Szukaj na tym blogu

wtorek, 30 listopada 2021

 

                                    R  o  c  z  n  i  c  e....

Jak wcześniej wzmiankowałem, Adwent jest czasem radosnego, tęsknego oczekiwania na powtórne narodzenie Pana Jezusa. Ale jest też czasem wspomnień. Bo są takie rocznice, choćby ta nadchodząca (2 grudnia)- kolejna rocznica odejścia mojego Taty. Są rocznice, o których nie sposób zapomnieć.Są chwile, które niosą nie tylko wspomnienia i są zbyt świeże, niosące smutek i żal - dni, które nakazują wrócić do czasów, gdy wszyscy byliśmy razem, w gronie najbliższych zasiadaliśmy przy wigilijnym stole...Jak teraz usiąść przy stole zasłanym białym obrusem i opłatkiem oczekującym na połamanie się i złożeniu sobie życzeń? Mija ósmy miesiąc od śmierci najmłodszego brata, ale rok wcześniej był także ten z braci, który odszedł pierwszy...Zasiądę sam przy tym stole i będę rozważał Ich wizerunki, spoglądał w ich twarze, w twarze wszystkich, których ogarnę swoimi myślami....Takich chwil na świecie będzie więcej. Dlatego jedną z Adwentowych niedziel (12 grudnia) zadedykuję tym wszystkim, o których nie zapominamy....Co do nadchodzącej rocznicy, kiedyś napisałem wierszyk rozpoczynający się słowami "A kiedy przyjdzie wiosna i lato, na spacer pójdę razem z moim Tatą..."On gdzieś jest - wystarczy znaleźć go na blogu.
Pozdrawiam.
                                                     P  a  p  k  i  n

piątek, 26 listopada 2021

 

                 A D W E N T -  C Z A S   O C Z E K I W A N I A....

czas radosnego, tęsknego oczekiwania na powtórne narodzenia Pana Jezusa. Jest czasem modlitwy i skupienia, pieknym odpoczynkiem wieczornym przed jakimś wielkim świetem. Przyroda zamiera, życie zewnętrzne ulega wyciszeniu, a my zatapiamy się w rozważaniu tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Trwamy na modlitwie, bo niemal wszystko wzywa nas, aby zastanowić się nad sobą.

Każdego dnia, w chwili głębokiej ciszy, skierować swoją wewnętrzną antenę ku Bogu. Ta chwila powinna, może i musi czasami trwać godzinę. Potrzebujemy czasu, by się uspokoić. Potrzebujemy czasu, by nastawić swoją antenę. Potrzebujeny czasu, by się samemu wyciszyć, by słuchać....
Pozdrawiam.
                                                           P  a  p  k  i  n

środa, 24 listopada 2021

 

                           Tam, gdzie kończy się szlak.....

"Próba" podsumowania lata - małe "sprawozdanie," bo listopadowy dzień jest krótki i dziwny zarazem. I ta myśl, że coś się przeżyło, jakaś przygoda gdzieś tam na "krańcu świata...." Bo jak latem szedłem śladem drogi  po wsi, która od lat nie istnieje, której nie ma prócz chaszczy, ostów i pokrzyw. Pola zarośnięte i nieprzebyte lasy...Wszystko to daje poczucie czegoś, co przeminęło, bo tak jest na prawdę. Tam "diabeł mówi dobranoc," tam ptaki zawracają. W takiej leśnej scenerii, w tej głuszy zatrzymałem się na noc. Ale właśnie tu, na tych bezdrożach można oglądać widoki, jakich nie dostrzega się na utartych szlakach, które dech zapierają - ta przyroda piękna, dzika, zapomniana....
Zapraszam już dziś na fragment wspomnień lata, w pierwszym tygodniu grudnia.
Życzę udanego tygodnia mając na uwadze zbliżający się Adwent.
Boże, wprowadź mnie w ciszę, w to głębokie milczenie, ponad wszystkie słowa i umysł, ponad wszystkie odczucia i wyobraźnię...

                                                                  P   a   p   k   i   n

poniedziałek, 22 listopada 2021

Listopadowy czas nasuwa wiele skojarzeń nie tylko z jesienią dostrzeganą w przyrodzie, ale i późną jesienią w życiu człowieka....Dalszy ciąg tematu z dnia 15 listopada br.

 
Jak tu mówić o starości w epoce kultu młodości? Niektórzy twierdzą, że "młodość można kupić, a starość wyleczyć," bo przecież obowiązkiem współczesnego człowieka jest być młodym i pieknym, a starość jest niemodna i brzydka. Czy mają rację? Na pewno zawsze tak było, w kazdych minionych epokach, że ludzie bali sie starości i żałowali utraconej młodości. Niestety - starość każdego dosięgnie, choć przekroczenie progu starości jest u każdego  inne, uzależnione od wielu czynników, może to być wiek 78 lat, u innych 88 lat. Wiele osób żartuje mówiąc, że człowiek starzeje się już od urodzenia. A ja opierasm się od lat na swierdzeniu, że człowiek starzeje sie już od 20 roku życia (?) Według prognoz - ludność w Polsce w latach 2008 - 2035 zanotuje wzrost w najstarszych grupach wiekowych . I tak w 2030 roku liczna osób w wieku 85 lat i powyżej może sięgać nawet 800 tysiecy. Z kazdym rokiem przybywa więc seniorów. A jacy seniorzy są najbardziej akceptowani przez ludzi młodych? Otóż ci, którzy maksymalnie zwalczają oznaki starzenia za pomocą wszelkich dostępnych  im środków i jeżeli zachowują się jak ludzie mlodzi i oczywiście nie obciążają nikogo finansowo. Do marginalnego traktowania ludzi starych przyczynia się bowiem pokutujący jeszcze u nas w wielu środowiskach stereotyp seniora - schorowany, niedołężny, niemogący pracować, wymagajacy stałej opieki i pielęgnacji, zepchniety na margines życia człowiek, który młodym tylko zawraca głowęswoimi problemami i męczący ich opowieściami o tym, jak to dawniej bywało. A przecież starość, to nie jest choroba, to po prostu kolejny etap życia. Starsi ludzie pragną kontaktu z innymi, nie chcą być spychani na margines życia. CHc a być doceniani szacunkiem, uznaniem i miłością. Jakże często nie zauważa się, że starość zawiera w sobie ogromny potencjał, czego brak mlodym, a mianowicie doświadczenia. Są oni strażnikami "pamięci zbiorowej."  Spójrzmy na ten otaczający nas listopadowy świat, krótkie dni, długie noce, ludzie przed komputerami i telewizorami (nie tylko dorośli, ale i dzieci). A przecież wokół nas toczy się życie! Czy telewizor i komputer zastąpią kontakty międzyludzkie? Na pewno nie. A jak było dawniej? Zacytujmy w tym miejscu stereotyp starca z 1932 roku (od tego czasu minęło 90 lat)....
"Z dnia na dzień słońce chyli się szybciej ku zachodowi. Chłód poranny coraz bardziej daje się we znaki. Życie i ruch na polach zamiera. Zboża i trawy już dawno posprzątane. Tu i ówdzie sterczy na bezkwietnych łąkach spóźniona sasanka. Jak ona przypomina starca, który przeżył już zenit życia. Wiosna i lato minęły, nastała dla niego jesień, ów kres życia, o którym już Sofokles pisał, że "zbliża się starość, wzgardzona, bezsilna i smutna, a z nią cierpienia i ból." Zwykla cichość i skupienie cevhują starca. Syty gwaru i zgiełku świata, lubi życie odosobnione, przywiązany do rzeczy dawnych, utartych, przecenia je często, a z niedowierzaniem i podejrzliwością patrzy na nowości. Widząc, że inne następują czasy, że  dojrzewa pokolenie o innej umysłowości, innym nastawieniu psychicznym, unika towarzystwa i wmawia w siebie, że błogo temu, co nie potrzebuje już z nowym pradem płynąć. Skłonny do zadumy, człowiek w podeszłym wieku troska sie wiele, czując się niezdolnym do zarobku, mniema, że wszyscy go opuścili, odsunięty na bok przez szumiacy potok życia, pragnie uznania i szacunku (...)Najsłodszą radość odczuwa, gdy widzi się znów mlodym w dzieciach i wnukach swoich. Jak miłym jest widok dziadka lub babci siedzących w fotelach w otoczeniu wnucząt (...), które z uwagą słuchają ich opowiadania..."
Pod rozwagę poddaję te slowa tym, którzy zachłyśnięci młodością, nie zauważają obok siebie innych, zwłaszcza starszych.
Pozdrawiam życząc miłego tygodnia.
                                                                  P   a   p   k   i   n

piątek, 19 listopada 2021

 

                   Buenos dias - czyli muzyka  jako lek na....

Zacznę od tyłu - zimowego wejscia na Kińczyk w tym roku nie będzie! Nie składam prośby o pozwolenie poruszania sie w strefie przygranicznej z wiadomych powodów. Jeśli będzie śnieżnie i...wesoło, na narty udam się w Beskid Niski....Jak siedzi się w domu, czuję się (nie) potrzebny. Zajmuję się tym, co daje mi jakąś satysfakcję. . Miewam dni lepsze i gorsze, ale to krótkie stany, które łagodzę muzyką. Jakiś czas temu zakończył się Konkurs Chopinowski, który wprowadzał w nastrój spokoju, fascynacji talentami wykonawców. To przeminęło i całkiem przypadkiem natrafiłem na utwory Juliano Cezara - brazylijskiego piosenkarza, wcześniej był siostrzany duet Lorena i Rafaela. Przegrzebałem niemal całe dostępne "archiwum"  brazylijskiego popu, bo jakoś tak wpadło mi w uszy wykonawstwo tychże.  W trakcie tego grzebania dowiedziałem się, że Juliano Cezar nie żyję od dwóch lat (27.12.1961 - 31.12.2019). Szkoda, a ja lubię Go słuchać....i wygląda na to, że brazylijska muzyczka na dłużej zagości w moich uszach. W zanadrzu mam innych wykonawców, ale nie na dziś. Wybrałem więc jeden z kilku klipów Juliano, który jeden można będzie odsłuchać. Język brazylijski , to trudny temat dla mnie, wiec można błądzić pomiędzy nim a hiszpańskim i guzik z tego wynika. Cóż - Brazylijczycy zajęli połowę kontynentu , wiec może im wolno operować innym akcentem....Muzyka - bo czym można się dialektować w taki dzień jak dziś?  A skoro nigdzie się nie wybieram, więc gnuśnienie w domu w czasie głębokiej jesieni może mnie też mierzić nie do zniesienia....

Pozdrawiam - Nos vemos!
                                                       P  a  p  k  i  n

środa, 17 listopada 2021

 

                                D z i e ń   P a p k i n a...

Podobno dzień dzisiejszy jest dniem "Czarnego kota..."  Niemal każdego dnia dowiadujemy się, że ów dzień, to dzień świra, skarpetki, dzień dobroci, czy  lewego buta. Zastanawiam się, kto te  - moim zdaniem durnowate  patrony wymyśla? Ale jak słyszę, w demokracji podobno wszystko jest wolno. Wymysły te nie są niczym groźne i można je traktować z przymróżeniem oka. A skoro ktoś aż tak bardzo się nudzi....?  Powiem tak - ja sie nie nudzę, zawsze znajdę sobie zajęcie, więc dziś oświadczam tu i ówdzie, że skoro dzisiejszy dzień ma swojego patrona w postaci czarnego kota, jutrzejszy dzień 18 listopada ogłaszam "Dniem Papkina." To dzień rocznicowy (urodziny mojego Taty) i znamienny. Jak widać, mam swój własny pogląd co do takich patronów i dlatego postanowiłem jak wyżej.
"Dzień dobroci, skarpetki, dzień świra,
dzień psa, dzień lewego buta,
czy ktoś mądry zapyta mnie kiedyś,
w którym dniu będzie dzień Papkina?
Paranoja ogarnia celebrytów,
wymyślają niebywałe rzeczy,
jak w tym świecie odnaleźć sie trzeba,
czy ktoś może, czy ktoś zaprzeczy,....?

P o z d r a w i a m.
                                                    P  a  p  k  i  n

poniedziałek, 15 listopada 2021

 Listopadowy czas nasuwa wiele skojarzeń nie tylko z jesienią dostrzeganą w przyrodzie, ale i późną jesienią w życiu człowieka. 

Dwa tematy w jednym. Dziś zatrzymam się na jego pierwszej części, czyli wrócę do 1 listopada, dni pełnych zadumy, refleksji, tęsknoty i mam ku temu powód, bo na codzień jestem innym człowiekiem, ale sa też dni, chwile, kiedy zamykam się w sobie i żyję w swoim własnym świecie - myślę, że to dotyka wszystkich. W ciszy przeszłości wracam do dawnych czasów. Co z nich ocalimy i będziemy pamiętać - tylko od nas zależy. Ten czas listopadowy, który nadal trwa powinien być cichy, bez gwaru, bez pośpiechu. To czas przeznaczony dla Nich. Bo pamięć wymaga ciszy i prosi o spokój.
W listopadowy dzień na grobach znowu znicze zapalam, pochylam głowę nad Tymi, co tam leżą. Nie ma ich, odeszli kiedyś - tęsknocie nie pozwalam smuyku ukoić, wskrzeszam duchy - One do Niebios należą...Odeszli dawno, a może wczoraj (mija pół roku od odejscia brata, drugi odszedł dokładnie rok temu), czasami bez pożegnania. We wspomnieniach twarze już rozmyte, w pamięci nadal żywi. Odświerzam myśli w blasku znicza, według swego uznania, przybliżam obraz do ram zadumy...Oni tam wszyscy cierpliwi. Na czas nam dany, życie bez przodków nic nie znaczy. Chcę się przytulić, pożalić trochę. Już nie, nie na jawie. A Oni ciągle żyją w nas i w myślach, w płaczu i rozpaczy, w zasięgu wzroku, albo bliżej - na wyciągnięcie dłoni prawie...Wspominam bliskich, co stóp odciski na ziemi pozostawili, kreślili drogi nie zawsze proste, a ścieżki życiem im orano. Granice fikcji zacierali, walczyli i kochali. Wiarą budowali przyszłość niezłomnie dla innych, a krwi im nie żałowano. Oni uczyli jak dorastać, poprawiać kursy w połowie drogi, zdobywać sławę i karierę, poznawać prawdę i kłody omijać. Darem ojcostwa obdzielali, matki sercem kołysały.umieli wrofa wyczuć i jak do portu w burzę dobijać...Dali miejsca innym, według praw natury. Niech spoczywają! Cóż po nich zostało? Fotografie z starych albumach, wiążących pamięć z nadzieją, że Zmarli w Niebiosach czekają . Niech Im wieją dobre wiatry i dobry osąd potomnych. Dzisiaj są dumą i spełnieniem, testamentem i sumieniem, naszą ciszą i cierpieniem, oczekiwaniem dnia przyszłego. Przyczyną smutku, łez, tęsknoty, a także przebaczeniem, myślą wędrująca w Zaświaty...z zawartością kresu czekanego. 
Z upływem czasu są łącznikiem przeszłości z przyszłością - ciągle duchowo z nami. Strudzeni bardzo, choć nie święci. W swók czas do Niebios się przenieśli, ciesząc wiecznością. Niech pozostaną w sercach i w genach naszych i pamięci...Dzisiaj każdy przodek nasz, co dał do życia nić z istnienia - dziadkowie, rodzice, rodzeństwo oraz wujów plejada, w ten smutny listopadowy, jesienny dzień, niechaj dozna wspomnienia i w myslach i w duszy. Pielęgnujmy tę pamięć - tak trzeba, tak nam wypada!
Dziękuję Panu Bogu, że mam kogo wspominać, komu zapalić świeczkę i kłaść na grobach kwiaty.

                                                           P  a  p  k  i  n

piątek, 12 listopada 2021


                                                          Bez  przesady...

Szukałem czegoś, (środa 10 listopada), a okazało się, że mogłem kupić tą rzecz tylko w markecie...Po przekroczeniu bramki, w oczy rzuciło mi się stoisko bożenarodzeniowe, szerokie na prawie poł hali, usytuowane  tak, aby wchodzący miał je w zasięgu wzroku i z marszu wejść w atmosferę Świąt....Każdego roku zwracam uwagę na coś, co  mnie złości. Ja rozumiem, ale bez przesady - to handlowe pranie mózgów klientom sklepów wielkopowierzchniowych. Oczywiście, nie musiał bym tam wchodzić, ale własnie tylko tam mogłem kupić poszukiwany przedmiot. Oczywiście przystanąłem, bo mój wzrok przykuła starsza pani "buszująca" pomiędzy regałami. I wcale się jej nie dziwię - zrobi zakupy teraz i bedzie spokój. Skojarzyłem też mrugające, a właściwie zmieniające koloryt światełko w oknie po przeciwległej stronie ulicy. Teraz dotarła do mnie myśl, że ten ktoś może mieć już w swoim domu Boże Narodzenie (?) Rzecz w tym, że uważam to za szantaż handlowy biznesu... Cóż - nie potrafię się jak widać przystosować do "nowoczesności" i ubolewam nad tym, bo widać, że jestem człowiekiem starej daty i z tradycjami. Do Adwentu jeszcze dwa tygodnie, do Mikołajek jeszcze dalej, a do Świat....Nie dało się ominąć tego stoiska chyba, że jakbym mógł przefrunąć....(?) 
Mimo wszystko życzę optymizmu, a tym, którzy już dziś żyją świętami, oby czar tych świąt nie prysł zbyt wcześnie, bo to była by wielka klapa.
Pozdrawiam,

                                                        P   a   p   k   i   n

środa, 10 listopada 2021


                                    Narodowe  Święto  Niepodległości - 

11 listopada w tym roku nabiera znaczącej symboliki, kiedy musimy w sposób szczególny bronić polskiej suwerenności i niepodległości. Kiedy rodzima targowica sprzymierzona z obcymi wrogami zagranicznych ośrodków, choćby Unia Europejska, próbują zawłaszczyć naszą państwowość, prawa Polaków do samostanowienia, podważa wyższość prawa unijnego nad polskim prawem zagwarantowanym w Konstytucji. Kiedy hordy arabskich i afrykańskich imigrantów, szturmują polską granicę, a polskich żołnierzy, straż graniczną, policję, wyzywa się od bandytów, morderców. Kiedy idioci z totalnej opozycji biegaja po granicy szczując tym samym na polski rząd, ukazują swoją głupotę. Gdy wszelkiej maści celebryci poniżają godność Polaków - to właśnie dziś musimy bronić niepodległości i suwerenności naszej Ojczyzny za wszelką cenę. Niepodległość nie została nam dana raz, trzeba jej bronić cały czas.

                                                       P   a   p   k   i   n

wtorek, 9 listopada 2021

 

                                 Konkurs Chopinowski.... 

Mój wnuczek (lat 10) dostał za zadanie w szkole napisać wypracowanie dotyczące zakończonego Konkursu Chopinowskiego. Ma dokonać krótkiego opisu podając m. im: pełną nazwę Konkursu i która to edycja odbyła sie w tym roku. Od kiedy organizowane są Konkursy i co ile lat sie odbywają. Musi też podać co najmniej jedno nazwisko polskiego wykonawcy, ale z poprzednich lat, czy też nazwisko tegorocznego zwycięzcy Konkursu....Zadanie na miarę osoby dorosłej, nie dla  10-letniego ucznia. Uważam, że nauczycielka od muzyki żyje w innym świecie. Skąd niby takie dziecko ma wziąć informacje i w sposób prawidłowy zadowolić durnowatą panią? Oczywiście - zadanie  "odrobiłem" za wnuczka, ale obawiam się, że pani ta stwierdzi, że to nie On pisał wypracowanie. Takie przypadki są częstym niezadowolenie nauczycieli....Co innego ja sam, który na bieżąco śledziłem Konkurs wsłuchując się w wykonania utworów poszczególnych wykonawców i mam swoje własne odczucia...."Cisza - czas, gdy jestem sam, kiedy cisza rozpościera się wokół, gdy odpoczywam w dzień lub o zmroku, gdy wsłuchuję się w treści muzyki, gdy Chopin gra i myśli moje pieści...Cisza - błogi czas spokoju nie zakłócony niczym, nawet słowem. Półmrok nocy , zamknięty w sobie - taka modlitwa, gdy zasypiam....Znalazłem chwilkę małą -  małą wolną chwilę. Zatrzymałem się w biegu codzienności, przycupnąłem przy akordzie Chopina. Przymknąłem oczy i dałem sie ponieść w nieznany świat. Znalazłem się tam, gdzie kryształowa woda szemrała w górskim potoku, gdzie wodospad z entuzjazmem opowiada swoje historie...
Tam, gdzie rzęsisty deszcz próbował dorównać geniuszom,
gdzie odgłosy burzy krzyczały potęgę natury.
Widziałem wiatr szalejący pośród gałęzi drzew
i zwariowane pląsy wyczyniający w polu.
Widziałem turkusowe morze rozkołysane do granic
ubrane w białe bałwany.
Słyszałem spiew ptaków, muzykę kwiatowych dzwonków,
szept zwiewnych traw.
Widziałem  taniec - raz skoczny, a później lekki
niczym podmuchy piórka....
Znalazłem chwilkę - 
małą, wolną chwilę w maratonie życia - 
przytuliłem muzykę Chopina i pieścić będę,
by rozkwitała we mnie nowymi obrazami - 
każdego dnia....
Taka błoga chwilka w ciszy i spokoju,
aż po nocy kres....

Oczywiście - powyższe slowa nie mogły by "wylądować" w wypracowaniu ucznia z jednej przyczyny - "dwója" była by aż nadto surowa...Ale cóż, trzeba się z tym pogodzić, że od tej pani, ja również dostanę ocenę z minusem....
Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia.
                                                 P   a   p   k   i   n

piątek, 5 listopada 2021

 

                           Takie sobie myślątka na dziś....

Piszę o tym i nie wiem dlaczego - piszę o niczym (?)  "Rój umysłowych pszczół czasem rozsadza mój umysł." Gdy tak wsłuchuję się w codzienny świat, w ten rytm dziejący się za oknem, gdzie tyle gwaru, zgiełku, nawet złości, to ogarnia mnie zniewolenie i czuję się jak postrzelony ptak, który o własnych siłach nie potrafi lecieć - odfrunąć jak najdalej....I wtedy nachodzą mnie myśli nieokiełznane, myśli które same w sobie bolą. Głowa puchnie, staję się miernotą, która bezsilnie bronić się próbuje....Ktoś dawno temu miał w zwyczaju powtarzać słowa, które jak ulał pasują do dzisiejszych rzeczywistości - "taki los." I nic w tej materii sie nie zmieni, bo nie wierzę, aby cokolwiek się zmieniło. "Taki los....?"
Gdzieś tam się kłócą zażarcie, padają epitety i brak sensu jest i nie wiadomo: - płakać, czy się śmiać? A ja po cichu wzdycham: "ach ten błogosławiony dystans..." Gdzieś tam płoną z miłości, aby później do oczu sobie skakać i nieustannie żale wylewać....a ja z satysfakcją zauważam: "cudownie mieć ten swój dystans...." Gdzieś tam za kołnierz nie wylewają, zawistnie patrzą na samochody, jakby to one były najważniejsze. A mnie to nie rusza, bo przecież mam swój niezawodny, błogosławiony dystans....I to, że zamiast wiosny (jakże do niej daleko) - za chwilę śnieg prószył nam będzie w oczy, a pod nogami zdradliwy lód niczym tafla szkła , mnie to nie dziwi, przecież mam podpórkę - swój psiakrew  ten, jak mu tam - dystans?! I mógłbym sie tak z losu śmiać, gdyby to było śmieszne. Bo nie mam wyjścia, muszę trwać na posterunku swoim jeszcze....Jak długo przyjdzie mi w tym tkwić - do końca życiazapewne - gdzie ten entuzjazm oraz "on", ten dystans, który trwa wiecznie? I co bym nie powiedział dziś, już jutro odbije się echem, a ja opuszczam oczy w dół - chahca - nie jestem już człowiekiem....? 
I co z tego, że na dworze psia pogoda, że pada, a nawet leje, że mgła, że zimno, choć ten chłód bardziej dokuczliwy jest niż zimowy....Mam dystans , nawet do pogody. Cóż więc pozostaje? Nic - cieszyć się, że żyjemy i odliczać dni do....wiosny. Bo jak na razie czekają nas mróz, śnieg i...narty!
Bywajcie.
                                 P  a  p  k  i  n


czwartek, 4 listopada 2021

 
                             (Nie) wiarygodna bzdura....

Dzisiaj miało być inaczej i będzie, ale też ...No dobrze, to po kolei.
Odpuściłem sobie odwiedzenie grobów w czasie największego nasilenia tłoku ludzkiego. Jest już po święcie, cicho, spokojnie, można się zreflektować, pomyśleć, zadumać...A tak w ogóle - lubię chodzić po cmentarzach, kiedy jest ciemno i tylko blask zniczy palących się na grobach oddaje specyfikę tego miejsca. . Upajam się panującą atmosferą, specyficzny zapach , tajemniczość...To są chwile spokoju, ciszy i na chwilę odizolowanie się ludzi, ich otoczenia. Mam nawet ulubione cmentarze, choć nie zawsze je odwiedzam z racji odległości - nie można być w każdym miejscu w jednej chwili....Ale w tym roku, tą atmosferę popsuł mi widok czegoś, czego bym sie nie spodziewał. Oczywiście - rozumiem czyjąś troskę, ale do licha - czy ten ktoś doprawdy pomyślał zanim wpadł na ten durny pomysł?  Jakiś ktoś, nie znając lub nie chcąc znać prawdziwych faktów, pozostawił w pobliżu kaplicy cmentarnej coś, co wprawiło mnie w osłupienie. Oczywiście widać, że wiele osób dało się nabrać na tą naciągana prowokację - widać to z kilkunastu zniczy palących się przed tym symbolicznym  "grobem." 
Fakt - szkoda każdego człowieka, ale o ile wiem, nie słyszałem, by na granicy zmarł ktoś z głodu.  Ale czy akurat w tym przypadku, jak napisane to zostało oraz innym szturmującym polską granicę, kazano pokonać tysiące kilometrów? Ten ktoś (człowiek) zapłacił haracz przemytnikom, którzy pozostawili go na łasce losu. Czy to nie własnie Ci, którzy ich sprowadzili na białoruską granicę, powinni zadbać o ich egzystencję? 
Ten ktoś ustawiając nieprawdziwą  zawalidrogę przed kaplicą, albo sam jest niespełna rozumu, albo działa przeciwko państwu polskiemu. Bo jak powiedziałem wcześniej, nigdy nie słyszałem, aby na polskiej granicy, tudzież i po stronie Białorusi zmarł ktokolwiek, w dodatku z głodu....Całkowicie zepsulo mi atmosferę tego miejsca, wzbudziło złość. Bo nawet  w takim miejscu znajdzie się debil, któremu wydaje się, że może grać na ludzkich uczuciach.
Dziś jest paskudna, typowo jesienna aura - deszcz, zimno i nieprzyjemnie. Życzę ciepełka i dobrego humoru - mimo wszystko.
Pozdrawiam.
                                                              P  a  p  k  i  n