Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 grudnia 2021

 

                                  Za chwilę koniec roku....

Co by nie powiedzieć, Święta Bożego Narodzenia  2021 przeszły do historii. Pierwsze od wielu lat, zimowe, mroźne i śnieżne. Jednym słowem było bardzo udanie....Przed nami Sylwester i Karnawał, o którym ostatnio jakoś cicho. Ten Sylwester, co prawda już nie taki, jak kiedyś bywało - restauracyjne orkiestry i cała ich atmosfera, ale cóż - czasy sie zmieniają, gusta również. Życzę dalszego wypoczynku i oczekiwania na sylwestrową zabawę.

Pozdrawiam.
                                                 P   a   p   k   i   n

niedziela, 26 grudnia 2021

 

                            B o ż e  N a r o d z n i e  2021... 

Święta Bożego Narodzenia trwają. Niech wszystkim nam dopisuje zdrowie, zadowolenie i radość, dobroć od bliskim nam ludzi, płomiennej pogody ducha życzę, szerokiego uśmiechu, szczęścia niosącego pokój i błogosławieństwa Bożej Dzieciny. 


Niech Wielka Tajemnica Wiary na nowo wnika  do Waszych serc, a nadprzyrodzona łaska wiedzie do dalszego poznania Boga - człowieka, który po to sie narodził i po to na świat przyszedł, aby dać świadectwo Prawdzie. Życzę spokoju i dobrego wypoczynku.

P  a  p  k  i  n

piątek, 24 grudnia 2021

                                            Boże  Narodzenie  2021....

Niech moc wigilijnego wieczoru przyniesie spokój i radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem. Wszystkim życzę wszystkiego co dobre i piękne, aby wszystkie sprawy ułożyły się po Waszej myśli. Spokoju i radości.
                                                                 P  a  p  k  i  n
W e s o ł y c h   Ś w i ą t.



wtorek, 21 grudnia 2021

 

                             Przekażcie sobie znak pokoju....

"Ten szczególny dzień się budzi,
niosąć ciepło w każdą sień,
to dobroci dzień dla ludzi,
tylko jeden w całym roku taki dzień...."
Życzę udanych zakupów i przygotowań do Bożego Narodzenia. Pozdrawiam.


                                             P   a   p   k   i   n




sobota, 18 grudnia 2021

 

                           Czwarta Niedziela Adwentu....

Jest ostatnią z czterotygodniowego okresu poprzedzającego Boże Narodzenie. , od pierwszych Nieszporów do zmierzchu 24 grudnia (Wigilia). 
Udanego, nadchodzącego czasu wszystkim życzę.

Pozdrawiam.
                                                     P  a  p  k  i  n

piątek, 17 grudnia 2021

 

                          To  już  trzydzieści (30) lat...

Czy zapomniałem? NIE! Nie zapomniałem, nie uszło też mojej uwadze. Po prostu natłok zdarzeń, wydarzeń, rocznic i licho wie, czego jeszcze, nie pozwoliły na zajęcie się taką błahostką. Tak - właśnie 16 grudnia minęła 30 rocznica, kiedy rzuciłem palenie. Czy to powód do świętowania? Może nie, ale jest satysfakcja. Ja słowa dotrzymałem, inni nie sprostali postanowieniu i dlatego jest ten fakt satysfakcją. Bo jak dziś słyszę, że ktoś tam reklamuje co stosować - jakieś środki wspomagające, to mnie coś trafia. Ja nie różnię się niczym od tych palaczy, którzy mają problem z nałogiem. Skoro ja mogłem, to inni też powinni potrafić. Trzeba mieć troszkę samozaparcia i odwagi, jak też odpowiedzialności za to co sie czyni....I chyba tyle w temacie. Życzę wytrwałości tym, którzy podobne wyzwanie chcą podjąć.
Pozdrawiam.

                                                          P   a   p   k   i   n

środa, 15 grudnia 2021

                                         C i e s z   s i ę   ż y c i e m....

Ciesz się chwilą....Myślę, że klip muzyczny przedstawiony poniżej, jak rzadko dziś jest dopasowany do przedstawionej sytuacji....Nigdy nie wiadomo, zwłaszcza teraz, gdy trawi nas pandemia. Widać wyraźnie, co znaczy zdrowie i inne dobrodziejstwa ludzkiej natury. Czy mamy powód do niepokoju? Z całą pewnością tak! I co by nie powiedzieć, sprawa jest jasna i klarowna. Ludzie nie dbają o własne bezpieczeństwo, ani o bezpieczeństwo innych. Widać to w komunikacji śmiechy,  chichry, bez maseczek, pełna swawola i beztroska. Można mówić, nawoływać, płuca wypluć - żadnego efektu....Świat zmierza w złym kierunku, w złą stronę....Zbliżają się najwspanialsze Święta
Bożego Narodzenia, Święta radości i spokoju. Ale nie wiem, co to znaczy spokój w takiej scenerii, która toczy się wokół nas - tu i teraz?! 
Rozglądnijmy się wokół siebie, czy aby właśnie i my nie przyczyniamy się do tego stanu "klęski," do tego, aby stać się "niewolnikiem" tej pandemii? Cieszmy się zdrowiem, dopóki jeszcze nam dopisuje, może co niektórym otworzą się wreszcie oczy? 
"Czy ty o tym wiesz,
jakim skarbem jest,
cud wszystkim najwiekszy,
co się życie zwie...
Myśl człowiecze siecz,
pomyśl więc choć raz,
jaki jest wspaniały,
codzienności czas....
Ciesz się chwilą ciesz,
o tym dobrze wiesz,
że ono nie wróci,
połknie wieczność gdzieś....

Pozdrawiam.
                                                        P   a   p   k   i   n


poniedziałek, 13 grudnia 2021

 

(Dzisiaj) 13 grudnia o godzinie 19:30 w oknie swojego domu, w 40 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, zapal  Światło Wolności, by uczcić ofiary junty Jaruzelskiego.

sobota, 11 grudnia 2021


                               III Niedziela Adwentu...

Tym, co odeszli...Zwykła codzienność czasami nie pozwala nam , ale to nie znaczy, że nie pamiętamy. Są to jednak chwile krótkotrwałe. Adwent, a za chwilę Boże Narodzenie, są czasem szczególnym, radosnym, ale też są czasem, kiedy brakuje nam tych, którzy odeszli, czesto dawno temu, ale również w ostatnich latach. ...Mam szczególny  powód, aby być rozkojarzonym, zadumanym, bo to czas ostatnich dwóch lat. Na przestrzeni roku 2020-2021  odeszło dwóch moich braci. Jakby sie umówili, tak cicho, spokojnie, bez specjalnego niepokoju, choć były ku temu powody. Nikt jednak nie pomyślał, że coś takiego następi., tak niespodziewanie. Jest to tym bardziej kuriozalny zbieg okoliczności, że oba przypadki nastąpiły niemal w tym samym czasie, tuż przed Wielkanocą (dosłownie) - to wręcz niebywałe....Teraz uświadamiam sobie, że tak naprawdę zostałem sam. I cóż z tego, że w mojej przestrzeni są osoby, zdawać by sie mogło - bliskie, to jednak nie to....Nie zapominam, ani Ich, ani innych. Kultywuję pamięć o wszystkich, których dziś zabrakło - naszych rodziców, dziadków, luzynów, wujków i cioć, naszych przyjaciół, kolegów ze szkolnej ławy. To właśnie dla Nichte słowa dedykuję: 
"Moi Kochani, swoją postawą i głoszonym słowem sprawiliście, że próbuję stawać się lepszym człowiekiem. Dziękuję Wam za to. I chociaż odeszliście, na zawsze pozostaniecie w mojej pamieci."

P  a  p  k  i  n


czwartek, 9 grudnia 2021

 

                                             989....

Zadzwoniłem....aby umówić się na zastrzyk. Kolejny już raz, czyli trzeci, jak nazywa się fachowo "dawkę przypominającą." Tym razem miałem "szczęście," gdyż miły głos w słuchawce (po spełnieniu formalności) oznajmił, że mogę się zaszczepić jakby z marszu, bez specjalnego oczekiwania. Oczywiście "zaproszenie" przyjąłem i...po sprawie....Zastanawiam sie tylko, jakie czekają mnie stany ducha, bo po każdym szczepieniu, jak nie głowa, to temperatura. A może nie będzie niczego? Oby?
Na złość antyszczepionkowcom, mam to z głowy. I jak śpiewał kiedyś Wojciech Młynarski: "Róbmy swoje, póki jeszcze nam się chce....może to coś da - kto wie...?
Pozdrawiam życząc udanego dnia.
                                                                  P   a   p   k   i   n

poniedziałek, 6 grudnia 2021

 

                       Tam, gdzie kończy się szlak...

Każdego roku podsumowuję moje wędrówki po Bieszczadach, niekoniecznie gdzieś w Internecie (co czynię to dziś), uważam bowiem, że same przemyślenia, co zrobiłem dobrze, co źle, aby następnym to poprawić...Bieszczady, które każdego roku odwiedzam i zdaję sobie sprawę, że nie byłem jeszcze wszędzie. Jest to też okazja do podzielenia się moimi przygodami .. To co przedstawiam, jest małym urywkiem tego co po drodze spotykam, co mnie cieszy, czy też sprawia mi trudność, bo to także się zdarza, nawet często. Pokonuję duże odległości w samotności, w kontakcie jedynie przyrody, daleko od szlaków turystycznych, choć z nich również korzystam, bo krzyżują się z moimi "ścieżkami." Zmagam się z trudnościami terenowymi, napotykam stałych mieszkańców tych przestrzeni: sarny, jelenie, wilki i inne stworzonka, obcuję z nimi z pokorą, wyrozumieniem, bo to ja jestem tu "intruzem...." 
Ile słów napisano na temat Bieszczad, które są dobre dla potencjalnych turystów przemieszczających się szlakami, nie mniej, żaden przewodnik , choćby najlepszy nie odda klimatu w którym sie obracam, przeżywam wędrując samotnie po bezdrożach. Periodyki te nie oddają ducha, wnętrza miejsc, do których większość turystów nie dociera, choćby w leśny parów, gdzie sam widok dech zapiera, ta tajemniczość, gdzie czuje się wilgoć mchów i paproci, zbutwiałych konarów drzew, tej zieleni  na sklepieniu nieba, gdzie panuje mrok i ta ogarniająca wokół cisza. W takiej scenerii jakże nie trudno usłyszeć pomruku i bulgotania płynącego potoku. Jakże sie nie zatrzymać wsłuchując się w mowę potoku, małego wodospadu, echa puszczy? Człowiek wtedy nie myśli oddając się przyrodzie. To co może przykuć wzrok, to zielona ściana drzew porośniętych mchem - gęstwina, za którą jest wielka niewiadoma. Bo licho wie, co mnie za chwilę spotka - głęboki uskok terenu, parów porośnięty klującymi krzakami, czy jakiś zwierz, którego niechcący mógłbym wystraszyć, a to przyczynek do ataku. Dlatego zawsze sygnalizuję każdy swój krok...Ale ta myśl gdzieś umyka skupiając się na tym, co mam pod nogami. Nie można też oprzeć się wrażeniom, jakie napotykam niemal na każdym kroku. Za kazdym razem bycia w danym miejscu napotyka się nowość - nigdy to miejsce nie jest takie samo. W jednym miejscu noga ugnie się delikatnie zatapiając w miękkiej poduszce mchu, by po chwili zanurzyć się w...wodzie. But nabiera cieczy (chwila "otrzeźwienia), bo klimat w bucie zmienił się nagle na coś, czego bym sobie nie życzył. Ale w takim miejscu wszystko jest możliwe. Na szczęście dysponuję butami z wysoką cholewką i grubą podeszwą - zresztą trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, bo może okazać się, że drogę przejścia zagrodzi rozlewisko, którego nie tak dawno jeszcze nie było. Trzeba wtedy nadłożyć sporo drogi, aby ominąć tą "zawalidrogę," podejść wyżej, albo się wycofać. Wtedy wszystkie zmysły zaczynaja pracować, szuka się sposobu na "uwolnienie" się z problemu. Idąc, można spotkać zaskrońca, a w nasłonecznionych miejscach żmiję, jakąś czarno żółtą jaszczurkę umykającą pośród trawy (nie ruszaj, może być trująca) oraz inne insekty. Jeleń umykający pomiedzy drzewami, sarny na pustych przestrzeniach, ale też samotnego wilka lub nawet kilka osobników. Ale to nie oznacza, że zaraz musi wystąpić paraliż całego organizmu i zmysłu. Przeciwnie - zanim zdążysz  w ogóle ochłonąć, zwierzaków już nie będzie w zasięgu wzroku, co nie znaczy, że nie jest sie obserwowanym. Miałem kiedyś zimowe zdarzenie, kiedy wilk szedł za mną przez jakąś chwilę, zanim go nie przepłoszyłem prostym sposobem i przyznam, że strach miałem....Jak się ma rozum i oczy dookoła głowy, potrafi sie przetrzymać emocje. Jeśli sie tego nie potrafi, lepiej nie wybierać sie w samotne wędrówki po bieszczadzkich kniejach...Jeśli morzy mnie sen, bo tak też bywa, czuję się zmęczony - odpoczywam oparty o pień drzewa, ucinam sobie drzemkę, a cisza i spokój utula zmysły, regeneruje siły. Po takim wypoczynku mozna ruszyć w dalszą drogę. To wędrowanie jest nie tylko pasją, choć wymaga cierpliwości i odwagi, determinacji, upartości oraz odpowiedniego sprzętu, choćby kompasu, mapy Różnie bywa, człowiek jest omylny. Podobnie jest z czasem. Noc często "zaskakuje" mnie w lesie lub na przestrzeni. Problemu nie ma - jest namiot, jedzenie i woda, zapałki i troszkę chrustu, nawet jeszcze przedpotopowy prymus na denaturat, na którym można zagotować wodę na kawę lub herbatę. Noc spędzona w lesie daje poczucie spokoju
i dobrego wypoczynku. Budzę się rześki i gotowy do kolejnych wyzwań. Nieco inaczej wygląda to w zielonej puszczy spowitej wszędobylskim mchem. Zalega on nie tylko podłoże, ale też pnie obumarłych drzew, zapach i woń, ktore mi nie przeszkadzają, wolę jednak miejsca wolne od wilgoci. To jest przepiękny świat, wolny od wszelakiego gwaru Soliny i miejsc jej podobnych, ruchliwych szlaków po których ciągną się długie sznury kolorowych turystów. Nie mniej, wszystkie te miejsca godne są  odwiedzenia. Bieszczady sa dla wszystkich, kto pragnie rozrywki, ciszy i spokoju - według upodobania....Tak - tego klimatu nie odda żaden przewodnik.

Pozdrawiam i do zobaczenia  w przyszłym sezonie.

                                                     P   a   p   k   i   n                                                     

piątek, 3 grudnia 2021

 

                  D r u g a   n i e d z i e l a   A d w e n t u....

Adwentowy wieniec, a w nim świece cztery, 
stają się symbolem  wymownej radości, 
kiedy Dziecię Boże  do serca zapuka,
przyjąć nam go trzeba ,
w pełnej gotowości.
Zapalona świeca w niedzielny poranek.
5 grudnia jasnym promieniem 
serca nam ogrzeje,
a kolejne znacząc niedziele Adwentu,
przyniosą dla świata,
ukryte nadzieje....

Z tej to okazji oraz Mikołajek, życzę wszystkiego co najlepsze.
Pozdrawiam.
                                                    P   a   p   k   i   n

wtorek, 30 listopada 2021

 

                                    R  o  c  z  n  i  c  e....

Jak wcześniej wzmiankowałem, Adwent jest czasem radosnego, tęsknego oczekiwania na powtórne narodzenie Pana Jezusa. Ale jest też czasem wspomnień. Bo są takie rocznice, choćby ta nadchodząca (2 grudnia)- kolejna rocznica odejścia mojego Taty. Są rocznice, o których nie sposób zapomnieć.Są chwile, które niosą nie tylko wspomnienia i są zbyt świeże, niosące smutek i żal - dni, które nakazują wrócić do czasów, gdy wszyscy byliśmy razem, w gronie najbliższych zasiadaliśmy przy wigilijnym stole...Jak teraz usiąść przy stole zasłanym białym obrusem i opłatkiem oczekującym na połamanie się i złożeniu sobie życzeń? Mija ósmy miesiąc od śmierci najmłodszego brata, ale rok wcześniej był także ten z braci, który odszedł pierwszy...Zasiądę sam przy tym stole i będę rozważał Ich wizerunki, spoglądał w ich twarze, w twarze wszystkich, których ogarnę swoimi myślami....Takich chwil na świecie będzie więcej. Dlatego jedną z Adwentowych niedziel (12 grudnia) zadedykuję tym wszystkim, o których nie zapominamy....Co do nadchodzącej rocznicy, kiedyś napisałem wierszyk rozpoczynający się słowami "A kiedy przyjdzie wiosna i lato, na spacer pójdę razem z moim Tatą..."On gdzieś jest - wystarczy znaleźć go na blogu.
Pozdrawiam.
                                                     P  a  p  k  i  n

piątek, 26 listopada 2021

 

                 A D W E N T -  C Z A S   O C Z E K I W A N I A....

czas radosnego, tęsknego oczekiwania na powtórne narodzenia Pana Jezusa. Jest czasem modlitwy i skupienia, pieknym odpoczynkiem wieczornym przed jakimś wielkim świetem. Przyroda zamiera, życie zewnętrzne ulega wyciszeniu, a my zatapiamy się w rozważaniu tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Trwamy na modlitwie, bo niemal wszystko wzywa nas, aby zastanowić się nad sobą.

Każdego dnia, w chwili głębokiej ciszy, skierować swoją wewnętrzną antenę ku Bogu. Ta chwila powinna, może i musi czasami trwać godzinę. Potrzebujemy czasu, by się uspokoić. Potrzebujemy czasu, by nastawić swoją antenę. Potrzebujeny czasu, by się samemu wyciszyć, by słuchać....
Pozdrawiam.
                                                           P  a  p  k  i  n

środa, 24 listopada 2021

 

                           Tam, gdzie kończy się szlak.....

"Próba" podsumowania lata - małe "sprawozdanie," bo listopadowy dzień jest krótki i dziwny zarazem. I ta myśl, że coś się przeżyło, jakaś przygoda gdzieś tam na "krańcu świata...." Bo jak latem szedłem śladem drogi  po wsi, która od lat nie istnieje, której nie ma prócz chaszczy, ostów i pokrzyw. Pola zarośnięte i nieprzebyte lasy...Wszystko to daje poczucie czegoś, co przeminęło, bo tak jest na prawdę. Tam "diabeł mówi dobranoc," tam ptaki zawracają. W takiej leśnej scenerii, w tej głuszy zatrzymałem się na noc. Ale właśnie tu, na tych bezdrożach można oglądać widoki, jakich nie dostrzega się na utartych szlakach, które dech zapierają - ta przyroda piękna, dzika, zapomniana....
Zapraszam już dziś na fragment wspomnień lata, w pierwszym tygodniu grudnia.
Życzę udanego tygodnia mając na uwadze zbliżający się Adwent.
Boże, wprowadź mnie w ciszę, w to głębokie milczenie, ponad wszystkie słowa i umysł, ponad wszystkie odczucia i wyobraźnię...

                                                                  P   a   p   k   i   n

poniedziałek, 22 listopada 2021

Listopadowy czas nasuwa wiele skojarzeń nie tylko z jesienią dostrzeganą w przyrodzie, ale i późną jesienią w życiu człowieka....Dalszy ciąg tematu z dnia 15 listopada br.

 
Jak tu mówić o starości w epoce kultu młodości? Niektórzy twierdzą, że "młodość można kupić, a starość wyleczyć," bo przecież obowiązkiem współczesnego człowieka jest być młodym i pieknym, a starość jest niemodna i brzydka. Czy mają rację? Na pewno zawsze tak było, w kazdych minionych epokach, że ludzie bali sie starości i żałowali utraconej młodości. Niestety - starość każdego dosięgnie, choć przekroczenie progu starości jest u każdego  inne, uzależnione od wielu czynników, może to być wiek 78 lat, u innych 88 lat. Wiele osób żartuje mówiąc, że człowiek starzeje się już od urodzenia. A ja opierasm się od lat na swierdzeniu, że człowiek starzeje sie już od 20 roku życia (?) Według prognoz - ludność w Polsce w latach 2008 - 2035 zanotuje wzrost w najstarszych grupach wiekowych . I tak w 2030 roku liczna osób w wieku 85 lat i powyżej może sięgać nawet 800 tysiecy. Z kazdym rokiem przybywa więc seniorów. A jacy seniorzy są najbardziej akceptowani przez ludzi młodych? Otóż ci, którzy maksymalnie zwalczają oznaki starzenia za pomocą wszelkich dostępnych  im środków i jeżeli zachowują się jak ludzie mlodzi i oczywiście nie obciążają nikogo finansowo. Do marginalnego traktowania ludzi starych przyczynia się bowiem pokutujący jeszcze u nas w wielu środowiskach stereotyp seniora - schorowany, niedołężny, niemogący pracować, wymagajacy stałej opieki i pielęgnacji, zepchniety na margines życia człowiek, który młodym tylko zawraca głowęswoimi problemami i męczący ich opowieściami o tym, jak to dawniej bywało. A przecież starość, to nie jest choroba, to po prostu kolejny etap życia. Starsi ludzie pragną kontaktu z innymi, nie chcą być spychani na margines życia. CHc a być doceniani szacunkiem, uznaniem i miłością. Jakże często nie zauważa się, że starość zawiera w sobie ogromny potencjał, czego brak mlodym, a mianowicie doświadczenia. Są oni strażnikami "pamięci zbiorowej."  Spójrzmy na ten otaczający nas listopadowy świat, krótkie dni, długie noce, ludzie przed komputerami i telewizorami (nie tylko dorośli, ale i dzieci). A przecież wokół nas toczy się życie! Czy telewizor i komputer zastąpią kontakty międzyludzkie? Na pewno nie. A jak było dawniej? Zacytujmy w tym miejscu stereotyp starca z 1932 roku (od tego czasu minęło 90 lat)....
"Z dnia na dzień słońce chyli się szybciej ku zachodowi. Chłód poranny coraz bardziej daje się we znaki. Życie i ruch na polach zamiera. Zboża i trawy już dawno posprzątane. Tu i ówdzie sterczy na bezkwietnych łąkach spóźniona sasanka. Jak ona przypomina starca, który przeżył już zenit życia. Wiosna i lato minęły, nastała dla niego jesień, ów kres życia, o którym już Sofokles pisał, że "zbliża się starość, wzgardzona, bezsilna i smutna, a z nią cierpienia i ból." Zwykla cichość i skupienie cevhują starca. Syty gwaru i zgiełku świata, lubi życie odosobnione, przywiązany do rzeczy dawnych, utartych, przecenia je często, a z niedowierzaniem i podejrzliwością patrzy na nowości. Widząc, że inne następują czasy, że  dojrzewa pokolenie o innej umysłowości, innym nastawieniu psychicznym, unika towarzystwa i wmawia w siebie, że błogo temu, co nie potrzebuje już z nowym pradem płynąć. Skłonny do zadumy, człowiek w podeszłym wieku troska sie wiele, czując się niezdolnym do zarobku, mniema, że wszyscy go opuścili, odsunięty na bok przez szumiacy potok życia, pragnie uznania i szacunku (...)Najsłodszą radość odczuwa, gdy widzi się znów mlodym w dzieciach i wnukach swoich. Jak miłym jest widok dziadka lub babci siedzących w fotelach w otoczeniu wnucząt (...), które z uwagą słuchają ich opowiadania..."
Pod rozwagę poddaję te slowa tym, którzy zachłyśnięci młodością, nie zauważają obok siebie innych, zwłaszcza starszych.
Pozdrawiam życząc miłego tygodnia.
                                                                  P   a   p   k   i   n

piątek, 19 listopada 2021

 

                   Buenos dias - czyli muzyka  jako lek na....

Zacznę od tyłu - zimowego wejscia na Kińczyk w tym roku nie będzie! Nie składam prośby o pozwolenie poruszania sie w strefie przygranicznej z wiadomych powodów. Jeśli będzie śnieżnie i...wesoło, na narty udam się w Beskid Niski....Jak siedzi się w domu, czuję się (nie) potrzebny. Zajmuję się tym, co daje mi jakąś satysfakcję. . Miewam dni lepsze i gorsze, ale to krótkie stany, które łagodzę muzyką. Jakiś czas temu zakończył się Konkurs Chopinowski, który wprowadzał w nastrój spokoju, fascynacji talentami wykonawców. To przeminęło i całkiem przypadkiem natrafiłem na utwory Juliano Cezara - brazylijskiego piosenkarza, wcześniej był siostrzany duet Lorena i Rafaela. Przegrzebałem niemal całe dostępne "archiwum"  brazylijskiego popu, bo jakoś tak wpadło mi w uszy wykonawstwo tychże.  W trakcie tego grzebania dowiedziałem się, że Juliano Cezar nie żyję od dwóch lat (27.12.1961 - 31.12.2019). Szkoda, a ja lubię Go słuchać....i wygląda na to, że brazylijska muzyczka na dłużej zagości w moich uszach. W zanadrzu mam innych wykonawców, ale nie na dziś. Wybrałem więc jeden z kilku klipów Juliano, który jeden można będzie odsłuchać. Język brazylijski , to trudny temat dla mnie, wiec można błądzić pomiędzy nim a hiszpańskim i guzik z tego wynika. Cóż - Brazylijczycy zajęli połowę kontynentu , wiec może im wolno operować innym akcentem....Muzyka - bo czym można się dialektować w taki dzień jak dziś?  A skoro nigdzie się nie wybieram, więc gnuśnienie w domu w czasie głębokiej jesieni może mnie też mierzić nie do zniesienia....

Pozdrawiam - Nos vemos!
                                                       P  a  p  k  i  n

środa, 17 listopada 2021

 

                                D z i e ń   P a p k i n a...

Podobno dzień dzisiejszy jest dniem "Czarnego kota..."  Niemal każdego dnia dowiadujemy się, że ów dzień, to dzień świra, skarpetki, dzień dobroci, czy  lewego buta. Zastanawiam się, kto te  - moim zdaniem durnowate  patrony wymyśla? Ale jak słyszę, w demokracji podobno wszystko jest wolno. Wymysły te nie są niczym groźne i można je traktować z przymróżeniem oka. A skoro ktoś aż tak bardzo się nudzi....?  Powiem tak - ja sie nie nudzę, zawsze znajdę sobie zajęcie, więc dziś oświadczam tu i ówdzie, że skoro dzisiejszy dzień ma swojego patrona w postaci czarnego kota, jutrzejszy dzień 18 listopada ogłaszam "Dniem Papkina." To dzień rocznicowy (urodziny mojego Taty) i znamienny. Jak widać, mam swój własny pogląd co do takich patronów i dlatego postanowiłem jak wyżej.
"Dzień dobroci, skarpetki, dzień świra,
dzień psa, dzień lewego buta,
czy ktoś mądry zapyta mnie kiedyś,
w którym dniu będzie dzień Papkina?
Paranoja ogarnia celebrytów,
wymyślają niebywałe rzeczy,
jak w tym świecie odnaleźć sie trzeba,
czy ktoś może, czy ktoś zaprzeczy,....?

P o z d r a w i a m.
                                                    P  a  p  k  i  n

poniedziałek, 15 listopada 2021

 Listopadowy czas nasuwa wiele skojarzeń nie tylko z jesienią dostrzeganą w przyrodzie, ale i późną jesienią w życiu człowieka. 

Dwa tematy w jednym. Dziś zatrzymam się na jego pierwszej części, czyli wrócę do 1 listopada, dni pełnych zadumy, refleksji, tęsknoty i mam ku temu powód, bo na codzień jestem innym człowiekiem, ale sa też dni, chwile, kiedy zamykam się w sobie i żyję w swoim własnym świecie - myślę, że to dotyka wszystkich. W ciszy przeszłości wracam do dawnych czasów. Co z nich ocalimy i będziemy pamiętać - tylko od nas zależy. Ten czas listopadowy, który nadal trwa powinien być cichy, bez gwaru, bez pośpiechu. To czas przeznaczony dla Nich. Bo pamięć wymaga ciszy i prosi o spokój.
W listopadowy dzień na grobach znowu znicze zapalam, pochylam głowę nad Tymi, co tam leżą. Nie ma ich, odeszli kiedyś - tęsknocie nie pozwalam smuyku ukoić, wskrzeszam duchy - One do Niebios należą...Odeszli dawno, a może wczoraj (mija pół roku od odejscia brata, drugi odszedł dokładnie rok temu), czasami bez pożegnania. We wspomnieniach twarze już rozmyte, w pamięci nadal żywi. Odświerzam myśli w blasku znicza, według swego uznania, przybliżam obraz do ram zadumy...Oni tam wszyscy cierpliwi. Na czas nam dany, życie bez przodków nic nie znaczy. Chcę się przytulić, pożalić trochę. Już nie, nie na jawie. A Oni ciągle żyją w nas i w myślach, w płaczu i rozpaczy, w zasięgu wzroku, albo bliżej - na wyciągnięcie dłoni prawie...Wspominam bliskich, co stóp odciski na ziemi pozostawili, kreślili drogi nie zawsze proste, a ścieżki życiem im orano. Granice fikcji zacierali, walczyli i kochali. Wiarą budowali przyszłość niezłomnie dla innych, a krwi im nie żałowano. Oni uczyli jak dorastać, poprawiać kursy w połowie drogi, zdobywać sławę i karierę, poznawać prawdę i kłody omijać. Darem ojcostwa obdzielali, matki sercem kołysały.umieli wrofa wyczuć i jak do portu w burzę dobijać...Dali miejsca innym, według praw natury. Niech spoczywają! Cóż po nich zostało? Fotografie z starych albumach, wiążących pamięć z nadzieją, że Zmarli w Niebiosach czekają . Niech Im wieją dobre wiatry i dobry osąd potomnych. Dzisiaj są dumą i spełnieniem, testamentem i sumieniem, naszą ciszą i cierpieniem, oczekiwaniem dnia przyszłego. Przyczyną smutku, łez, tęsknoty, a także przebaczeniem, myślą wędrująca w Zaświaty...z zawartością kresu czekanego. 
Z upływem czasu są łącznikiem przeszłości z przyszłością - ciągle duchowo z nami. Strudzeni bardzo, choć nie święci. W swók czas do Niebios się przenieśli, ciesząc wiecznością. Niech pozostaną w sercach i w genach naszych i pamięci...Dzisiaj każdy przodek nasz, co dał do życia nić z istnienia - dziadkowie, rodzice, rodzeństwo oraz wujów plejada, w ten smutny listopadowy, jesienny dzień, niechaj dozna wspomnienia i w myslach i w duszy. Pielęgnujmy tę pamięć - tak trzeba, tak nam wypada!
Dziękuję Panu Bogu, że mam kogo wspominać, komu zapalić świeczkę i kłaść na grobach kwiaty.

                                                           P  a  p  k  i  n

piątek, 12 listopada 2021


                                                          Bez  przesady...

Szukałem czegoś, (środa 10 listopada), a okazało się, że mogłem kupić tą rzecz tylko w markecie...Po przekroczeniu bramki, w oczy rzuciło mi się stoisko bożenarodzeniowe, szerokie na prawie poł hali, usytuowane  tak, aby wchodzący miał je w zasięgu wzroku i z marszu wejść w atmosferę Świąt....Każdego roku zwracam uwagę na coś, co  mnie złości. Ja rozumiem, ale bez przesady - to handlowe pranie mózgów klientom sklepów wielkopowierzchniowych. Oczywiście, nie musiał bym tam wchodzić, ale własnie tylko tam mogłem kupić poszukiwany przedmiot. Oczywiście przystanąłem, bo mój wzrok przykuła starsza pani "buszująca" pomiędzy regałami. I wcale się jej nie dziwię - zrobi zakupy teraz i bedzie spokój. Skojarzyłem też mrugające, a właściwie zmieniające koloryt światełko w oknie po przeciwległej stronie ulicy. Teraz dotarła do mnie myśl, że ten ktoś może mieć już w swoim domu Boże Narodzenie (?) Rzecz w tym, że uważam to za szantaż handlowy biznesu... Cóż - nie potrafię się jak widać przystosować do "nowoczesności" i ubolewam nad tym, bo widać, że jestem człowiekiem starej daty i z tradycjami. Do Adwentu jeszcze dwa tygodnie, do Mikołajek jeszcze dalej, a do Świat....Nie dało się ominąć tego stoiska chyba, że jakbym mógł przefrunąć....(?) 
Mimo wszystko życzę optymizmu, a tym, którzy już dziś żyją świętami, oby czar tych świąt nie prysł zbyt wcześnie, bo to była by wielka klapa.
Pozdrawiam,

                                                        P   a   p   k   i   n

środa, 10 listopada 2021


                                    Narodowe  Święto  Niepodległości - 

11 listopada w tym roku nabiera znaczącej symboliki, kiedy musimy w sposób szczególny bronić polskiej suwerenności i niepodległości. Kiedy rodzima targowica sprzymierzona z obcymi wrogami zagranicznych ośrodków, choćby Unia Europejska, próbują zawłaszczyć naszą państwowość, prawa Polaków do samostanowienia, podważa wyższość prawa unijnego nad polskim prawem zagwarantowanym w Konstytucji. Kiedy hordy arabskich i afrykańskich imigrantów, szturmują polską granicę, a polskich żołnierzy, straż graniczną, policję, wyzywa się od bandytów, morderców. Kiedy idioci z totalnej opozycji biegaja po granicy szczując tym samym na polski rząd, ukazują swoją głupotę. Gdy wszelkiej maści celebryci poniżają godność Polaków - to właśnie dziś musimy bronić niepodległości i suwerenności naszej Ojczyzny za wszelką cenę. Niepodległość nie została nam dana raz, trzeba jej bronić cały czas.

                                                       P   a   p   k   i   n

wtorek, 9 listopada 2021

 

                                 Konkurs Chopinowski.... 

Mój wnuczek (lat 10) dostał za zadanie w szkole napisać wypracowanie dotyczące zakończonego Konkursu Chopinowskiego. Ma dokonać krótkiego opisu podając m. im: pełną nazwę Konkursu i która to edycja odbyła sie w tym roku. Od kiedy organizowane są Konkursy i co ile lat sie odbywają. Musi też podać co najmniej jedno nazwisko polskiego wykonawcy, ale z poprzednich lat, czy też nazwisko tegorocznego zwycięzcy Konkursu....Zadanie na miarę osoby dorosłej, nie dla  10-letniego ucznia. Uważam, że nauczycielka od muzyki żyje w innym świecie. Skąd niby takie dziecko ma wziąć informacje i w sposób prawidłowy zadowolić durnowatą panią? Oczywiście - zadanie  "odrobiłem" za wnuczka, ale obawiam się, że pani ta stwierdzi, że to nie On pisał wypracowanie. Takie przypadki są częstym niezadowolenie nauczycieli....Co innego ja sam, który na bieżąco śledziłem Konkurs wsłuchując się w wykonania utworów poszczególnych wykonawców i mam swoje własne odczucia...."Cisza - czas, gdy jestem sam, kiedy cisza rozpościera się wokół, gdy odpoczywam w dzień lub o zmroku, gdy wsłuchuję się w treści muzyki, gdy Chopin gra i myśli moje pieści...Cisza - błogi czas spokoju nie zakłócony niczym, nawet słowem. Półmrok nocy , zamknięty w sobie - taka modlitwa, gdy zasypiam....Znalazłem chwilkę małą -  małą wolną chwilę. Zatrzymałem się w biegu codzienności, przycupnąłem przy akordzie Chopina. Przymknąłem oczy i dałem sie ponieść w nieznany świat. Znalazłem się tam, gdzie kryształowa woda szemrała w górskim potoku, gdzie wodospad z entuzjazmem opowiada swoje historie...
Tam, gdzie rzęsisty deszcz próbował dorównać geniuszom,
gdzie odgłosy burzy krzyczały potęgę natury.
Widziałem wiatr szalejący pośród gałęzi drzew
i zwariowane pląsy wyczyniający w polu.
Widziałem turkusowe morze rozkołysane do granic
ubrane w białe bałwany.
Słyszałem spiew ptaków, muzykę kwiatowych dzwonków,
szept zwiewnych traw.
Widziałem  taniec - raz skoczny, a później lekki
niczym podmuchy piórka....
Znalazłem chwilkę - 
małą, wolną chwilę w maratonie życia - 
przytuliłem muzykę Chopina i pieścić będę,
by rozkwitała we mnie nowymi obrazami - 
każdego dnia....
Taka błoga chwilka w ciszy i spokoju,
aż po nocy kres....

Oczywiście - powyższe slowa nie mogły by "wylądować" w wypracowaniu ucznia z jednej przyczyny - "dwója" była by aż nadto surowa...Ale cóż, trzeba się z tym pogodzić, że od tej pani, ja również dostanę ocenę z minusem....
Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia.
                                                 P   a   p   k   i   n

piątek, 5 listopada 2021

 

                           Takie sobie myślątka na dziś....

Piszę o tym i nie wiem dlaczego - piszę o niczym (?)  "Rój umysłowych pszczół czasem rozsadza mój umysł." Gdy tak wsłuchuję się w codzienny świat, w ten rytm dziejący się za oknem, gdzie tyle gwaru, zgiełku, nawet złości, to ogarnia mnie zniewolenie i czuję się jak postrzelony ptak, który o własnych siłach nie potrafi lecieć - odfrunąć jak najdalej....I wtedy nachodzą mnie myśli nieokiełznane, myśli które same w sobie bolą. Głowa puchnie, staję się miernotą, która bezsilnie bronić się próbuje....Ktoś dawno temu miał w zwyczaju powtarzać słowa, które jak ulał pasują do dzisiejszych rzeczywistości - "taki los." I nic w tej materii sie nie zmieni, bo nie wierzę, aby cokolwiek się zmieniło. "Taki los....?"
Gdzieś tam się kłócą zażarcie, padają epitety i brak sensu jest i nie wiadomo: - płakać, czy się śmiać? A ja po cichu wzdycham: "ach ten błogosławiony dystans..." Gdzieś tam płoną z miłości, aby później do oczu sobie skakać i nieustannie żale wylewać....a ja z satysfakcją zauważam: "cudownie mieć ten swój dystans...." Gdzieś tam za kołnierz nie wylewają, zawistnie patrzą na samochody, jakby to one były najważniejsze. A mnie to nie rusza, bo przecież mam swój niezawodny, błogosławiony dystans....I to, że zamiast wiosny (jakże do niej daleko) - za chwilę śnieg prószył nam będzie w oczy, a pod nogami zdradliwy lód niczym tafla szkła , mnie to nie dziwi, przecież mam podpórkę - swój psiakrew  ten, jak mu tam - dystans?! I mógłbym sie tak z losu śmiać, gdyby to było śmieszne. Bo nie mam wyjścia, muszę trwać na posterunku swoim jeszcze....Jak długo przyjdzie mi w tym tkwić - do końca życiazapewne - gdzie ten entuzjazm oraz "on", ten dystans, który trwa wiecznie? I co bym nie powiedział dziś, już jutro odbije się echem, a ja opuszczam oczy w dół - chahca - nie jestem już człowiekiem....? 
I co z tego, że na dworze psia pogoda, że pada, a nawet leje, że mgła, że zimno, choć ten chłód bardziej dokuczliwy jest niż zimowy....Mam dystans , nawet do pogody. Cóż więc pozostaje? Nic - cieszyć się, że żyjemy i odliczać dni do....wiosny. Bo jak na razie czekają nas mróz, śnieg i...narty!
Bywajcie.
                                 P  a  p  k  i  n


czwartek, 4 listopada 2021

 
                             (Nie) wiarygodna bzdura....

Dzisiaj miało być inaczej i będzie, ale też ...No dobrze, to po kolei.
Odpuściłem sobie odwiedzenie grobów w czasie największego nasilenia tłoku ludzkiego. Jest już po święcie, cicho, spokojnie, można się zreflektować, pomyśleć, zadumać...A tak w ogóle - lubię chodzić po cmentarzach, kiedy jest ciemno i tylko blask zniczy palących się na grobach oddaje specyfikę tego miejsca. . Upajam się panującą atmosferą, specyficzny zapach , tajemniczość...To są chwile spokoju, ciszy i na chwilę odizolowanie się ludzi, ich otoczenia. Mam nawet ulubione cmentarze, choć nie zawsze je odwiedzam z racji odległości - nie można być w każdym miejscu w jednej chwili....Ale w tym roku, tą atmosferę popsuł mi widok czegoś, czego bym sie nie spodziewał. Oczywiście - rozumiem czyjąś troskę, ale do licha - czy ten ktoś doprawdy pomyślał zanim wpadł na ten durny pomysł?  Jakiś ktoś, nie znając lub nie chcąc znać prawdziwych faktów, pozostawił w pobliżu kaplicy cmentarnej coś, co wprawiło mnie w osłupienie. Oczywiście widać, że wiele osób dało się nabrać na tą naciągana prowokację - widać to z kilkunastu zniczy palących się przed tym symbolicznym  "grobem." 
Fakt - szkoda każdego człowieka, ale o ile wiem, nie słyszałem, by na granicy zmarł ktoś z głodu.  Ale czy akurat w tym przypadku, jak napisane to zostało oraz innym szturmującym polską granicę, kazano pokonać tysiące kilometrów? Ten ktoś (człowiek) zapłacił haracz przemytnikom, którzy pozostawili go na łasce losu. Czy to nie własnie Ci, którzy ich sprowadzili na białoruską granicę, powinni zadbać o ich egzystencję? 
Ten ktoś ustawiając nieprawdziwą  zawalidrogę przed kaplicą, albo sam jest niespełna rozumu, albo działa przeciwko państwu polskiemu. Bo jak powiedziałem wcześniej, nigdy nie słyszałem, aby na polskiej granicy, tudzież i po stronie Białorusi zmarł ktokolwiek, w dodatku z głodu....Całkowicie zepsulo mi atmosferę tego miejsca, wzbudziło złość. Bo nawet  w takim miejscu znajdzie się debil, któremu wydaje się, że może grać na ludzkich uczuciach.
Dziś jest paskudna, typowo jesienna aura - deszcz, zimno i nieprzyjemnie. Życzę ciepełka i dobrego humoru - mimo wszystko.
Pozdrawiam.
                                                              P  a  p  k  i  n

piątek, 29 października 2021

 

                      Czas refleksji i zadumy....

Ciszą cmentarną ukołysani, 
z dala od życia i znoju, 
dobiwszy wreszcie cichej przystani
odpoczywają w spokoju.
A choć ich życia płomień zgasł,
to myśli o nich są przecież w nas....

Czas zadumy, nawet smutku, bo takie są zbliżające się dni, kiedy częściej odwiedzamy cmentarze, zapalamy znicze, wzdychamy, tęsknimy i....odchodzimy. Życie ma swój początek i swój koniec. Tylko od nas zależny, co ocalimy i o czym będziemy pamiętać. Pomyślmy przez chwilę o tych, na których grobach nikt nie zapalił lampki, nikt nie przyklęknie i nikt nie odmówi modlitwy. Weźmy ze sobą dodatkowy znicz i zapalmy go na jakimś opuszczonym, zaniedbanym, smutnym grobie i przystańmy w zadumie....
W tym roku odpuszczam sobie odwiedzenie cmentarzy w czasie największego nasilenia odwiedzających je tłumów. Będzie ciszej i spokojniej, można się będzie zreflektować, pomyśleć w zadumie...
Święto Zmarłych oraz cały przełom października i listopada, to czas szczególnej troski  o groby, choć uważam, że cmentarze odwiedza sie także w ciągu całego roku. To tutaj w miejscu spoczynku naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, ożywają wspomnienia, dawne uczucia. Nie zapominajmy też o starych opuszczonych nekropoliach, które są pamiatkami po ludziach z przeszłości....
                                                    P a p k i n

wtorek, 26 października 2021

 

                    Dzień dobry - słońce za oknami świeci...

Drzewa sypią złotem....Pod nogami szeleści kobierzec utkany ze złotych, nagrzanych słońcem liści. Jest pięknie. To jesień, polska złota jesień...
Cieszmy się póki pogoda nam sprzyja.
Życzę spokojnego i pięknego tygodnia. Powyżej wschód słońca wczorajszego poranka. Pozdrawiam.
                                                          P  a  p  k  i  n                                                             



piątek, 22 października 2021

                       Ciesz się, choć trapią Cię problemy....

"....Nikt nie ma idealnego życia. Nie wyobrażaj sobie, że tylko nad Twoją głową wiszą czarne chmury, że inni natomiast mają słońce....Wielu ludzi czuje się podobnie. Po prostu musimy nauczyć się korzystać z tego, co  przynosi życie..."

Pięknie dmucha od wczorajszego dnia, aż strach wychylić się poza dom. Ale bądźmy dobrej myśli - idzie zima, podobno (?) ostra z mrozem i śniegiem i oby się ziściła. To będzie żywioł dla mnie - narty i wojaże...Skoro dziś początek  dni, które zazwyczaj oczekiwane są przez większość - życzę spokoju i nie poddawanie się wichurom.
Pogody ducha i dobrze spędzonego wypoczynku.
Pozdrawiam.
                                                        P   a   p   k   i   n


wtorek, 19 października 2021

 
                                P o z n a j   ś w i a t...

O c z y w i ś c i e...Nie mając specjalnego zajęcia, sięgnąłem na półkę i ze szpaleru tomików pamiętnika wyjąłem jeden z nich (34), który to na wstępie posiada motto: "Nie pytaj co robię, bo ci nie odpowiem, lecz zapytaj, gdy skończę, wtedy wszystkiego sie dowiesz..." Otworzyła sie strona 84, a tam zapisany tekścik, który w roku 2000 otrzymałem od koleżanki, a który wpisałem w tomiku, bo uważałem, ze tu jego miejsce. Tak więc zrobiłem sobie mały przegląd i oto co tam zostało zapisane....
"Raz jest tak, a raz jest nie, raz jest dobrze, a raz źle. Raz daleko jest, raz blisko, raz wysoko, a raz nisko. Raz jest noc, a raz jest dzień, raz jest światło, a raz cień. Raz jest minus, a raz plus, raz jest upał, a raz mróz. Raz wesoło jest, raz smutno, raz ciekawie, a raz nudno. Raz jest czarno, a raz biało, raz jest część, a raz całość. Raz jest słodko, a raz gorzko, raz jest sucho, a raz mokro. Raz bogato jest, raz biednie, raz coś kwitnie, a raz więdnie. Raza jest duży, raz jest mały, raz jest lichy, raz wspaniały. Raz ostatni jest, raz pierwszy, raz jest węższy, a raz szerszy. Raz jest pałac, raz chałupa, raz jest mędrzec, a raz głupiec...
To jest właśnie dialektyka i kazdego z nas dotyka. W takim świecie więc żyjemy, przez przeciwieństwa go poznajemy. 
A złota mówi życia zasada, że szczęście daje równowaga. By na zasadzie kompromisu, było po równo plusów i minusów...

Życzę pogody ducha, Pozdrawiam.
                                                                 P  a  p  k  i  n