w miejscowości Żubracze i szeroką, asfaltową drogą zmierzałem do miejsca, gdzie musiałem w pewnym miejscu odbić do lasu, który miał się stać moim towarzyszem przez najbliższe godziny. Hyrlata, to miejsce oddalone o kilka kilometrów od Cisnej. Górą biegnie szlak zielony, a wybrać się tu można także od strony Roztok Górnych. Trzeba też pamiętać wybierając się w tą stronę, że Hyrlata i jej okolice są matecznikiem niedźwiedzim. Szlak jest znacznie stromy i wymaga pewnej kondycji, odwagi i samozaparcia. Hyrlata zaliczana jest bowiem do grupy mniej popularnych szlaków bieszczadzkich, obfitująca w tajemnicze dziewicze przejścia i ich otoczenie. To idealne miejsce dla tych, którzy cenią sobie spokój, ciszę i odosobnienie. Ale po ostatnim spotkaniu z niedźwiedziem, na którego wcześniej natknęła się cała nasza grupa w paśmie Wysokiego Działu, będąc teraz sam, starałem się nie iść cicho lecz mówiąc głośno sam do siebie uderzając palikami będących w moich dłoniach...Kiedyś już, ale przy innej okazji mówiłem jak zachowywać się aby nie wejść w drogę jakiemukolwiek zwierzęciu. Na takich szlakach i bezdrożach, którymi wędruję, stukam czymś, kaszlę, co nie jest oznaką jakiejś potencjalnej choroby - wszystko po to, aby potencjalna zwierzyna już z daleka wiedziała, zwłaszcza na terenie lesistym, zakrzaczonym, że idzie ktoś, kto nie chce jej poznać z bliska...Szedłem tak tym lasem jak potencjalny gruźlik, z daleka słychać było, że idzie coś obrzydliwego, wręcz chorego, do kogo nie warto się zbliżać...A poranny las miał niesamowity klimat, strome podejścia nie zaburzały mojego spokoju.
Rzecz w tym, aby trzymać fason, panować nad emocjami i co ważne, nie myśleć, co może "wyrosnąć" przed oczyma w danej i niespodziewanej chwili i trzymać te emocje w...dłoni (?)  Cisza, spokój i tylko widoków brakowało co do których mógłbym być przyzwyczajony. Sam też nawet nie wiedziałem jakich się spodziewać, bo z perspektywy wzroku widoki te nie były oszołamiające, a mnie zależało, aby dotrzeć do miejsca pozbawionego drzew. Hyrlata to miejsce dzikie , mało popularne, niewiele osób tu się zapuszcza, miejsce tajemnicze i te przedziwne drzewa o wyrazistych kształtach pni, koślawych i...łysych pomiędzy którymi przebłyskuje  słońce - klimat który bardzo lubię. Dziewiczy las, naturalna śmierć starych drzew powalonych ze starości, w lesie tym jest po prostu bajkowo...Hyrlata nie jest górą spektakularną, a pusty szlak odstraszają niedźwiedzie. Na samym szczycie towarzyszy hulający wiatr. Bardzo rożni sie od innych popularnych szlaków w Bieszczadach takich jak Połoniny - Caryńska, Wetlińska czy Tarnica, gdzie są otwarte przestrzenie, piękne widoki, ale też tłumy gawiedzi i gwar. Tutaj są nieprzebyte lasy i łąki kołyszących się trawna wietrze, wyglądające jak morskie fale wysokie często powyżej pasa. Widoki znacznie skromniejsze za to zdecydowana cisza do tego stopnia, że słyszy się bicie własnego serca, choć często być może ze strachu (?)  Ci, którzy szukają spokoju tu go właśnie znajdą, a panoramy z poziomu wzroku też się znajdą...Ale skoro wszystko co dobre kiedyś się skończy (?) tak i mnie była pora wracać. Żałuję tylko, że padła mi bateria w telefonie i dalszą trasę pokonywałem bez kontaktu z kimkolwiek. Idąc w kierunku Berda potem do doliny Solinki i na parking. Szlak na Hyrlatą nie obfituje w oszałamiające panoramy, ale jak wspomniałem, jest to miejsce dla osób utrudzonych wielkomiejskim gwarem i dla sympatyków spokoju i oszałamiającej ciszy. UWAGA tylko na niedźwiedzie!
Życząc udanego wypoczynku (deszcz i burza orzeźwiła powietrze), zapraszam na poranną kawę. Życzę zdrowia i wszystkiego co każdy sobie życzy.
Pozdrawiam.
                                                                  P  a  p  k  i  n 










piątek, 3 lipca 2026

 

                                       Wyruszam...

Coś mnie gna do przodu i trudno oprzeć się pokusie spotkania z przyjaciółmi w miejscu, gdzie spotykaliśmy się na wspólnych biwakach, w miejscu, które spędza sen z oczu, w krainie spokoju, ciszy i pięknych widoków - Bieszczady!
To dwutygodniowy pobyt w najwyższej części tego regionu, niemal na pograniczu ze Słowacją. Nad potokiem "Głuchy" w domu "Kaśki Litwinki" - Marii Stypułkowej rozbijemy obóz, aby pobyć z sobą, powspominać dawne czasy, które przeminęły, kiedy gościła nas wspomniana gospodyni tego obejścia - pani Maria. Wyruszam około południa do Wetliny, tam wszyscy się spotykamy, dalej to już piesze podejście ścieżką do miejsca docelowego.
Wszystkim życzę udanych wojaży, spokojnego wypoczynku w zdrowiu i...pogodzie.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
                                                                 P   a   p   k   i   n