Szukaj na tym blogu

sobota, 29 października 2022


                                                     Jesienne refleksje...

Wydaje się, że koniec października i listopad , to smutne miesiące...Za oknami szaro i mokro, no - może tego roku aura jest nam bardziej sprzyjająca i obdarza nas jeszcze sporym ciepłem i...słońcem. Cała przyroda jakby chciała nam przypomnieć, że wszystko ma swój kres. Nasz pobyt na tej Ziemi też kiedyś się skończy...Kiedy stajemy nad grobami naszych bliskich i przyjaciół, zapatrzeni w przeszłość, zasłuchani w modlitwę drzew nad mogiłami, może żal za najbliższymi , którzy odeszli - rozrywa nasze serca. Ale nie płaczmy...Nasze życie tu na Ziemi jest tylko wędrówką, szkołą, w której musimy nauczyć się miłości Boga, bo Pan Bóg żyje w każdym z nas i wszędzie otaczają nas dzieła Jego miłości. Jeśli stojąc nad mogiłą czujemy się osamotnieni, bo odszedł ktoś najbliższy - pamiętajmy, że tak naprawdę nie jesteśmy sami...Wszystkie te refleksje zabieram ze sobą na cmentarz, aby dzielić się nimi z tymi, którzy już odeszli. Wspominał ich będę i snuł wspomnienia, kiedy byli jeszcze ze mną. Otulony, może ulubionym szalem, z rumieńcem na twarzy wrócę do domu, usiądę z filiżanką rozgrzewającej kawy i będę przygotowywał się do spotkania z zimą. Przeanalizuję wszystko to, co do tej pory było obecne w moim życiu, a więc wydarzenia wiosny, lata i jesieni...Zastanowię się także, jak żyję, gdzie żyję i jak to jest z tym opowiedzeniem się życia w cywilizacji śmierci, czy cywilizacji miłości....
I jeszcze jedna sprawa...Dziś w nocy, czyli z soboty na niedzielę nastąpi przesilenie jesienne i wejdziemy w czas zimowy. Zegary przestawiamy o godzinę do tyłu, co wydłuży nam sen, ale czy na pewno?  Jednym słowem zima za pasem i tak aż do wczesnej wiosny.
A więc do...wiosny. Pozdrawiam.

P  a  p  k  i  n

środa, 26 października 2022

 

                            Tekla Bądarzewska - Baranowska...

Tematem interesowałem się znacznie wcześniej, ale przy okazji tegorocznego  Konkursu pianistycznego Fryderyka Chopina , temat jakby ożył na nowo. Przy tej okazji przygotowałem sobie poniższy temat, który dotyka również fortepianu, lecz jakoś dziwnie zapomniany, a może niepamiętany...tylko z jakiego powodu...? Uczestnicy Konkursu, to bardziej przedstawiciele krajów Azjatyckich. Dziwnym trafem owa muzyka Chopina i nie tylko, tam właśnie cieszy się niezwykłą popularnością. A jak jest w Polsce w kwestii tej, o której dziś wzmiankuję...?
Polski utwór, który nie jest doceniany w Polsce i też jest mało znany, natomiast własnie w Azji, choćby w Japonii jest klasykiem. Utwór nazywa się "Modlitwa Dziewicy." Jest to utwór napisany na fortepian przez polską kompozytorkę - Teklę Bądarzewską -Baranowską. Kompozytorka urodziła się w latach trzydziestych dziewiętnastego wieku w miejscowości Mława i była pianistką salonową bez formalnego wykształcenia muzycznego. W 1851 roku, kiedy artystka miała 22 lata, utwór ten pojawił się w przestrzeni i stał się najbardziej znaną Jej kompozycją. Utwór ten, jak również wszystkie pozostałe, również mało znane, jest przyjemny dla ucha.
W Polsce jest mało znany i przyczyny są różnie wyjaśniane. Przede wszystkim Bądarzewska nie miała oficjalnego wykształcenia muzycznego i utwór jest też taki prosty. Powodowało to nieprzychylne opinie krytyków podające pod wątpliwość wartości artystyczne utworu. Nawet tuż po publikacji (1851 r.) były negatywne opinie mówiące, że to tandeta. Z kolei zwykli słuchacze lubili ten utwór, bo jest romantyczny i też nie jest za trudny do grania. Pamiętam wykonanie tego utworu przez duet fortepianowy "Marek i Wacek" słysząc go po raz pierwszy. Ale inaczej uważali krytycy, zresztą jak zawsze. Jeszcze niektórzy mówią, że potem w komunistycznej Polsce też nie doceniali utworu, bo miał nieszczęsny tytuł z wyrazem "Modlitwa," natomiast za granicą utwór jest bardziej znany - w krajach azjatyckich jest w ogóle klasykiem. Jest także wykorzystywany w mediach, choćby na dworcach kolejowych w Japonii zapowiadający przyjazdy i odjazdy pociągów. Aranżacja tego utworu często grana jest w środowisku Country w Ameryce....Doprawdy - jest to ciekawe, że taki polski utwór, który wcale nie jest nieznany na skalę światową, jest bardziej znany w Azji niż w Polsce.....
Tekla Bądarzewska - Baranowska urodzona w Mławie w roku 1829 roku, dorosłe życie spędziła w Warszawie, grania uczyła się w rodzinnym domu. Skomponowała 35 miniatur, a sławę przyniósł jej utwór "Modlitwa Dziewicy." Jej muzyka popularna jest dzisiaj w krajach azjatyckich, zwłaszcza w Japonii i Korei. Kompozytorka zmarła 29 września 1861  roku w wieku 32 lat i pochowana jest w Warszawie na Starych Powązkach (kwatera 181).

  Pozdrawiam.
                                                                      P   a   p   k   i   n 
 

piątek, 21 października 2022

 

                      Takie sobie myślątka - zapiski rozsypane...

Kiedy wracam do domu późnym popołudniem o zachodzie słońca, w dzień pogodny - idę pod słońce na wprost, a wtedy odbija się ono i oświetla to coś po wewnętrznej stronie moich myśli...Czuję wtedy , że wchodzę w lustro, które przetrwało wszystkich dotychczasowych ludzi, z którymi spotykałem się przez lata i dotrwa do ostatnich, że zanurza także mnie....Przechodzę więc przez bramę, zaułek, odbicie i żar, przez warstwę zwaną snem. Przez jawę, która jest tym samym i życie znowu wydaje mi się dobre i bardzo lekkie....Bo przez czerwone, zachodnie lustro, zanurzone lustro przed zmierzchem, wchodzę do domu, gdzie tkanina z czerwieni przewieszona jest przez framugę drzwi. Gdzie kwiaty kwitną najlepiej jak potrafią, gdzie wisi obraz nawet teraz jesienią - obrazujący okres z wczesnego dzieciństwa....I tu dopiero zaczyna się to, co jest tak proste i tak ważne, a może najważniejsze - wtajemniczenie, uspokojenie, śnienie i schyla się światło - sen....Jakie to przyjemne, taka ostatnia przystań, która zmniejsza ból i daje nadzieję....
I życzę wszystkim spokoju, również spokoju ducha, wypoczynku, jak on się rozkłada w naszych planach. Udanego czasu spokoju bez względu na pogodę.
Pozdrawiam.
                                                                        P   a   p   k   i   n

  

wtorek, 18 października 2022


                                               18 października....

Za około dwa tygodnie, jak co roku obchodzić będziemy Dzień Zmarłych...Chciałbym podzielić się refleksją, która dla mnie jest oczywista, ale jak to w życiu bywa, człowiek zawsze ma jakieś pytania i wątpliwości, choć tych drugich jest znacznie mniej. Ale może się mylę....? Niektórzy określają to miejsce jako Niebo, inni Krainą Wiecznych Łowów, jeszcze inni dodają, że panuje tam prawda, dobro, piękno...Często spoglądam w niebo, myślę, zastanawiam się, co czeka mnie po drugiej stronie, kiedy przekroczę już próg pomiędzy życiem a śmiercią i odbędę "wycieczkę" przez tunel w kierunku światła. Czy będzie to cisza absolutna, stan nieświadomości, czy dobro, które emanuje z każdego zakątka i napełnia serce radością? Nasze wyobraźnie tworzą światy i postaci materialne, dlatego tak trudno nam wyobrazić sobie to miejsce. Kiedy byłem dzieckiem, a nawet później, tworzyłem obrazy wyobraźni, świat usiany kwiatami, słońce, zielenią...Rozmawiałem też na ten temat z innymi (w tym miejscu mógłbym zamieścić słowa, które zamieściłem w swoim dzienniczku - inne spojrzenie na to, co można nazwać "przekazem z zaświatów)...Niebo - miejsce, gdzie niepodzielnie królują wspomniane wcześniej: prawda, dobro, piękno, a także sprawiedliwość, radość, miłość. Czy to miejsce zbyt wyidealizowane, aby mogło istnieć na prawdę? Ale jakie jest, dowiemy się...Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej rozwiązania tej zagadki...Za kilka dni cmentarze ożyją, rozbłysną blaskiem zniczy i świec. Znowu staniemy przy grobach najbliższych zatopieni w zadumie..."Przechodniu - tym, kim Wy jesteście myśmy byli, tym, kim my jesteśmy, Wy będziecie..."

                                                        P   a   p   k   i   n 

sobota, 15 października 2022


                                              Na luzie...

Zafajdany dzień....pochmurno i deszczowo. Ołowiane chmury zawisły nad moim niebem, perspektywa wypogodzenia raczej mizerna...Ale na poprawę nastroju służy filiżanka dobrej kawy....Lubię się nią upajać pijąc ją z gracją i wykwintnie zaparzoną, bez pośpiechu, czytając lub słuchając muzyki. Woda musi być krótko gotowana i pełna wrzątku, to dodaje jej smaku i aromatu. Lubię jej zapach rozchodzący się w pomieszczeniu, w którym przebywam. Tworzy to atmosferę spokoju i ukojenia, odpoczynku i zapomnienia,,,,To kawa 
która nadaje magiczny urok najzwyklejszym nawet chwilom. - kawa o finezyjnym smaku. Zapraszam....

Życzę spokoju, Pozdrawiam.
                                                                    P   a   p   k   i   n



wtorek, 11 października 2022

 

                                  To był....festyn, czyli takie sobie                                                                     wspomnienie na czasie...

Zdecydowałem się (kiedyś) na gest bycia "dobrym..." Festyn i Ci ludzie z obłędnymi twarzami, tacy poważni i aksamitni zarazem. "Ubóstwo" i pewność siebie - wszyscy razem w jednym szeregu z "nim," głównodowodzącym....Metamorfoza zalana blaskiem słońca, grająca muzyka (popis pupili na instrumentach), śpiew dzieci i...Oni siedzący na ławach wokół wspólnych stołów w blasku swojej "niemocy...." Zdecydowałem się  - to na razie tylko zamiar - "Wybacz i nie zdradź mnie przed nimi..." - słowa przychylnej osoby , której specjalnie nie znałem..."Wiesz - Oni są gotowi zrobić z Ciebie kukłę..."  Im "ważniejszym" byłem, tym większa atrakcja, czyli pośmiewisko. Zdecydowałem, że zaświruję - to mi pozwoli przejść z nimi na "Ty," chociaż nie rozwiąże to problemów, które kiedyś się ujawnią (ujawniły się w lipcu br.)....Nie wiem, gdzie kończy się przyjaźń, a gdzie zaczyna wątpliwość, może nawet niechęć i którędy przebiega granica pomiędzy przychylnością, a niechęcią....? Postanowiłem zostać świrem - kelnerem obsługującym to niemrawe towarzystwo o kamiennych twarzach tym bardziej, jak jedna z "faworytek"  brylowała pod wpływem "wody święconej"  pośród "elity"  w sąsiedztwie "głównodowodzącego."  Ruszyłem pomiędzy stoły i wciskałem każdej z tych osób po kawałku rozkrojonego arbuza, co spotkało się nawet z przychylnością i od razu kamienne twarze zamieniły się w delikatny uśmiech....Byłem nie tylko świrem, ale też błaznem i tylko po to, aby rozbawić to smętne towarzystwo, w przeważającej większości starszych pań, a sobie udowodnić, że nadal jestem, sobą...Bo Oni mają się bawić, jeść, pić soki, których było do wyboru i patrzeć na otaczający nas świat - na te gacie rozwieszone na sznurku - własność sąsiada z pod jedynki....Bo tylko ja sam w całym towarzystwie znam prawdę kryjąca się pod płaszczykiem festynu, tą obłudę zalegającą pod postacią "płaszczyka dobroduszności " i zapewnień, że wszystko jest okay - co do tego się nie pomyliłem, czego doświadczyłem wkrótce. A teraz ponoszę konsekwencje ułomności tego, który doprowadził cały ten interes do ruiny...A ja nie ustaję w poznawaniu absurdu smaku, który pozostał balansując na krawędzi chaosu...
Pozdrawiam, miłego tygodnia.
                                                                        P   a   p   k   i   n


sobota, 8 października 2022

 

                    Wolna sobota z Papkinem...

W ostatnim czasie wszystko mi przypomina nieobliczalny brak uporządkowanego nieładu. Czasami nie mogę wymyślić kolejnego dnia w swoim życiowym spisie wydarzeń, a rzeczy swoją obierają ścieżkę. Tak też jest teraz, nawet myśli odmówiły mi posłuszeństwa...A jednak nawet cieszy mnie taki stan rzeczy - czuję się "szczęśliwy" w tym wariackim szkicu własnego portretu, ponieważ czego nie dotknę, czego nie zobaczę, czego nie wymyślę - jest moje, jest własne, jest takie przejrzyste, wychodzi prosto z mojej głębi...Ktoś doszuka się samolubstwa (?) a przecież można różnie interpretować moje zachowania. Jak wiadomo - jestem nieprzewidywalny, nieobliczalny, niewyobrażalny? Jestem po prostu sobą. Chwilowa niedyspozycja wcale nie oznacza siedzenia na laurach - przeciwnie, to czas przemyślenia i tworzenie nowego materiału. Bo tak to u mnie jest - to normalne zjawisko, którego wielu nie rozumie. Ale brak zrozumienia jest w tym układzie jak najbardziej na miejscu....No dobrze - lato za nami, o czym dobitnie przypomina nam pogoda za oknem. W takich okolicznościach chętnie sięgamy pamięcią do wspomnień z minionych miesięcy, a nawet lat. Dziś poprzestanę na tym co powyżej, na resztę przyjdzie czas.

Udanego wypoczynku w gronie rodziny i przyjaciół, obfitego grzybobrania wszystkim życzę.
Pozdrawiam.
                                                     P   a   p   k   i   n

środa, 5 października 2022

 

Dzisiaj mija ósma rocznica śmierci Aktorki i modelki - Anny Przybylskiej, której karierę śledziłem przez wiele lat. Odwiedzam grób rodzinny w Gdyni Oksywiu, gdzie pochowana jest wraz ze swoim Ojcem - Bogdanem.

Miałem tą przyjemność spotkać Annę Przybylską przez przypadek będąc w Gdyni Orłowie (Ani klimaty), gdzie biegała ścieżkami orłowskiego klifu.

Spoczywaj w pokoju Aniu.


                                              P  a  p  k  i  n


wtorek, 4 października 2022

 

                Do tych, którzy ciągle coś do mnie mają....

Zanim mnie osądzisz i moje życie - wejdź w moje buty, przejdź drogami mojego życia. Wejdź w najdalsze jego zakamarki, zmierz się z przeciwnościami, moimi trudnościami, które sam bez niczyjej pomocy przełamywać musiałem. Przeżyj moje porażki, wytrwaj tyle, co ja wytrwałem. Pokonaj czas poniżenia, zhańbienia, molestowania, bicia i wyzywania...Zmierz się z moim osamotnieniem, upadnij gdzie ja upadałem....Jeśli to potrafisz, to będziesz miał prawo mnie oceniać...Tylko myślę, że Ciebie to przerośnie, gdyż w dzisiejszym świecie nie ma wartości, autorytetów, miłości do drugiego człowieka. Bo bez względu na to co robię, ludzie i tak mnie oceniają. Dlatego muszę wytrwać, bo to się nie zmieni aż do końca moich dni. Robię więc swoje nie oglądając się za siebie, mówię to co mówię prosto w oczy, czy tego ktoś chce, czy nie, bo i tak wszystkich nie zadowolę - nawet się nie staram. Tak więc paradoksem jest to, że każdy chciałby mnie oceniać, do czego nie ma prawa...
Pozdrawiam życząc udanego tygodnia.

                                                         P  a  p  k  i  n

sobota, 1 października 2022

 

              Na aromatyczną kawę wszystkich dziś zapraszam...

Po tygodniu pełnego wrażeń - troszkę spokoju i wytchnienia. Niech te nadchodzące dwa dni, będą dla nas wszystkich dniami wypoczynku, odejścia od piętrzących się obowiązków.
Jesień niekoniecznie musi być smutna. Co prawda umilkł śpiew ptaków, taka cisza dookoła, ale  może właśnie taka atmosfera pozwoli nam na krótkie wytchnienie od tygodnia pracy. Ja od rana jestem w towarzystwie kota, który śpi na moich kolanach.
Pozdrawiam i życzę spokoju.
                                                                    P   a   p   k   i   n