Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 lipca 2021

 


                            Chwilowa zmaina otoczenia....

Myślę, że nikomu się nie nudziło, ani zbytnio tęskniło za moją obecnością... Ale już jestem! Było fajnie i mam nadzieję, że dalej tak będzie bez zbytnich przeszkód. 'Odpocznę" sobie od ciszy, aby ponownie zatopić się w...ciszę. Chwila "wypoczynku," uzupełnienie niezbedności i znowu gdzieś po wertepach - oby jak najdalej od cywilizacji.
Pozdrawiam, życząc spokoju i pomyślności na nadchodzący sobotnio niedzielny wypoczynek.
                                                            P  a  p  k  i  n

czwartek, 22 lipca 2021

 

                                   C i e   c h o r o b a...

Jak mawiał kiedyś sołtys Kierdziołek...Wystarczyło na chwilę opuścić przyjazne pielesze natury, spokój i ciszę (nie licząc wyładowań atmosferycznych), majestatyczne widoki, choć czasem za mgłą i znaleźć się pośród wrzeszczącej gawiedzi, dzikich zachowań, rozszalałych dźwięków kociej muzyki, wsłuchać się w radiowe komunikaty i telewizyjne rozmowy...Kiedy tak się stało, jak wspomniałem na chwilę (musiałem doładować komórkę, a przy okazji uzupełnić kurczący sie zapas jedzonka - opanował mnie cywilizacyjny chaos.  I co słyszę w niemal pierwszych słowach telewizyjnej "rozprawy" dotyczącej pandemii, szczepień i licho wie, czego jeszcze, bo mój umysł nie nadąża za tym chłamem piskliwej gawiedzi...I muszę wspomnieć o jednym...Skoro słyszę, że pięćdziesiąt tysięcy osób nie zgłosiło się na szczepienie, a idzie ono ślamazarnie, gdy lekceważący  stosunek do zapobiegnięcia ponownej fali zakażeń, to faktycznie cos mnie ponosi. Jestem w pełni zaszczepiony i przyznaję, że po drugiej dawce miałem "kłopot" z temperaturą, ale nic więcej. Czuję się bezpieczny pod tym względem siedząc na bezludziu i nic mnie nie trafia, chyba, że piorun...To bredzenie na temat skutków, powikłań i innych bzdetów doprowadza człowieka do złości. Ale skoro Ci mądrzy i oświeceni sceptycy  chcą pouczać takich jak ja, to nie chobie darują wysiłku - mnie na swój lep nie wezmą. Bo kiedy rzeczywiście nadejdzie wspomniana fala ponownych zakażeń, niech mają to czego chcą. Ki    edy dopadnie ich ta zaraza niech leczą się sami, bez pomocy państwa, szpitali, respiratorów itp. bez pomocy  tych, którzy od miesięcy "wypruwają" sobie żyły, aby zminimalizować falę zarażeń....Ja wracam do natury. Nie chcę uczestniczyć  w imaginowanych  tezach sceptyków i wszelkiej maści durniów mówiących, że pandemii nie ma. Uciekam z tej zgnilizny, oby jak najdalej.
Wszystkim życzę zdrowia i przeżywania wakacyjnych przygód. Pozdrawiam.

                                                            P  a  p  k  i  n























piątek, 16 lipca 2021

 


                                Z i e l o n a    ś c i a n a....

Większość wędrowców (wędrowców za dużo powiedziane), prędzej kolorowych turystów "okupujących" bieszczadzkie szlaki nie wie, co to znaczy znaleźć się w takiej głuszy, w zaciemnionym lesie, kiedy dreszcz po plecach chodzi i nie wiadomo, co kryje się tuż obok. Miejsce, które kiedyś tętniło życiem, dziś opuszczone, zapomniane, dzikie...I nie trzeba wybierać się do amazońskiej puszczy, by zobaczyć tą dzicz. Jedni, Ci prawdziwi wędrowcy - zdobywcy nieprzebytych, dzikich "szlaków," przyjmują to odludne środowisko ze zrozumieniem, traktując je za normalne. Innych trapi strach,
niepewność...W obu przypadkach roztropność i uwaga jest pierwszorzędną zasadą osobistego bezpieczeństwa. Tu jeszcze w chodzi w grę spotkanie (że nie powiem - pierwszego stopnia).  W tych gąszczach, za tą ścianą dzikiej zieleni kryją się "duchy" Bieszczad, niekoniecznie te na czterech łapach. 
Ten dreszczyk emocji, wielka niewiadoma kryjąca się gdzieś tam sprawia, że jest się po powrocie do domu usatysfakcjonowanym, jak również ma się poczucie poznania czegoś, czego na codzień nie doświadczamy. To po to są wakacje, aby zdobywać nie tylko wiedzę, ale również zmierzyć się z wyzwaniami, które wcześniej zaplanowaliśmy. I to jest najpiękniejsze spełnienie swoich marzeń i planów. Wszędzie jednak zadbajmy o swoje bezpieczeństwo...
Dzięki uprzejmości "znajomego" komputera, mogę być tu...i tam, czyli gdzieś w zaplatanych ostępach tej pięknej krainy.
Spełnienia wrażeń życzę. Pozdrawiam.
                                                            P   a   p   k   i   n
  



poniedziałek, 12 lipca 2021

 

                               Takie sobie wędrowanie...

Kiedy chodzisz w takich miejscach - często, jeśli nie za każdym razem przedzierając się przez gąszcze pnących zarośli, gdy z pod nóg umykają Ci jaszczurki, węże lub inne stworzonka, musisz mieć się na baczności. Nadepnąć na żmiję jest sprawą nieprzyjemną, choć jest to miejsce, które zakłócasz tym zwierzętom i jest to czas i miejsce najmniej odpowiednie dla doznania urazu. Ale będzie znacznie gorzej, wręcz niebezpiecznie grzęznąć w jakiejś zarośniętej sadzawce zakrytej zielskiem lub starej studni. Wpadasz i ślad po Tobie ginie....Możesz nadepnąć na stary, zardzewiały sierp lub inne domowe narzędzie kryjące się w zaroślach, które spowodować może głęboki uraz, ranę krwawiącą, a Ty znalazłeś się właśnie na tym bezludziu, gdzie
odległość od "cywilizacji" może sie okazać znaczna....Piękno tej starej architektury, zabudowań, a właściwie ich ruin, filarów wiaduktów czy mostów, tudzież innych obiektów, są nęcące i kuszące. To piękno "starych" czasów, ślady dawnej świetności, czy ludzi tu żyjących, jest tak zadziwiające, gdy spoglądając na to wszystko, wracasz do tamtych lat, czasów, gdy widzisz swoim okiem w naturze, to co dziś niszczeje, słyszysz głosy tamtych ludzi - to wszystko sprawia, że przenosisz się do tamtych czasów, mimo woli , czy chcesz, czy nie chcesz. To wszystko jest siłą, której nie jesteś w stanie pokonać...I nie dziw mi się, że często popadam w nostalgię, uciekam daleko w przeszłość, izolując się od teraźniejszości, a Ty mówisz coś do mnie i...cisza, żadnej reakcji...Jeśli tego nie rozumiesz znaczy to, że nigdy czegoś takiego nie doświadczyłeś, nie przeżyłeś. Chodź więc sobie utartymi szlakami, gdzie gwar i kolorowe sznury turystów nie wiedząc, że tuż obok, może nie tak daleko, jest inny świat, świat zapomniazny, ale nadal piekny i wspaniały w samym sobie.
Miłych wrażeń życzę. Pozdrawiam.
                                                            P   a   p   k   i   n

sobota, 10 lipca 2021

 


"Na kopie siana od samego rana, czuje się zrelaksowana - cisza i błoga sielanka u boku "swego pana" - spokój! Nie ma to, jak być daleko od problemów tego świata upajając sie wiejskim widokiem, pianiem kogutów i nic nie robieniem.


Bo jeśli już, to na szlaku kolejki - beztrosko przez cały dzień w towarzystwie otaczającej przyrody. Pogody ducha i przeżywanych wrażeń życzę wszystkim wypoczywającym, gdzie tylko sie znajdują w naszym pięknym kraju.


Serdecznie pozdrawiam.
                                                 P  a  p  k  i  n

piątek, 2 lipca 2021

 


                                       Czas wędrówek...

Dla mnie także nastał czas wędrowania. Tym razem chcę odwiedzić miejsce z przed kilku lat...Jestem po części przygotowany, choć do wyjazdu mam troszkę czasu. Jest to podyktowane sprawami, które chciałbym załatwić, aby mieć spokojną głowę. Ale potem....?
"W słoneczną sobotę - letnim weekendzie.
wyruszę w plener, usiądę na grzędzie,
będę słuchał, jak ptaki śpiewają swoje trele,
będzie wesoło wokół, a Papkin się śmieje.
Natura skąpić nie będzie  pięknego widoku,
uśmiecha się wszystko, nawet łezka w oku.
zielono, wesoło jest dzisiaj na świecie,
podziwiam naturę obsypaną kwieciem.
Usiądę, popatrzę na świat dookoła
i wszystko mnie cieszy - hej natura woła,
najlepiej poza domem, tak to przecież bywa,
tutaj wśród przyrody, siły swe odmieniam.
I siedział tak będę, aż do wieczora,
do momentu kiedy, sen mnie nie zawoła.
Usnę błogim spokojem z uśmiechem na twarzy,
śnił będę o jutrze, co mi sie przydarzy...?"

Mnóstwo cudownych przeżyć wakacyjnych życzę wszystkim i sobie samemu. Spokojnego wypoczynku, zdrowia i samych wspaniałości.
Pozdrawiam.
                                               P   a   p   k   i   n