Szukaj na tym blogu

piątek, 29 lipca 2022


 Jutrzejszy dzień będzie dniem milczenia...Żegnamy człowieka, którego nie sposób będzie zapomnieć. Niech Pan Bóg przytuli Go do swojego Miłosierdzia i da Mu wiekuisty spokój...



czwartek, 28 lipca 2022

 

                                  H  i  s  t  o  r  i  a....

3 Maja, Konstytucja, Matejko, Rejtan, zabory, Kraków....Historia, czyli moje skojarzenia wykreowane przez moją Mamę i rodzinę...Właściwie nigdy nie musiałem uczyć się historii, bo uczyła mnie Mama i Dziadkowie, ale też znajomi rodziny w zwykłych kontaktach i rozmowach. Każda taka rozmowa, pogadanka zawierała elementy z  przedmiotu, który w szkole nazywa się historią. Więc uczyłem się mimo woli, ale też moja wrodzona ciekawość zmuszała do zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi. Nauka nie poszła w las i mimo ery komunizmu i wszystkim co z nim związane - teraz tworzy trwałe wartości. Ta wiedza cały czas tkwi gdzieś tam w moim umyśle i jestem przekonany, że pozwoli mi jeszcze teraz przekazywać tę wiedzę innym jeśli tego zechcą....
Życzę dobrej nocy. Pozdrawiam.
                                                                 P a p k i n  

sobota, 23 lipca 2022

                                       Jak mam sobie z tym radzić? (2)....

Po ciężkich dwóch tygodniach zmagania z przeciwnościami nie wiem, czy uda mi się wrócić do normy. Mam z tego powodu problemy natury osobistej, problemy ze snem, nie wspomnę o innych, nieprzyjemnych, które są pochodne do tego, co się wydarzyło. Próbuję jednak wybrnąć z  "zamkniętego" świata beznadziei, zaskoczenia, niewiarygodności, szoku, który przyszło mi przeżywać po dziś dzień. I jestem świadomy, że to jeszcze nie koniec....
Ale jest już kolejna wolna sobota, może nie z Papkinem, bo ten próbuje się wyciszyć. Jest też nadchodząca niedziela, lato, upały i inne "plagi" tego świata. 
Dobrej zabawy, wypoczynku i wszystkiego co najlepsze życzę  i do następnego.... Pozdrawiam.
                                                                                P  a  p  k  i  n
 
 

czwartek, 21 lipca 2022

 

                        Jak mam sobie z tym radzić....?

Dzisiaj mam na "tapecie"kwestię wynoszenia się i zarozumialstwa. Nie wiem, jak się do tego zabrać, bo ja nie uważam się za człowieka, który jest zarozumiały. Więc może przyda się rozmowa i wysłuchanie racji drugiej strony? Ja sam sadzę, że się nie wymądrzam, ale temat w ostatnim czasie rozpala do czerwoności. Coś takiego może kogoś urażać i nawet o tym nie wiemy. Żyję na codzień w takich "układach," gdzie właściwie takie zachowania są normą. Takiego świata nie akceptuję i uważam za zły. Podobnie traktuję to, co dotyka mnie w związku z wydarzeniem, który nie tylko mnie, ale wiele osób z mojego otoczenia. Próbuję rozważać w sposób merytoryczny, bez zbędnych emocji - nie udaje się! Słyszę tylko przykre dla mnie inwektywy. A ja nie chcę zmienić się na gorszego i zniżać do poziomu. który do mnie nie pasuje...Pozdrawiam.

                                                         P  a  p  k  i  n 

poniedziałek, 18 lipca 2022

                                                  Gdy życie traci sens....

Zycie ludzkie jest jak cienka nitka. Wystarczy mała nieuwaga, potkniecie (czasem niezawinione), albo świadome i...mamy cały ambaras. Są też rzeczy niezawinione, o które można posądzić w sposób nieuprawniony zadając kłam i powód do niepokoju. Trudno pomóc komuś, kto zdradza symptomy samobójcze? Kto podrzucił trupa do szafy...? Trudność w zrozumieniu powodowana jest niewiedzą, często skrywaną przed światem, przed ludźmi i najbliższym otoczeniem. Jeśli ten ktoś okłamywał innych okłamując samego siebie, trudno o jakiekolwiek stwierdzenie, że człowiek ten działał w dobrej wierze, pytanie w czyjej - zapewne tylko we własnej. Targnięcie się na własne życie, to odwaga czy tchórzostwo? Pytam, bo mimo wieku nie wiem tego i trudno pogodzić się z czymś co dla mnie i dla wielu ludzi jest aktem niezrozumiałym, aktem desperacji, bo nie mógł sprostać wyzwaniom życia. Na zagadnienie nie potrafię odpowiedzieć, nie jestem psychologiem, a tym bardziej psychiatrą.
Margarethe von Andies w książce "O sensie i bezsensie życia"  udowadnia przekonywająco , że "początkowe lata życia mają decydujące znaczenie dla wykształcenia postawy afirmującej bądź negującej życie." Owe sześć pierwszych  "śmiesznych" lat, które wciąż skłonni jesteśmy, mimo Freuda, Adlera, Eriksona, Spitza i innych, uważać za pozbawione większego znaczenia, decyduje o tym, czy w człowieku powstanie archetyp zaufania, czy też archetyp nieufności, czy radość życia obudzi się w nim, czy zgaśnie. W przypadku samobójstwa dorosłego człowieka częstokroć możemy dowieść, że niekorzystne warunki w dzieciństwie, określane mianem "broken home" -  rozbitej rodziny - po tak długim okresie utajenia, wywarły wpływ na podjęcie zamachu samobójczego.... Trudno mi się odnieść ze zrozumieniem do zagadnienia - to szok, który dotyka wielu ludzi związanych z tragiczną osobą. Niepowodzenie życiowe, problemy z własną osobowością, nieporadność, nie przygotowanie do życia. Powodów można znaleźć wiele. 
"Urodziłem się na niewłaściwej planecie, nie pasuję do tego świata, gdyż jestem wielkim idealistą...To życie jest nie dla mnie, gdyż wymaga zbyt wiele. Trzeba mi  za dużo miłości, za dużo szczęścia i za dużo ciepła, a świat ten jest zbyt zimny, ludzie zbyt okrutni, a życie zbyt smutne...."
Mimo podanych rąk pomocy, rezygnuje z niej, a nieporadność zakrywa jego wiarę w wyciągniętą dłoń. Ponieważ nie jestem znawcą tematu, odnoszę się do wypowiedzi fachowców, choćby z książki Erwina Ringela -  profesora Uniwersytetu w Wiedniu, który w swojej publikacji "Gdy życie traci sens," rozważa różne warianty tego zagadnienia. Nie mniej jestem i zapewne wielu moich przyjaciół - jestem poruszony i zbulwersowany tym, co nas spotkało. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy uspokoją się nasze emocje z tym zdarzeniem związane.
Pozdrawiam.
                                                               P  a  p  k  i  n

sobota, 16 lipca 2022

 

                                             W n u c z e k...

Myślę, że nadal mam problem z dogadywaniem się z moim wnuczkiem. Z jednej strony mam żal do siebie, z drugiej nie rozumiem  zachowań i Jego problemu wynikającego z nadwrażliwości "wrodzonej natury."  Z wnuczkiem czasami dochodzi do wymiany zdań (?) i ...nieporozumień. Być może nie potrafię w prostych słowach wyjaśnić, o co mi chodzi, ale i tak to co mówię, jakoś do Niego nie dociera....Być może są to efekty "choroby" XXI wieku - gier komputerowych, Internetu w ogóle. Może używam jakichś skrótów myślowych, a może wnuk po prostu mnie nie rozumie?  Sprawa wymaga wyjaśnienia samemu sobie. Muszę być bardziej delikatny i cierpliwy w swoich wypowiedziach - myślę, że trzeba rozmawiać tym bardziej, że mimo wszystko, to bardzo inteligentny chłopiec. A w ogóle zreflektować się do tego stopnia, by móc być w porządku nie tylko dla Niego, a tym samym dla siebie....
Kolejna sobota z Papkinem, tym razem rozważania na temat osobistych odczuć i spojrzenia na otaczający mnie świat. Niestety, czasem trudno mi się odnaleźć w tej rzeczywistości. 
Pozdrawiam życząc udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego.

                                                                     P   a   p   k   i   n


sobota, 9 lipca 2022

 

                                   Wolna sobota z...Papkinem....

"Lenistwo" też jest jakąś formą wypoczynku. Jednak zawsze zadaję sobie pytanie: - po czym tak naprawdę wypoczywam...? Ale trwający czas sobotnio-niedzielny, jest dla mnie pewnym hamulcem. Oczekuję chwili kiedy sprawa, o której wzmiankowałem w poprzedniej notce, zostanie definitywnie zakończona. W chwili obecnej nigdzie zbytnio się nie wybieram, jedynie na spacery do pobliskiego lasu. Jednak wyrażam nadzieję, , że około połowy lipca to będzie już czas wyjechać gdzieś dalej, choćby w moje Bieszczady czy Beskid Niski. Dam sobie czadu na dalsze letnie dni. Póki co zachęcam do wyjazdów i wypoczynku w plenerze....Acha - ta kolejka gondolowa w Solinie jest naprawdę super no, chyba, że ktoś ma lęk wysokości. Wtedy może wszystko obserwować od dołu.
Pozdrawiam.
                                                                P   a   p   k   i   n

czwartek, 7 lipca 2022

 

                       S t a n   b e z s i l o ś c i...

Wizjonerstwo nie jest moją domeną, ale jest coś we mnie co budzi strach i niepewność. Boję się samego siebie (czasem), kiedy zbliża się coś, czego nie rozumiem, choć przyzwyczaiłem się już do tego stanu...To pozwala mi, jest jakby ostrzeżeniem przed tym, co może się zdarzyć, pozwala przewidzieć.Męczy, a nawet gnębi, staję się jak szmata nasiąknięta brudną wodą. Nie potrafię tego wyrazić w sposób jasny i klarowny, w sposób zrozumiały dla innych, gdyż również ja sam mam z tym trudność. W takim czasie (okresie) staję się nerwowy, choć nawet obojętny, czuję się jakbym był w amoku, obciążały, bezradny. Padam ze "zmęczenia," które wynika nie z przepracowania lecz z powodu natłoku myśli, które mnie uwierają...
"Padam na tapczan ciężko jak worek. Pomyślałem z dreszczem niepokoju: - jestem skończony. Tak bezwładnie pada tylko ciało, w którym mięśnie nie trzymają się żywych wiązadeł. Głowa przechylona na ukos, opadła wzdłuż krawędzi tapczana, ręce zwisły zwiotczałe i bezkształtne wzdłuż ciała, w półmroku nikle zapadającej nocy (22:30) - wyglądałem jak trup....I wtedy nie umiałem wyjaśnić jak powstała przede mną ta okropna wizja czegoś, ale naraz stanął mi przed oczyma "przerażająco" realistyczny widok upadłego gościa - tak, zobaczyłem Go przed sobą "martwego," ze szklistym wzrokiem. Miałem niezbitą pewność, że było to tylko kwestią chwili, kwestią czasu, że coś musi się stać wcześniej czy później. Czeka Go kres tak samo nieunikniony, jaki czeka spadający kamień, który leci w dół i nie zatrzyma się zanim nie dotrze do dna przepaści. Nigdy w życiu nie widziałem takiego wyrazu znużenia i rozpaczy już w samym układzie ciała człowieka. Proszę pomyśleć: - staję w odległości kilku kroków od tego tapczana na którym siedzi człowiek bez ruchu załamany moralnie i fizycznie i nie wiem, co dalej zrobić. Z jednej strony gnała mnie chęć pomocy, z drugiej powstrzymuje wpajana od dzieciństwa, odziedziczona, wrodzona nieśmiałość i chęć nie wtrącania się w cudze sprawy, choć w jakiejś mierze również mnie dotyczącej, nie pozwalająca "zaczepić" tegoż człowieka bez jego zgody, mimo wszystko dażac go szacunkiem..."
Piszę o tym nie po to, aby się użalać, piszę dlatego, że zawiódł mnie ten ktoś na kogo można było (?) liczyć, był nawet w pewnym sensie autorytetem, a który okazał się miernotą (przepraszam za określenie). Ma dojście do mojego bloga więc może poczyta (jeśli zechce) coś na swój temat, a raczej wzmiankę o sobie. To jest opis mojego ducha i tego co czuję, jak się zawiodłem i nie tylko ja, ujmując rzecz słowami trudniejszymi niż te proste słowa. Bo każdy, kto umie czytać pomiędzy wierszami, będzie wiedział o co chodzi.
Pozdrawiam.
                                                P  a  p  k  i  n

 

wtorek, 5 lipca 2022

 

                                            C z a s   w a k a c j i....

Od dłuższego czasu pogoda dopisuje więc wszystkie  zaplanowane urlopy i wypoczynek plenerowy odbywa się bez przeszkód. 
Tymczasem wakacje....Długo oczekiwane zwłaszcza przez młodzież. Bez względu na to, jaką formę wypoczynku wakacyjnego ktoś wybierze, życzę czasu radosnego i pełnego wesołych przygód oraz szczęśliwego powrotu.
Niech beztroskie wakacje i urlopy przyniosą wszystkim zasłużony odpoczynek. Ja wypoczywam (?) na raty - jestem po troszkę w różnych miejscach, najczęściej w Bieszczadach na swoich ścieżkach.
P o z d r a w i a m.
                                                        P  a  p  k  i  n
                                                         



sobota, 2 lipca 2022

 

                        S o l i n a / Ł o b o z e w  2 lipca 2022....

"...By złapać tlen uciekam hen, daleko od ludzi
w głąb innego świata, wolnego od cywilizacji...."
                                       *
Tym razem jest inaczej....Od wczoraj 1 lipca br. odwiedzający Bieszczady, mogą wybrać się w niezapomnianą podróż widokową kolejką gondolową i korzystać z wyjątkowych atrakcji w Ośrodku PKL nad zaporą w Solinie. 
Widokowa kolej linowa w Solinie jest szczególną atrakcją w skali kraju, atrakcją nie tylko pod względem turystycznym, ale również technologicznym. To niepowtarzalny sposób, by móc podziwiać jezioro solińskie, samą Solinę i po części miejscowość Łobozew oraz bieszczadzkie krajobrazy z wysokości stu metrów. Trasa prowadzi nad betonowym "cielskiem" samej zapory oraz elektrownią, aż na szczyt góry Jawor (741 m npm) i jest czynna od godziny 10:00 - 21:00. 
Według mnie ceny jak na początek są wysokie. Bilet można wykupić przez Internet (taniej) lub w kasie (niestety drożej). 
Bilet normalny w dwie strony dla osób w wieku 27-64 lat to 39 złotych,
w jedną stronę - 32 złote, 
ten sam bilet kupiony w kasie, normalny 45 zł, ulgowy 35 zł.
Szczegółowy cennik znaleźć można już w Internecie.
NIe zdecydowałem się na przejazd kolejką, zrobię to w innym czasie.
Dla mnie Solina, to Bieszczady, ale niestety już ucywilizowane, gdzie króluje gwar i okrzyki, głośne rozmowy. Moim  żywiołem są dzikie knieje z dala od ludzi.. Mimo wszystko warto przyjeżdżać. 
                 Tak to mniej więcej wyglądało przed uruchomieniem kolejki
Wszystkim życzę udanych wakacji, pogody i wypoczynku w miejscach atrakcyjnych, choćby jak to nad Soliną.
Serdecznie pozdrawiam.
                                                            P  a  p  k  i  n




piątek, 1 lipca 2022

 

                Suche rzeki w Bieszczadach...

J a d ę...! Tak postanowiłem, przy okazji wyrwę się z miastowego marazmu...Odsłuchałem opinii osób, które wróciły z Bieszczad i ich obawy co do następującej suszy. Stan wód w rzekach jest zastraszający. W Rajskim, gdzie trudno było by przejść suchą nogą. dziś San w tym zakątku Bieszczad można przejść w bród bez specjalnych przeszkód. W Lesku, gdzie wysokość wody w Sanie zawsze sięga nieco powyżej kolan, dziś przejdzie się nawet nie zanurzając kostek u nóg, uważając jedynie aby nie zrobić sobie krzywdy na skalnych progach. Za chwilę okaże się, że dno zalewu solińskiego ukaże to, co pozostało zatopione w czasie spiętrzania wody Sanu i Solinki...(?)

Oczywiście żartuję - było by za dobrze, aby coś takiego nastąpiło, prędzej muł i to co ewentualnie pozostało, choćby pnie drzew. Ale faktem jest, że sytuacja hydrologiczna  jest zła...Inną sprawą są ceny za korzystanie z kolejki gondolowej rozciągniętej nad zaporą. Ciekawość wiedzie mnie do Łobozewa/Soliny, do szwagra, któremu po raz drugi niedźwiedź spustoszył pasiekę.
Miłego wakacyjnego wypoczynku życzę. Pozdrawiam.

                                                    P  a  p  k  i  n