Szukaj na tym blogu

środa, 30 czerwca 2021

                                       Jak  się  zachować...(?)

Problem, który narasta od kilku lat, a tak na dobre od momentu wejścia w życie ustawy o "przemocy" wobec nieletnich i młodzieży. I wcale nie chodzi o eliminację tzw. "klapsa," bo to był (jest) pewien straszak na niesforne zachowania się - dziś już rozwydrzonych młodych....Mam problem, bo bliska mi osoba postępuje podobnie (efekt gier z przemocą w tle, niecenzuralnych słów, a nawet gróźb), nie dość, że ma problemy z zachowaniem wobec nie tylko mnie, ale także swoich rodziców (pod adresem ojca padają słowa: "ty śmieciu itp" ), bez żadnej lub znikomej reakcji. Zachowanie i słowa , które już nie bulwersują, lecz wprost oburzają. Bo jak reagować na słowa, które
obrażają rodziców i innych, którzy próbują zwrócić uwagę takiemu smrodowi o jego niesubordynacji wobec starszych? Mnie także sie obrywa słowami: "stary dziad," czy twierdzeniem: "nie masz tu nic do powiedzenia..." To są skutki bezstresowego wychowania, a na mój protest z ust matki pada odpowiedź: "to moje dziecko i będę je broniła..." Cóż - podobne zachowania gówniarstwa obserwuję na ulicy i nie tylko. Aż strach pomyśleć, co dalej bedzie, jakie bedą skutki tolerancji wobec nieletnich bandziorów? Ale wiem jedno - skoro matka tak broni swojego synka, wkrótce i jej sie oberwie i to fizycznie - do tego wszystko zmierza. Tylko moje "dobre hamulce" wstrzymują mnie od drastycznej reakcji. Póki co skończyło sie kieszonkowe i inne wsparcia tego nie wychowanego cwaniaka. Bo zwrócenie uwagi kończy sie ironią, lekceważeniem i śmianiem sie w twarz. Jakakolwiek "interwencja" skończyć się może oskarżeniem o przemoc i wysoką prawdopodobnością załozenia niebieskiej karty. Koło sie zamyka, a poszkodowanym będzie ktoś, kto mógłby być sprowokowanym przez osiłka, któremu według wspomnianej ustawy wolno wszystko, nawet wylać gówno na głowę innych.
Bywajcie!
                                                            P   a   p   k   i   n 

poniedziałek, 28 czerwca 2021

                                        D o b r y   u c z y n e k...

"Niech każdy zrobi w najbliższym czasie dobry uczynek względem bliźniego..." Te oto słowa można usłyszeć bardzo często w naszej przestrzeni, nie tylko uczestnicząc w niedzielnym nabożeństwie....Na pozór gest dobrego uczynku wydaje się być łatwy do wykonania, ale tak nie jest. Okazuje się, że trudne to zadanie, w tym również dla mnie samego. I nie chodzi tu o dobrą wolę, lecz okoliczności, które nie dają takiej okazji uczynku. Bo czym jest dobry uczynek? Nie znalazłem konkretnego wyjaśnienia wspomnianego terminu, poza poszczególnym znaczeniem wyrazów: "dobry" - dobry człowiek mający życzliwy stosunek do otoczenia /łagodny,  serdeczny itp/ oraz "uczynek" - to co zostało uczynione, zrobione (czyn). Nie będę się więc zagłębiał w zagadnienie, bo chyba nie o to chodzi.
Zrobić dobry uczynek względem drugiej osoby, to gest dobrej woli, nie poprzez wymuszenie tego gestu lecz zrobienie czegoś bezinteresownie. Zawsze miałem skrupuły wobec tego zagadnienia, gdyż ciągle mi się wydaje, że dokonanie czegoś, co moim zdaniem jest banalne i nic nie znaczące, Nie może być dobrym uczynkiem, choć różnie można na to patrzeć, jest tak małym gestem, że trudno go uznać za coś, co dobrym uczynkiem mogło być. Ale skoro gest, to gest nic nie znaczący, to dziś wykonałem pewną pracę, której co prawda nie uznaję jako gest dobrej woli zwanej uczynkiem, lecz coś, co było raczej powinnością. Jeśli jest to dobry uczynek, to niech juz tak pozostanie, choć osobiście mam co do tego wątpliwości.
Pozdrawiam życząc udanego tygodnia.
                                                               P  a  p  k  i  n
                                                        

piątek, 25 czerwca 2021

 


                          A mnie się marzy kurna chata...

Marzy mi się wiejska chata - 
kryta słomą i z klepiskiem,
by móc chodzić bosą nogą,
przez okienko widzieć wszystko.
Obserwować gęsi, kaczki,
stada ptactwa oraz zwierząt,
przejść wieczorem po omacku
i z niczego się nie zwierzać.
Marzy mi się wiejski pejzaż,
niskie domy, białe okna,
kręta ścieżka, która ginie
gdzieś w oddali - 
taki obraz...
To już było i minęło,
pozostały czcze wspomnienia,
teraz wiatr po polach goni,
goniąc chwile zapomnienia....

W a k a c j e! Czas wojaży, spełnienia marzeń, beztroski i wolności. Wszystkim wypoczywającym życzę spełnienia marzeń, beztroski, przeżywania przygód oraz szczęśliwego powrotu do domu. ...

Pozdrawiam.
                                                   P   a   p   k   i   n

poniedziałek, 21 czerwca 2021

 Dziś pierwszy dzień lata - najdłuższy dzień oraz najkrótsza noc.  Potem wszystko będzie się zmieniało - dzień będzie ubywał, a nocy będzie przybywać...

Cieszmy się z nadchodzącego lata i wszystkich jego walorów. Miłego wypoczynku życzę wszystkim wypoczywającym. Pozdrawiam.

                                                          P  a  p  k  i  n

sobota, 19 czerwca 2021

 


                  M  a  m  y    g  o  r  ą  c  e    l  a  t  o ...(?)

Już w poniedziałem 21 czerwca o godzinie 5:32 powitamy początek tegorocznego lata. Ale już koncowe dni wiosny dały nam namiastkę letnich upałów i wszystko wskazuje, że nadal tak będzie. Wakacje tuż, tuż, a więc: "niech żyje wolność, wolność i swoboda..." Tak, tak - śpiewało się, śpiewało....Życząc udanego wypoczynku, zostawiam wszystko i wszystkich idąc zmierzyć się z rzeczywistością. Wszystkiego co najlepsze, bawcie sie dobrze.
Pozdrawiam.
                                                             P  a  p  k  i  n 

czwartek, 17 czerwca 2021

                                               D  y  s  t  a  n  s. . . . 

Uważam, że najważniejszą kwestią wraz z upływem lat, jest coraz większy dystans i to nie tylko  do samego siebie. A do tego należało by dodać jeszcze inną, fajną sprawę, jaką jest transformacja "starego upierdliwa," w sensownego gościa, coraz bardziej odpornego na zewnętrzne bodźce. I chociaż przychodzi mi to z trudem (bo uczę się tego jakby od nowa), to jednak myślę, że nawet mi się to udaje.
W ostatnim czasie dystansuję się od pewnych  zdarzeń, spraw, a nawet ludzi i nie dlatego, że coś mnie w nich "gryzie" - ot tak poprostu (?) Bo czasem lepiej dmuchać na zimne , a tym samym  oszczędzić sobie wzruszeń....Poprzedzające dni będą "trudne" pod pewnym względem, bo będę musiał podjąć decyzję, która jakoś mi nie leży. Może to śmieszne, ale na myśl przychodzi mi taki amerykański Dzień Dziękczynienia, bo tu akurat muszę sobie wszystkiego odmówić, nawet "przyjemności " podjęcia decyzji, bo to nawet indyka nie będzie, ani też piwa, tego ostatniego z pewnych względów. W tym przypadku nie mogę nawet być sobą, bo muszę sobą być!  No tak - pewne postanowienia zobowiązują - albo jest się im wierny, albo jest się...."szmatą"! 
I to było by na dziś. Niedziela będzie tym "sądnym" dniem.
B y w a j c i e !
                                                                P  a  p  k  i  n

poniedziałek, 14 czerwca 2021

 


                                   Namiot  wytrzymał...

A już myślałem, że krótki wypad  w naturę, będzie spokojny i bez "napięcia." Cóż - tegoroczna wiosna (do lata jeszcze parę dni) nie oszczędza zjawisk burzowych. Ale to piękny okres częstych burz. Czuję się w swoim żywiole - bo lubię te nadzwyczajne zjawiska. Pięknie wygląda zbliżająca się złowroga burza, kiedy grzmi i pojawiają się  błyskawice. Pokazują swoją nieprzejednaną moc - czy może być coś równie piękniejszego? Napewno tak, jednakże burzę zaliczam do pięknych zjawisk, wspaniałej przyrody. Wiadomo jednak, że słowa nie oddadzą piękna takich zjawisk, to trzeba  przeżyć samemu, odczuć na własnej skórze i widzieć na żywo własnymi oczami....W ten krótki wypad mogłem głęboko oddychać wdychając ozon, a rześkie powietrze, które burza pozostawiła, udzielało mi się przez wiele godzin. Wewnątrz namiotu mimo ulewy było swojsko i sucho. Do zobaczenia na szlaku. 
Pozdrawiam życząc udanego tygodnia.
                                                                 P  a  p  k  i  n
                                                 

piątek, 11 czerwca 2021

 

                              Ostatnia  prosta  do  lata....

Wreszcie wiosna rozpoczęła się na całego. Wraz z poprawą pogody, którą śledzimy  od dłuższego czasu (choć burze gradowe jeszcze się zdarzają), nastąpiło znaczne poluzowanie obostrzeń, dzięki czemu mamy więcej możliwości spędzenia czasu  aktywnie poza domem. . Jak zauważyłem, prace ogrodowe w wielu domach idą pełną parą, częściej wybieramy się na wycieczki rowerowe, czy spacery. Bieszczady notują rekordowe oblężenie  i wcale mnie to nie dziwi. A takich okazji będzie jeszcze więcej, zwłaszcza, że zbliżają się wakacje. Już dziś, zwłaszcza, że nadchodzi sobotnio niedzielny wypoczynek życzę zdrowego wypoczynku, choć z rozwagą, zwłaszcza przy wędrówkach w terenie górzystym, dużo słońca, radości i zadowolenia, beztroski, dobrego samopoczucia, wielu życzliwych ludzi. Bawcie się świetnie. 
Marzą mi się samotne wędrówki,
po bezdrożach bieszczadzkich kniei,
po dolinach, ukrytych potokach,
porośniętych lasami zboczach.
Marzy mi się cisza bezkresna,
spokój, który koi sumienie,
być tam sam w objęciach przyrody
w miejscu, w którym nic się nie dzieje...

 




Pozdrawiam
                                              P  a  p  k  i  n

 

środa, 9 czerwca 2021




                       Gdy burza huczy....

Dzisiaj dzień z bardzo nisko wiszącymi chmurami. Jest ciepło, a nawet parno. Człowiek boi się, chociaż nie wiadomo czego i dlaczego...Gdzieś ponad górskim horyzontem wiszą ciemne, ołowiane chmury. Przyjdzie sobie taka burza, aby potem odejść psując humor i zabierając cenny czas...Któż przewidzi taką zmianę pogody, która zmienia się jak w kalejdoskopie, szybko i..niespodziewanie. Oczywiście -  z czasem sama się rozładuje, czasem też gruchnie grzmotem, że aż strach. Tu w Bieszczadach są okropne burze i odbijają się echem w lesie i w przestrzeni. Echo niesie taki grzmot daleko w góry i gdyby Cię dopadło takie "coś," gdzieś pośrodku połoniny, no to bratku masz kłopot i to nie byle jaki. Bo jaka to przygoda leżąc tak na trawie, płasko, może nawet w dołku, wyczekując, aż to pieroństwo odejdzie w siną dal...Ale potem, będzie co opowiadać, o strachu, który przykuł Cię do ziemi. Wrócisz do domu z doświadczeniami, a to przyda Ci się na przyszłość. Życie uczy, doświadcza, ukazuje drogę, po której idziesz siebie...I tak od początku, aż po sam koniec. Zawsze planujcie wyprawy mądrze i z głową, aby coś takiego nie spotkało Was w drodze. Miłego tygodnia życzę.
Pozdrawiam.
                                              P  a  p  k  i  n

poniedziałek, 7 czerwca 2021

                                       J a k  t o  j e s t...(?)


Lat temu....(?) - przyszedł "goły i wesoły" (to nie tylko przypowiastka, lecz fakt prawdziwy), brudny i śmierdzący. Spodnie i koszula lepkie były od brudu, a buty podarte. Zastanawiałem się, z politowaniem myślałem o dziewczynie, która w ogóle zechciała takiego łachmaniarza - obraz nedzy i rozpaczy...A jeszcze potem okazało się, że to alkoholik, z którym dopiero zaczną się problemy - burdy, awantury, interwencje policji, pobicia domowników, atak z nożem - sprawa sądowa, wyrok, który do dziś mnie śmieszy - miesiąc prac społecznych w...szpitalu, które tak naprawdę do skutku nie dochodziły...Zatrzymania przez policję za jazdę po pijaku rowerem i wiele innych zdarzeń z udziałem tego typa...Minęły lata, a ten jegomość obrósł w piórka i stał się "panem" udającym kogoś z wyższych sfer. (tu nie wspomnę o jego edukacji, bo nie warto - przepuścili wreszcie dziada dla świętego spokoju). Wlazł w nie swój dom, dzięki mojemu politowaniu i dziś chciałby rządzić, co zresztą próbuje robić - pan nad pany. Cała ulica jest "jego," na której słychać przekleństwa i wyrazy na "k" raz po raz, co pół słowa. W domu nie inaczej - tutaj przekleństwa sa na porządku dziennym...A ja się pytam: "czy istnieje jakieś antydotum na takiego typa? Jak to jest, że takie "coś" zdominowało życie domowników, w tym moje? Zwrócenie uwagi, to ryzyko dostania razu zaciśniętą pięścią przy przyjęciu bojowej postawy..."A rusz mnie tylko, to będzie recydywa i odechce Ci się wszystkiego...Jednak nie na tym rzecz polega, bo do czegoś takiego jak mnie pobicie nie dopuszczę. Póki co, zawojował wszystko, tylko zawsze (a trwa to od samego początku) brakuje mu czasu dla dzieci, dla domu - jest wszędzie, tylko nie dla rodziny. Mniejsza o mnie, choć przez własną głupotę sprzed lat wpuściłem tego gada pod własny dach - sam dam sobie radę, tylko jak tu być miłosiernym? Czy jest coś, co mogło by powstrzymać tego łajdaka...?
Pozdrawiam i życzę spokoju.

                                             P   a   p   k   i   n

piątek, 4 czerwca 2021

 


                               J  e  s  t  e  m...

Okropne zawirowania z tymi szczepionkami, przynajmniej w moim przypadku. Ale wreszcie stało się tym bardziej, że źle to przechodzę -  stany podgorączkowe, a nawet gorączka, w dodatku dreszcze przy temperaturze na zewnątrz +26 stopni...Tak, czy owak muszę przeżyć. 

"Nie czułem igiełki, nie czułem niczego,
szczepienie Covid, bezboleśnie minęło.
Dopiero "jutro" będzie małe "ale,"
poczuło ukłucie , moje lewe ramię..."

Proszę wypoczywać, relaksować się i nie zwracać uwagi na moje ględzenie. Życzę zdrowia, uśmiechu i zadowolenia.

Pozdrawiam.
                                         P   a   p   k   i   n

wtorek, 1 czerwca 2021

 


                    Tłumy i...totalny bałagan...

Uczestniczyłem w...szczepieniu - nie ja lecz mojej wnuczce udało się zaszczepić w tak krótkim czasie. I może to dobrze. Zgłosiliśmy sie nieco przed czasem i stanęliśmy w kolejce długiej , jak na oko co najmniej 200 metrowej. Widząc tumult przed wejściem do namiotu, swoją ciekawość skierowałem na przepychanki tłoczących się ludzi. Po dłuższej chwili ktoś oznajmił, że osoby na godzinę, na którą umówiona była wnuczka proszeni są do środka. To co sie po chwili stało przeszło moją wyobraźnię. Tłum ruszył napierając na wejście. Interweniowało wojsko. Po zaprowadzeniu porządku, udało się nam wejść, a cały proceder łącznie z samym szczepieniem trwał około pół godziny. Oczywiście nie obyło się od protestów, krzyków, a nawet przekleństw. Uważam, że sami organizatorzy nie spisali się ze swojej sprawności doprowadzając do takiego stanu - z tą organizacją jest coś nie tak.

 Wszędzie, w radio, w telewizji każdego dnia i przez cały dzień słyszę nawoływania (to nie są już tylko prośby) o zaszczepienie się. I wszystko było by oki, gdyby nie mankament organizacyjny, nad którym trudno zapanować.

"Za czym kolejka ta stoi?
Do szczepień, do szczepień, do szczepień...
Czy każdy szczepienia się boi?
Chyba "uciec" jest lepiej....(?)"

Wszystkim oczekującym na szczepienie życzę lepszej organizacji tego interesu. Pozdrawiam.

                                                  P   a   p   k   i   n