Szukaj na tym blogu

niedziela, 27 sierpnia 2023

 

                                           B  i  s  z  c  z  a  d  y....

Z jednodniowym opóźnieniem, ale własnie dziś wyjeżdżam w Bieszczady - w to miejsce. Wiem, że dzieci, które tam przebywały, już opuściły to piękne miejsce. Troszkę szkoda, ale z całą pewnością będzie błogi spokój...Tydzień  mam na podreperowanie samopoczucia, które nadszarpnięte zostało znowu jakąś pandemią. "Uciekam" więc na "odludzie," by podreperować się przed zaplanowaną podróżą. 

Przyjemności życzę, spokoju i wypoczynku w te ostatnie dni wakacji. 
Pozdrawiam.
                                                                      P  a  p  k  i  n

piątek, 25 sierpnia 2023

 

                                    Polskie absurdy...

Była (jest) sobie droga, do tej pory polna, tumany kurzu i...błoto. Gmina postanowiła ulżyć mieszkańcom ich los i zainstalować oświetlenie oraz położyć asfalt. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie pewien szczegół...Można powiedzieć, że dziwnymi zjawiskami spotykamy się każdego dnia. Widziałem podobne więc nie dziwią mnie obrazki napotykane na swojej drodze przemieszczania się. Jakiś brak wyobraźni, niechlujstwo lub nie wiem już co. Żeby postawić słup na środku drogi, trzeba mieć w głowie nie wiem co, bo mózgu jakoś nie widać. Jak dowiedziałem się od mieszkańców, dwa słupki wcześniej były wkopane w podobny sposób, ten pozostał i zastanawiam się, czy znowu nie trzeba będzie go przestawić we właściwe miejsce....
Nie uważam się za kogoś nadzwyczajnego czy też znawcę tematu, ale myślę, że jest to brak wyobraźni i głupota - przecież takie prace winny wykonywane być zgodnie z jakimś planem i własnie wyobraźnią. Ale cóż - jestem facetem "starej daty," jak to popularnie mawiają "mądrzy." Ja jak widać nie nadaję się do dzisiejszych czasów. Ten widoczek, to efekt moich rowerowych podróży. Dobrze, że wybieram się na kilka dni w Bieszczady - tylko na tydzień i nie będę musiał oglądać podobnych absurdów. Potem czeka mnie dłuższy wyjazd.
Łączę same serdeczności życząc pogody ducha.
Pozdrawiam.
                                                        P   a   p   k   i   n


wtorek, 22 sierpnia 2023

 

                                       Zmierzch lata...

Wakacje powoli dobiegają końca i chociaż jest jeszcze w pełni, to można już rozpoznać symptomy nadchodzącej jesieni. Zauważyć je można w przyrodzie, w lesie, ale także w samym mieście. Sama już atmosfera i zakodowany z tyłu głowy instynkt nadchodzących zmian...A dla mnie zakończył się tydzień ze zwierzakami. To był tydzień nad wyraz spokojny, bo obcowanie ze braćmi mniejszymi, ma kojący wpływ na samopoczucie...Jeszcze nie wiem, czym zajmował się będę w najbliższym czasie, ale świadomy jestem zbliżającej się dość dalekiej podróży, o której wcześniej wzmiankowałem, - wszystko uzależnione będzie od sprzyjającej pogody.
Ale póki co - lato trwa, choć podobno upały już się kończą.
Wszystkiego dobrego wszystkim życzę. Pozdrawiam.

                                                                                      P   a   p   k   i   n

piątek, 18 sierpnia 2023

 

                                             Przy  zwierzakach...

Doglądanie zwierząt pozostawionych mi pod opiekę ( czas ten już się  kończy), nie jest takie łatwe, jakby się zdawało. Dzisiaj rano musiałem zbierać resztki karmy, zwłaszcza tej mokrej, która rozwleczona była po podłodze. Z papugą nie ma większych trudności, właściwie żadnych,  psa trzeba wyprowadzać trzy razy dziennie, ale z kotami, to inna sprawa. Trzeba je oporządzać, zbierać karmę, a każdy z nich (obie kocice), mają inne charaktery i upodobania. Inaczej przyjmują posiłki. Jedna jest bardziej zadziorna - lepiej jej nie ufać zbytnio, bo można dostać pazurami (oby nie po oczach). Ta druga jest miła i łagodna. Przychodzi na kolana, mruczy i jest ok...Praktycznie zajęty jestem cały dzień, choć możliwość bycia poza domem. Dobrze, że czas tego obowiązku kończy się już jutro, jest więc nadzieja powrotu do normalności.


Udanych wakacji przy sprzyjającej pogodzie, dla mnie jest za gorąco, wolę porę chłodniejszą.
Pozdrawiam.
                                                                         P  a  p  k  i  n

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

 

                                   "Z b i e r a c z...."

Jakkolwiek by to nazwać, jakoś nie wstydzę się tego. Kiedyś zbierałem makulaturę dla wnuczki do szkoły. Nadźwigałem się tego pieroństwa tyle, że ręce opadały i nie czułem kręgosłupa. A wszystko po to, że szkoła wymagała. Co za to miał uczeń? Kiepska broszurka na koniec roku z dedykacją świadczącą o aktywności, Szkoła natomiast gromadziła niezłe kwoty pieniężne. Podobnie było z nakrętkami. Należało woreczek z tym produktem podpisać imieniem i nazwiskiem oraz zaznaczyć klasę...Zastanawiam się, po co to wszystko i dla kogo. Jeśli taka akcja dotyczyła wsparcia jakiegoś dziecka w potrzebie, to okay, natomiast dziś jak ktoś mówi mi, że jest to wsparcie dla pana Owsiaka, to dostaję nerwówki. Jak można wspierać tego złodzieja....? To zdjęcie, to kropla w morzu, tych nakrętek mam taka ilość, że zaczynam zastanawiać się, po co to robię. Coś, co weszło w nawyk i trwa nadal, nie wiem tylko po co, dlaczego? Bo ja nie mam sztywnego kręgosłupa i stać mnie na to, aby się schylić, podnieść leżącą butelkę, którą odkładam do worka tworzyw sztucznych, nakrętkę chowam do kieszeni i...do "kolekcji." Już raz ktoś nazwał mnie śmieciarzem i zbieraczem - i co z tego? mam się wstydzić? Bo takie dziecko skąd ma wziąć taka ilość nakrętek czy makulatury, aby zaspokoić ciągle rosnącą rządzę rywalizacji szkołę? Na szczęście moi wnukowie już nie potrzebują "umizgiwać" się do wciąż pazernych pedagogów. 
Życzę udanego wypoczynku. Pozdrawiam.
                                                                         P  a  p  k  i  n

sobota, 12 sierpnia 2023

 

                                            Ale się porobiło...(?)

Ponad tydzień pełen wrażeń. Zaczęło się od..."awarii" telefonu. Nie mogłem ani nigdzie zadzwonić, ani tez odebrać jakiejkolwiek rozmowy - dźwięk w telefonie to bulgocąca woda lub szum wydobywającej się pary....Oddałem telefon do serwisu z uwagi na jego gwarancję (kupiłem trzy miesiące temu) wraz z nową umową u Operatora. Ale okazało się, że niczego nie znaleziono. A ponieważ wgrano mi przy okazji nowsze oprogramowanie, telefon stał się nowy, jakbym go wyjął z pudełka. W domu po uruchomieniu okazało się, że problem jest nadal, a skoro tak, to coś musi być z kartą. Jaki byłem zdziwiony, kiedy  okazało się, że poza domem telefon działa jak najlepiej, w domu są problemy. Główkowałem dochodząc do wniosku, że powodem tych zakłóceń może być instalacja fotowoltaiczna zamontowana na dachu, a sieć mojego operatora tego nie toleruje....Ale fajnie było uwolnić się chociaż na kilka dni od telefonu, taka cisza i bez stresu...(?)  Zaczyna się czas wypoczynku, odpoczynku, przed nami również dobra pogoda.
A ja zostałem "uwięzimy," bo zobowiązałem się dopilnować przez nadchodzący tydzień zwierzakami. Mam pod opieką dwa koty, psa i...papugę. Tak więc czas dla mnie będzie już po powrocie właścicieli zwierzaków.
Wszystkiego co najlepsze życzę wszystkim wypoczywającym, mając na uwadze, że niestety, ale wakacje zbliżają się do końca, chociaż nie dla wszystkich. Życzę więc wakacji w zdrowiu i beztroski.
Pozdrawiam.
                                                                P   a   p   k   i   n
PS.
A w wolnej chwili będę spacerował po swoim ulubionym deptaku (na zdjęciu).
 

piątek, 4 sierpnia 2023

 

                                       Moje....Wasze miejsce....

Dobrze jest być u siebie, to odpowiednia chwila - ta chwila....
"Wziąłem pieska  na przechowanie,
na cztery dni - nie więcej,
dziś mamy lato, a jesień nastanie,
a może jeszcze pół zimy...?
Siedzę  w zadumie,
a pies na mnie patrzy
i zęby szczerzy ze śmiechu,
ocknij się Papkin, głowa do góry
i żyj od nowa - człowieku..."

A teraz usiądźcie wygodnie, jak lubicie w zależności od pory roku, bo każdą porą siedzi się inaczej - niby tak samo, a jednak...Usiądźcie więc jeśli to możliwe w słonku lub w  tym kącie, gdzie jest najcieplej i najwidniej. Bo nie warto przemęczać zbytnio oczu, albo drucholić  z zimna...Ja własnie tak siedzę przy oknie z widokiem, jaki rozpościera się przede mną w oddali...Spróbujcie smakować te chwile, jakie one są i wspomnijcie tego, który pisze te słowa czując się podobnie jak On....Ale możecie mi wierzyć - to miejsce, w którym jesteście jest Wam podarowane, nie dajcie się "wyrzucić" i nie uciekajcie ze swojego miejsca....A teraz spróbujcie posmakować tę chwilę, to miejsce, w którym jesteście. W tym "niebie," dziwnej piękności gniazda, zupełnie nowa, niespodziewana utuli Was uczuciem  spokoju i piękna. Może nie trzeba będzie długo i niecierpliwie czekać...?  To, co czytacie, możecie przyjąć z przymróżeniem oka. Jeśli stwierdzicie, że zbyt szczerze o tym mówię - pomyślcie, że ja sam jestem takim samym człowiekiem , jak Wy i inni - niczym się nie wyróżniam, może tylko własnie tą szczerością...
Udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego, uśmiechu i dobrej zabawy życzę wszystkim wypoczywającym. Pozdrawiam.
                                                                                  P  a  p  k  i  n



wtorek, 1 sierpnia 2023

 

                               Plugawe życie...

Wczorajszy poniedziałek niczym szczególnym się nie wyróżniał - dzień, jak codzień, a jeśli czymś różnił się, to tylko tym, że obudziłem się później niż zwykle, co pozwoliło mi na dłuższy sen. Około południa wybrałem się na małe zakupy, zresztą nic nie znaczące i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie widok bezdomnego, który siedział na betonowej ławce i jak podejrzewałem - przespał tu może nawet noc. Tuż obok stały jego buty, raczej zimowe, ciężkie, a stopy bez skarpet nosiły znamiona urazów dermatologicznych. Brudny, zarośnięty gość, na moje oko w wieku około 50 lat...Bezdomność, zmęczenie powoduje, że obraz człowieka jest inny niż faktyczny. Takich ludzi spotyka się często, jednak ten wzbudził we mnie litość, a zarazem pogardę jego losu, losu, który zmusił tego człowieka do takiego życia, niezależnie od powodu....Wiele lat temu spotkałem się z podobnym przypadkiem, jednak wtedy "ktoś" zapukał do drzwi i poprosił o pomoc w przyrządzeniu posiłku. Temu tu na ulicy dałem czyste skarpety i koszulę oraz pięćdziesiąt złotych. Wiem też, że takich osób żaden bar, czy restauracja nie wpuszczają, więc ktoś musiał mu posiłek załatwić w inny sposób. Nie tak dawno gościłem w Toruniu, również miałem podobny przypadek. Tu jednak posiłek dla bezdomnego zakupiłem w barze i wręczyłem mu juz na zewnątrz...
Ten człowiek z przed lat stał się "bohaterem" mojego kiczowatego wierszyka (krótki fragment)...

"Po ulicy pełnej gwaru i śmiechu
idzie żebrak okradziony z życia,
kroczy dumnie, godnie, nie w pośpiechu,
czasem się zatrzyma i zapłacze w skrycie.
To wstrętny los wciąż w twarz mu pluje,
a niemoc jak ciasny but go gniecie,
patrząc po twarzach obcych mu ludzi
na próżno szuka w nich współczucia..."

Trudno obojętnie przejść obok takiego człowieka. Pozdrawiam wszystkich życząc miłego dnia oraz wrażliwości dla drugiego człowieka.
                                                      P  a  p  k  i  n