Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 października 2023

 

                     Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny...

Zapalając światełko pamięci na grobach najbliższych , zapal również  światełko za tych, o których nikt już nie pamięta.


sobota, 28 października 2023

 

                            Sentymentalne wspomnienie lata...

"Z racji pogody, która tegorocznego lata mnie nie rozpieszczała, miałem ograniczoną możliwość obcowania z naturą...Oczywiście odnosi się to do wyprawy na Tarnicę, kiedy to poprowadziłem swoją rodzinkę, a która debiutowała w podobnej wyprawie...Największą nadzieję pokładałem  w wejściu na Tarnicę, planując wejście szlakiem czerwonym z Ustrzyk Górnych.
Niestety - na Tarnicy pogoda nagle się zmieniła w ulewę z piorunami. Delikatnie rzecz ujmując, pomimo doświadczenia z chodzeniem po górach, nie bardzo wiedziałem, jak zachować się w tej sytuacji mając pod opieką dwie całkowicie niedoświadczone osoby, które jak się okazało, nigdy wcześniej nie znalazły się w podobnej sytuacji. Początkowo przycupnęliśmy  jak najniżej, ale w ostateczności podjąłem decyzję, aby zejść poniżej szczytu do przełęczy pod Tarnicą. W normalnych warunkach przejście tym szlakiem, to czas około 20 minut, teraz pokonanie tego zejścia trwało pół godziny. Okazało się, że poko nanie schodów, tym razem w dół, było dla moich podopiecznych trudniejsze niż bym się spodziewał.
Świata przed nami widać nie było, a w takich warunkach nic, tylko jak najdalej od niebezpiecznego miejsca, jakim jest metalowy krzyż na Tarnicy. Podobną chlubą cieszy się Giewont górujący nad Zakopanem...Ciekawe, że deszcz ustał tak szybko, jak się pojawił, ale o pięknych widokach można było pomarzyć. Biała mgła okryła wszystko, a poruszanie się w takich warunkach po szlaku, to ryzyko. Dobrnęliśmy do Ustrzyk mokrzy i zdegustowani, a dalej udaliśmy się samochodem do bazy, czyli do Soliny...Gdyby nie anomalie pogodowe i humor bratowej, było by nawet dobrze, ale i tak jest super (to tylko moja myśl) - niczego nie żałuję...Oczywiście straciłem sporo niepotrzebnego czasu z rodzinką z Gdyni. Ale cóż...na taka wyprawę trzeba jednak wybierać się samemu lub z kimś, kto zna się na rzeczy, to najlepsze rozwiązanie. Dlatego nie zwracam uwagi na opinie, które  czasem zarzucają mi samotne wędrówki po Bieszczadach.
Dzisiaj zmiana czasu, czyli coś, czego wprost nie cierpię, choć szczególnie mi to nie przeszkadza (?) Pozdrawiam życząc udanego wypoczynku pomimo deszczowej, jesiennej szarugi.
                                                                           P   a   p   k   i   n




środa, 25 października 2023

 

                                                  J  e  s  i  e  ń...

Jesień to czas, w którym wiele osób wykorzystuje zaległy urlop. Coraz więcej osób preferuje wypoczynek poza krajem, gdzieś w ciepłych krajach, kiedy w Polsce dominuje już chłodniejsza aura...Październik kojarzy nam się z jesiennymi barwami i często padającym deszczem. Grzybiarze przeczesują lasy, a miłośnicy ciepła i pięknej pogody wybierają się na zaległe urlopy do krajów cieplejszych. Niektórzy  na długo przed 1 listopada rozpoczynają wędrówkę "na groby" najbliższych, które porządkują, odświeżają i przystrajają wiązankami kwiatów. Są też i tacy (zapobiegliwi),  którzy już  teraz , a nawet wcześniej rozpoczynają zakup prezentów  świątecznych dla swoich bliskich. Ten "akt" który nazywam durnotą, nie preferuję i unikam jak ognia....Nie mniej to, co najbardziej nas w tym okresie aprobuje, to właśnie, którą także lubię, ale nie taką, jaka dziś pod moim niebem - nie jesień zamgloną i szarugą, z padającym deszczem - taka zgniła i nieprzyjemna. 
Życząc pogody ducha, przeżyjemy również te niesprzyjające jesienne "atrakcje" naszego życia. Pozdrawiam i oby zdrowie dopisywało.

                                                                                P  a  p  k  i  n   

sobota, 21 października 2023



 

                                         Jeden dzień w Solinie...

I wydawać by się mogło, ze to wiosna, choć nie lato, jesień przyszła,
świeci słońce - ciepło, jak na porę roku...
Jeden dzień w Solinie, choć nie cały, ale przywiozłem sobie miodzik od szwagra
i z Jego pasieki,. Będę miał na zimę...
Nieprawdopodobne, jak aura robi nam psikusa. Mieliśmy posmak zimy, zgniłą jesień (tu w Bieszczadach pada), mam nadzieję na prawdziwe jesienne Bieszczady z kolorowym tłem drzew. Dziś słonecznie i w miarę ciepło.
Dobrego wypoczynku w spokoju, zaciszu domowym lub gdzieś w plenerze życzę wszystkim bez wyjątku.
Pozdrawiam.
                                                                         P   a   p   k   i   n

środa, 18 października 2023

 

            Kręta (moja) droga - rozważania na czasie...

Moja życiowa droga jest kreta. Czasem z niej zbaczam i wtedy się gubię. W sytuacji niepewności siadam byle gdzie, na trawie, nad brzegiem strumyka i...rozmyślam. Kiedy wymyślę, że powinienem zawrócić, to wracam na swoją starą drogę idąc w prawo lub w lewo, choć wiatr zawsze wieje tak, by zaćmić mój wzrok. Wtedy znowu zbaczam i znajduję miasto. A tu w moim mieście siadam w kawiarni, piję niekoniecznie czarny aromat upajając się herbatką z cytryną i znowu myślę...A gdy już wymyślę, to wracam...Niekiedy na mojej drodze stają ludzie i nie mogą iść dalej, bo muszę ich poznać. Niektórych poznaję lepiej i wtedy Oni idą dalej razem ze mną. Niektórych poznaję słabiej i Oni pozostają w tyle. Oczywiście, Ci którzy zdecydowali się iść ze mną dalej, też często zbaczają z drogi odwiedzając łąki i miasta. Niestety - nie wszyscy stamtąd do mnie wracają...Takie refleksje zaprzątają moją głowę teraz, po tym niedzielnym "maratonie." Ale to już osobny temat, może na inny dzień i tylko sama refleksja...A ja lubię swoją drogę, bo jest moja. Nie wiem dokąd mnie zaprowadzi, choć wiem i widzę nawet jej horyzont. Niektórzy mówią, że będę nią szedł, aż zasnę na zawsze (w tym miejscu przydała by się riposta), inni natomiast uważają, że jak zasnę, to się dopiero wędrowanie rozpocznie...Ale wiem również lubiąc swoją drogę, że nawet jeśli nie wiem dokąd mnie zaprowadzi - moja droga jest drogą życiową, skrzętnie rozważaną i...przemyślaną. 
Ta myśl, te rozważania stały się "dziełem" dzisiejszego poranka podczas spaceru poza miasto. Wróciłem przed chwilą, by podzielić się tą myślą i nie zapomnieć słów, które stały się jej częścią. To, że nastała jesień, dziś wyjątkowo zimna (mróz, szron i mgła), nie znaczy, aby siedzieć w domu. Taka wycieczka z samego rana daje dobre rezultaty dobrze przeżytego dnia.
Milusiego dzionka życzę i serdecznie pozdrawiam.
                                                   P   a   p   k   i   n


piątek, 13 października 2023


                                             Uważaj na piątek 13-go...

Twarz mojej rozmówczyni mówił sam za siebie...Nie wiem, skąd w ludziach bierze się tyle obaw, a nawet strachu przed takim dniem jak dzisiaj (?)  Nie potrafię na tak zadane pytanie odpowiedzieć z uwagi na obojętność i traktowanie takiego dnia, jako coś normalnego, niczym się nie różniącym od innych dni...Bo skoro  taki dzień ma przynieść komuś  zabobonnego pecha, to rada jest jedna: "siedź w domu, zaszyj się gdzie możesz i czekaj na koniec dnia."  Ale i w zaciszu domowym też możesz mieć pecha, możesz  poślizgnąć się na skórce z banana lub na posadzce w łazience. Możesz spaść z krzesła lub z łóżka - powodów może być mnóstwo. Jeśli ktoś twierdzi, że piątek 13 -ty jest pechowy, niech odrzuci to stwierdzenie, bo wiara w podobną bzdurę przyniesie więcej stresu iż się wydawać może. Podobnie jest z czarnym kotem, ten zabobon niczym nie różni się od dzisiejszego piątku. Ale to już jakby inna bajka. 
Nie wypada mi nic innego, jak tylko wszystkim życzyć uśmiechu w ten jesienny dzionek, powodzenia i wypoczynku, również na nadchodzące dni sobotnio-niedzielne.
Pozdrawiam.
                                                                         P  a  p  k  i  n

wtorek, 10 października 2023

 

            W  r  o  c  ł  a  w - 7-8 października 2023 r.

Kilka migawek z miasta, w którym gościłem przez dwa dni. Na załatwienie wszystkich spraw, które postawiłem przed sobą, wystarczył mi jeden dzień, ten drugi czyli niedzielę poświęciłem na zwiedzaniu miasta.
Sporo czasu spędziłem w rynku i jego okolicy. Odbywało się tu wiele imprez, miałem okazję przyjrzeć się sposobie naboru chętnych do służby wojskowej (była spora kolejka, która w miarę upływu czasu, zwiększała się) oraz do służby w Policji. Ponadto było bardzo wesoło i kolorowo, panowała swojska atmosfera.
Pod koniec dnia, kiedy zbliżała się pora powrotu, byłem mocno zmęczony, ale zadowolony, gdyż mój pobyt we Wrocławiu
okazał się pomyślny. Wracałem z poczuciem zadowolenia. Na zakończenie pobytu we Wrocławiu, zwiedziłem pobliską Katedrę p.w. Św. Marii Magdaleny
Pozdrawiam życząc udanego tygodnia.
                                                                         P  a  p  k  i  n





piątek, 6 października 2023

                                           W  r  o  c  ł  a  w...

Sobotę i niedzielę spędzam we Wrocławiu. Wyjazd  troszkę z zaskoczeniem, ale mi odpowiada, zawsze lepsze to niż siedzenie w domu. Nadchodzący tydzień zapewne upłynie na załatwianiu spraw związanych z ewentualnym wylotem do Brazylii. Myślę, że podołam wszystkim wyzwaniom. 
Udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego życzę. Pozdrawiam.

                                                                      P   a   p   k   i   n







czwartek, 5 października 2023

 

                                    Czy spełni się marzenie....?

To zdjęcie zna większość...To niewątpliwie Rio de Janeiro. Właśnie czynię starania, przygotowywanie się do takiego wyjazdu. Byłoby to zwieńczenie marzenia, które  chciałbym zrealizować - drugie w moim życiu. Przymierzam się troszkę niemrawo ponieważ  do tej poty mam do czynienia z Biurami Podróży, które oferują - moim zdaniem nawet korzystne warunki pobytu, ale na zasadach ogólnych. Moją ambicją jest pobyt indywidualny (prywatny), kiedy miał będę możliwość odwiedzenia zwłaszcza tych indywidualnych pobytów, które wcześniej sobie określiłem, a tego Biura Podróży mi nie oferują. Stąd też mam pewne "problemy" ponieważ barierą jest język portugalski (uczę się języka od dłuższego czasu) ważniejszych zwrotów itp. Najlepiej  było by mieć  za przewodnika Polaka tam mieszkającego, który pokierował by moimi "ścieżkami,"  gdzie chciałbym być. Z całą pewnością chciałbym odwiedzić miejsce spoczynku brazylijskiego piosenkarza w miejscowości Uniflor (Stan Parana) na cmentarzu Sao Vincente Paula - Juliano Cezara, zmarłego w czasie koncertu w Ribeirao Preto na rozległy zawał serca w dniu 31 grudnia 2019 roku. Piosenkarza nie udało się uratować. Jest także jeszcze jedno miejsce, które chciałbym odwiedzić, a właściwie spotkać się z dwiema piosenkarkami - rodzinnego duetu "Lorena e Rafaela, choć czasami 
wydaje mi się, że są to "marzenia ściętej głowy."  Póki co lawiruję pomiędzy chęcią wyjazdu, a ustalaniem właściwych dla siebie miejsc pobytu. 
                                                                   Juliano Cezar
Oczywiście - nic nie jest wiążące, ale byłoby to zwieńczeniem moich zamierzeń. 
Pomyślności i miłego dnia życzę wszystkim. Pozdrawiam.
                                                                              P  a  p  k  i  n

niedziela, 1 października 2023

 

                                 Sennie (jesiennie)...

"Zza ciemnych chmur, jak zza wysokich gór wyłonił się jasny promień słońca....Błyskawicznie  oświetlił skrawek ziemi tworząc coś w rodzaju oazy jasnej plamy. Cała reszta tonęła w mroku. Niewidzialna ręka przesuwała go delikatnie  w jednym kierunku ukazując nowy skrawek oświetlonej  części, gdy w tym samym czasie uciekający promień pozostawiał resztę w mroku... Przedziwne zjawisko opanowało tę część lasu, pod koronę której w oczekiwaniu na słońce tłoczyli się niemi ludzie , pośród których byłem obecny także ja. Mrok i zimno spowodowało nieobliczalne skutki w psychice ludzkiej...

Załamanie, zobojętnienie dawało znać o sobie w tą głuchą , niespokojną noc, bez  naturalnego światła, które dopiero teraz po długiej ciemnej nocy  powoli  wyłaniało się z poza ciemnych ołowianych chmur. Mgła spowiła nagle całe otoczenie zaciemniając tyle co wstający promień słońca...Przenikliwy chłód i wilgoć zapanowały nad światem pełnym mroku. Strach przenikał wszystkie moje członki na myśl, że w każdej chwili olbrzymia i włochata gąsienica  też szukająca swojego miejsca, może pożreć mnie bez skrupułów....Stałem  na skraju pieczary patrząc na ledwo przebijający się promień słońca , który z ledwością pokonywał białą magię mgły rozciągniętej pomiędzy gałęziami drzew. Mijała noc i nastawał długo oczekiwany świt raz po raz chowając się w mroku...Nie byłem pewien, czy dotrwam do pełnego świtu. Blady strach padł na mnie, gdy w tym momencie odezwał się budzik w telefonie. Otworzyłem szeroko oczy uświadamiając się w przekonaniu, że jestem w ciepłym i swoim łóżku...." Jak to dobrze, że to tylko jakiś koszmarny sen na pograniczu końca świata...Ale gdy uciszyła się nocna mara, mój umysł opanowała inna, tym razem muzyczna, która trzymała mnie niemal przez cały dzień - "Modlitwa Dziewicy."  Nieźle musiałem nasłuchać się tego utworu wczorajszego wieczoru...
Udanej niedzieli i ciepełka wszystkim życzę.
Pozdrawiam.
                                                                        P   a   p   k   i   n