Szukaj na tym blogu

sobota, 28 sierpnia 2021

 


                                 A mnie jest szkoda lata....

Ładną mamy pogodę u schyłku tegorocznego lata...W kwietniu przeplata, ale teraz o tej porze...? Ciągle pada, choć przebłyski słońca umilają nam ponure dni. Obrzydziło to człowiekowi życie....Nie ma co aż tak narzekać, bo pomimo takiej pogody, można jeszcze nasycić oczy widokami, których  nie da nam żadna pora roku. Co prawda za niedługo  powiemy: "do zobaczenia za rok." ale dziś jeszcze mamy lato i cieszmy się jego końcówką. Będzie trzeba przeżyć jesień i zimę, poczekać do wiosny, a potem...(?) Potem znów będziemy w swoim żywiole...
Życząc udanego wypoczynku sobotnio-niedzielnego, zapraszam jak zwykle na aromatyczną kawę.
stoi przede mną świeżo nalana kawa prawdziwa, na stół podana.
Jej pianka skrzy się, ciepło paruje,
para się sennie wije i snuje...
Życzę  pogody ducha, uśmiechu i samych radości.
Pozdrawiam.
                                                  P   a   p   k   i   n



                                                     


poniedziałek, 23 sierpnia 2021

 


                          Strugi wody się leją....

W ostatnim czasie zwracam wiele uwagi na temat aury, końca wakacji oraz kończącego się lata (około miesiąca do jego kalendarzowego końca). Spotkałem się z zarzutem, że "zaklinam" pogodę, bo lato trwa i póki co tego nie zmienimy. Oczywiście, nawet nie próbuję tego czynić, bo niby jak?  Nie mniej nie od dziś wiadomo (pogoda na to wskazuje), że końcówka sierpnia, to praktycznie początki jesieni, choć nie zawsze dostrzegalne. Ja kieruję się zmianami zachodzącymi w przyrodzie. Tu w mieście może tego nie widać, ale tam gdzieś...(?) widać to najwyraźniej. Można się przypatrzeć trawom, krzewom, jesiennym owocom, czy też barwie, która jeszcze nie jest aż tak wyraźna, ale za kilka dni (mam na uwadze wrzesień), stanie sie dominującą. Sama pogoda też robi swoje, choćby dziś. Dzień deszczowy, ponury, noce chłodne, czasem po prostu zimne. W domu pod kołderką jest ciepełko, ale pod namiotem już tak komfortowo nie jest. Powoli wszystko sie kończy, choć nie jest powiedziane, że wrócą pogodne dni, ciepłe i słoneczne oraz błękitne niebo. Póki co mamy to co mamy, że trudno wystawić nos poza swojskie gniazdko. Mimo to, cieszmy się z tego co mamy, bo każda pora roku ma swój urok.
Życzę pogodnego i udanego tygodnia.
Pozdrawiam.
                                               P  a  p  k  i  n

piątek, 20 sierpnia 2021

 

                         D m u c h a   j e s i e n i ą...(?)

Jaka szkoda, że lato praktycznie się kończy. Jeszcze tylko miesiąc i...pożegnanie...(?) Ale już teraz aura daje nam posmak jesieni. I choć jeszcze w miarę ciepło, słonecznie, to nie oszukujmy się - jesień wkrótce zapuka do naszych drzwi. Jeśli o mnie chodzi, taka aura (deszcz, nocne chłody), w niczym mi nie przeszkadzają. Skoro jednak lato nam się kończy, to zawsze do niego bliżej niż dalej, bo przecież trudno było by cofnąć czas do tyłu...A nie tak dawno był maj - najpiękniejszy miesiąc w roku. I tak to wszystko kołem się toczy...
Pogodnego wypoczynku wszystkim życzę, pogody ducha, uśmiechu i ujmujących chwil wypoczynku. Pozdrawiam.

                                                           P   a   p   k   i   n
 

środa, 18 sierpnia 2021

 

                                      Jestem z miasta...

Jak się nie ma co robić, to nawet głupoty po głowie się plątają....Przyzwyczajam się  do ponownego bycia w...mieście, pośród ludzi.  Jest fajnie, choć może mogło być lepiej. Ale tu sie nic nie zmienia, chyba, że pora roku i aura. Mam też na myśli to, co słyszę choćby w radio, że  jest to region z mniejszym niż gdziekolwiek zaszczepieniem sie ludzkiej popularności....Jestem w pełni zaszczepiony, co nie znaczy, że także mogę paśc ofiarą pandemii, choć może łagodniej to przejdę....Ale póki co, czuję sie bezpieczniejszy - tak mi się wydaje - tam w Bieszczadach....Skoro jednak znalazłem się w tym miejscu, to trzeba jakoś żyć. Dlatego powiem tak:
Chodzę sobie i śpiewam i wszystko olewam. Zostawiam na boku swoje smutki, nie martwię się o to, że chodzę piechotą i mruczę pod nosem nutki. Jestem facet bez brzucha, jak kufel bez ucha, więc kroczę śmiało przed siebie, bo czuję sie wolnym, wesołym, swawolnym i jest mi jak w siódmym niebie. Ktoś powie - zwariował, to brzuchomówca, coś bredzi pod nosem i basta, a ja takiemu odpowiem śmiejąc się z niego - idę piechotą do....miasta!
Pogodnego tygodnia życzę. Pozdrawiam.

                                                   P  a  p  k  i  n

piątek, 13 sierpnia 2021


                                                    Lato w pełni, ale...

Nie oszukujmy się...Zabiegani, zajęci wypoczynkiem, urlopami, nie dostrzegamy, że w przyrodzie już zachodzą zmiany. Powoli jesień zaczyna się  uwidaczniać. Można to wszystko zaobserwować na moich szlakach, gdzie przez cały rok króluje przyroda, ta dzika, poza zasięgiem przeciętnego turysty. Zmiany są prawie (nie) widoczne, ale już są. Trawy, małe gałązki, mchy i inne drobniaki, jak nazywam źdźbła traw tracące swoją barwę, czasem nawet całe połacie traw, zeschłe, jakby martwe. W mieście tego nie widać, ale to tylko kwestia krótkiej chwili. Druga połowa sierpnia uwidoczni nam te zmiany...Liście brzozy żółkną , omdlewająco zwisają na gałązkach. Nieomylny znak zbliżającej się jesieni. Zbliża się polowa sierpnia, z pół znikają zboża, wszystko pustoszeje. Ptaki już nie śpiewają, nie słychać ich kwilenia. Ostatni chętni wyruszają na tegoroczne wakacje, wczasy, które za jakiś czas przejdą do historii. 
Niby jeszcze lato, ale wszystko powoli się kończy. Z pogodą też różnie bywa, od chłodu do upałów, ale noce są już nie tyle chłodne, co zimne i wilgotne. Ale nie wpadajmy w jakiś dołek. Cieszmy się tym co mamy i korzystajmy do końca z  wypoczynku. Wszystkim życzę udanego czasu, również tego sobotni niedzielnego. 
Życzę zdrowia i dobrego samopoczucia.
Pozdrawiam.
                                                       P  a  p  k  i  n 


środa, 11 sierpnia 2021


                                            Koniec sezonu...(?)

Doczekaliśmy się jesieni w lecie. Ci, którzy noce spędzają w domowych pieleszach, nie są w stanie odczuć pewnej już (nie) wygody z aurą związanej. A wszystko dzieje się za sprawą właśnie aury i...pory roku. Niestety - noce sa już chłodne. Ale to nie chłód jest czymś dokuczliwym - z tym można sie szybko uporać. Wilgoć, to jest problem. Czuje się ją wszędzie - na plecach, nawet na głowie, jakby się miało krople wody we włosach. Dziwne to uczucie, choć w tych warunkach , to normalne. Jak wspomniałem - na wszystko jest sposób.  Jeśli trafisz na taką (nie) pogodę, gdy jeszcze w dodatku z nieba siąpi lub wprost leje, musisz brać pod uwagę inne możliwości, ubiegając deszcz (jeśli to możliwe). W ognisku można rozgrzać kamienie (jeśli są w zasięgu ręki), które posłużą nocą na ogrzanie się lub mieć zwykły termofor. Wszystko więc wynika z możliwości, jakie posiadamy i w jakim miejscu sie znalazłeś. Ale nie narzekaj, gdyż wcześniej musiałeś być świadomy, gdzie się wybierasz i jaki "komfort" wybrałeś. Tak więc - "cierp" ciało...Nie mniej bądź radosny i  nie zamartwiaj się na wyrost. Poranne, chwilowe "usztywnienie" minie szybko, bo wszystko zależy od Twoich zdolności pozbierania się z odrętwienia.
Pogody ducha życzę.

                                               P  a  p  k  i  n 

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

 


                                       Odrobina relaksu...

Czy połączenie filiżanki kawy, wafelka i...owoców, jest czymś oryginalnym?  Sprawdziłem i uważam, że wszystko jest możliwe i do zniesienia...Proponując taki zestaw, zapraszam na chwilę ze mną  przed kolejnym wyruszeniem na bieszczadzkie szlaki, tym razem  do "Kaśki Litwinki" (Ci co śledzą mójego bloga wiedzą o co chodzi), gdzie udaję się tym razem  z kolegą z Wrocławia. Odezwę się za kilka dni, życząc dobrego wypoczynku (już sierpniowego), zdrowia i rozwagi.
Pozdrawiam.
                                          P  a  p  k  i  n