Szukaj na tym blogu

sobota, 24 grudnia 2022

 

Po dniach oczekiwania nadszedł ten magiczny, najważniejszy wieczór w roku. Wigilia Bożego Narodzenia.

W nadchodzące Święta Bożego Narodzenia pragnę przesłać najserdeczniejsze życzenia. Niech te Święta będą niezapomnianym czasem spędzonym bez pośpiechu, trosk i zmartwień. Życzę, aby mijały w spokoju, radości wśród naszych Rodzin, Przyjaciół oraz wszystkich Bliskich osób. Wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem życzę dużo zdrowia i szczęścia. Niech nie opuszcza pomyślność i spełnią się te najskrytsze marzenia . Wszystkich mnie odwiedzających serdecznie pozdrawiam.
                                                                       P   a   p   k   i   n








Niech się radują Wasze serca....

                                                                          Boże Narodzenie 2022 r.

wtorek, 20 grudnia 2022

 

Już tylko cztery dni dzieli  nas od Wigilii Świąt Bożego Narodzenia. Wszędzie, gdzie tylko spojrzysz widać przygotowania do tych uroczystych Świąt. Najlepiej widać to w dużych sklepach. Tu praktycznie Święta trwają już od miesiąca lub dłużej. Ograniczyłem chodzenie po takich sklepach własnie na te reklamy związane  z nadchodzącym Bożym narodzeniem. Ale teraz czas już najwyższy do pełnych przygotowań... To niewątpliwie okres magiczny. Jednoczenie się ludzi, wybaczanie i zapominanie  starych przewinień, czas zgody, szczęścia i miłości. Jest to czas, kiedy cała rodzina siedzi za wspólnym stołem  i wszyscy dzielą się opłatkiem  składając sobie nawzajem świąteczne życzenia. Wigilia również wywołuje u nas wiele wspomnień sięgających dzieciństwa i młodości oraz smutku po tych, którzy już na zawsze odeszli, ale  i także rozjaśniona jest wiecznie płonąca w naszych sercach nadzieja pełnego szczęścia. Dla dzieci z całą pewnością jest to chyba  najpiękniejszy wieczór w roku, w którym atmosfera baśni urzeczywistnienia się na te kilka godzin , gdzie w blasku różnorodnych światełek choinki, dzieci z niecierpliwością oczekują na pierwszą gwiazdkę i na prezenty. A nawet najskromniejszy upominek posiada w ten wyjątkowy wieczór wartość wyjątkową, stając się symbolem łączącej ludzi miłości i przyjaźni. 

Gdy Wigilia Bożego Narodzenia  nastanie, niechaj Gwiazdka Pokoju drogę wszystkim wskaże. Zapomnijmy o uprzedzeniach, otwórzmy swoje serca  i ciepłem otulmy naszych bliskich oraz uśmiechnijmy się do siebie. Magia Świąt Bożego Narodzenia niechaj zjedna nas  wszystkich, niech w domach naszych będzie Wam jak w niebie. 
Pozdrawiam życząc udanych przygotowań.
                                                                                  P  a  p  k  i  n 


sobota, 17 grudnia 2022

 

Jak każdego roku, również i w tym - Święta tak naprawdę rozpoczęły się z dużym wyprzedzeniem. A przecież mamy okres Adwentu, jutro jego IV niedziela. Obecne czasy wymuszają na nas wszystkie te wartości, które powinny dać znać o sobie znacznie później - ekonomia to na nas wymusza, tylko co my z tego mamy? Życzę spokoju w oczekiwaniu na zbliżające się Święta. Pozdrawiam.

                                                                       P  a  p  k  i  n
                                  

wtorek, 13 grudnia 2022


 Tegoroczny grudzień , który gości w sobie najpiękniejsze Święta  jakim jest Boże Narodzenie, nie zaczął  nam się dobrze, bo wydarzenia, nas dotykają, ciągną się za nami bez końca, a ośrodki decydujące  o stanie naszych  organizmów nie zadowalają optymizmem.... Chyba po raz pierwszy od wielu lat dajemy pierwszeństwo śniegom i mrozowi, Pasterce przed północnym "portem" naszej  samotności. Można przez chwilę udawać, że to nasz wybór, że śnieg i aniołowie chórujący  delikatnym głosem wołają nas do rodzinnej szopki, która w tym roku skromniejsza i uboższa, ale nasza i my - cała nasza wspólnota podróżuje do miejsca narodzenia Pana....W tym roku jesteśmy "osamotnieni," ale mimo wszystko z optymizmem patrzymy przed siebie. pamiętajmy  o sobie wzajemnie, pamiętajmy w modlitwie za całą parafię, za każdą i każdego....Pozdrawiając wszystkich, życzymy dobrego i błogosławionego  przeżywania Adwentu, a potem Świąt Bożego Narodzenia. Niech błogosławieństwo Bożej Dzieciny, każdy z nas przyjmie z otwartym sercem


Pozdrawiam.

                                                                   P   a   p   k   i   n

                                                                     

niedziela, 11 grudnia 2022

 

Kończący się obecnie rok, który swoimi wydarzeniami nas nie rozpieszcza, za to wystawił na kolejne próby. Czy sprostaliśmy zadaniom? Czy udało nam się pokazać ludzką twarz? Być życzliwym? Takie próby rzucane nam przez los możemy traktować również jako szanse, by stać się kimś lepszym...To już trzecia Niedziela Adwentu. Pochylamy się nad sobą robiąc rachunek sumienia, zastanawiając się, czy aby wypełniliśmy wszystkie znamiona bycia dobrym, zwłaszcza dla drugiego człowieka? 

Serdecznie pozdrawiam życząc duchowego przeżywania Adwentu - czasu poprzedzającego Radosne Święta Bożego Narodzenia.

                                         P  a  p  k  i  n


czwartek, 8 grudnia 2022

                                                8  g r u d n i a  2 0 2 2....

Dzisiaj miała być cisza, żadnej notki, ale...Wczoraj w porannej audycji w radio, pewna pani, nawet nie określę z jakiego ugrupowania oświadczyła, że w Polsce  dzieci głodują....A ja już nie mogę wysłuchiwać takich bredni. Owszem, są biedne rodziny, ale żywności jako takiej nie brakuje , z powodu "głodu" nie umiera co drugi Polak...Są też organizacje, które pomagają  jeśli jest taka potrzeba tylko....Znam przypadki "biednych," którzy korzystają z Pomocy  Społecznej, pobierają zasiłki, które w  jakimś procencie przeznaczone są na...alkohol. Jak się tak przypatrzeć, większość tych "wygłodzonych" smarkaczy  chodzi po ulicy ze smart fonem w ręku. Dziwna więc to bieda, gdy brak funduszy na jedzenie, ale są finanse na rozrywkę. Ostatnio jedna z takich organizacji pomagającym potrzebującym o szerokim działaniu (mam na myśli "Caritas") organizował i to nie pierwszy raz akcję zbiórki dla potrzebujących w Polsce i za granicami naszego kraju.  Na kanwie tego "głodu," który według tej pani w radiowej rozmowie  gnębi nasz kraj, pytam - "Gdzie podział się pan Owsiak, ten dobroczyńca "światowej sławy" z  czerwonym serduszkiem dobroci? Gdzie się zaszył ze swoimi Melonami? Gdy trzeba pomagać, jego nie ma, znika jak kamfora. Pojawia się w styczniu, kiedy żebrze od naiwnych ludzi w glorii wrzasku medialnego ośrodka. Caritas robi to bez rozgłosu...
Szanowna pani z radia - proszę sobie darować te wywody o głodujących dzieciach. Zamiast tego, proszę zorganizować coś na wzór Caritasu i wysłać do tych, którzy rzeczywiście takiej pomocy potrzebują, choćby do Etiopii czy Sudanu....
Życzę przemyślanych pomysłów, zwłaszcza w tym bożonarodzeniowym okresie.
Pozdrawiam.
                                                                          P a p k i n

wtorek, 6 grudnia 2022

 

                                   Niekomfortowo...

Pomiędzy niedzielami Adwentu, jakby dekalogiem jest jeszcze pustka, czasem złowroga, powracająca co jakiś czas jak bumerang, za każdym razem, gdy na myśl przychodzi ostatni czas, o którym zapomnieć się nie da. Nie ma dźwięków kojących zmysły, jest frustracja, czasem mętny wzrok przywołujący jak najgorsze obrazy. Ale zabawne są "dialogi" starszych pań, które jakby na siłę chciały przyciągnąć do swoich niecnych zachowań tych, którzy mądrze myślą...(?) To nie tylko zabawne, ale wręcz żenujące...Ktoś zapyta dlaczego - dlaczego tak się "katuję" czymś, co nie zasługuje nie tylko na pamięć, ale przede wszystkim na szacunek? Tak - ten szacunek utraciło kilka osób, zwłaszcza jedna, której wielu ludzi tak bardzo zaufało, zawierzyło, a która nie tylko okłamała, ale przede wszystkim oszukała, pokazała swoje niecne oblicze. I wiem, że przeczyta te słowa....Powiem tak - "kto umie czytać pomiędzy wierszami wiedział będzie..." Bo nigdy bym się nie  spodziewał, że taka osoba, w takim stanie cywilnym tak obłudnie postąpi....Wiem też, że właśnie teraz, w tym adwentowym czasie nic takiego nie powinno być w tym miejscu, ale historia, która dotyczy tego akapitu, dotyka pozostałe osoby, nie tylko mnie i dlatego z powodu tej przykrości, jaką nam zadano - mówić trzeba, nawet teraz! Nasza społeczność żyje i ma się dobrze. Znaleźli się tacy, którzy chętnie nam pomagają i to jest budujące, my nie musimy "ukrywać" się po różnych katach! Dziś czujemy się na tyle dobrze, że możemy głośno wykrzyczeć to, o czym do tej pory milczeliśmy. Melancholijny żal, że wcale tak być nie musiało - minął! Robimy swoje....

Pogody ducha życzę i...zdrowia - człowieku.

Pozdrawiam.

                                                           P  a  p  k  i  n
    

niedziela, 4 grudnia 2022

 

Uważam, że tegoroczny Adwent jest nie tylko dla mnie, ale dla wielu moich przyjaciół  okresem "trudnym." Nie mniej jesteśmy razem dobrej myśli. Przed nami II Niedziela Adwentu. Święta Bożego Narodzenia już za trzy tygodnie i będziemy mogli cieszyć się  narodzeniem Pana, które obwieści nam Gwiazda Betlejemska.

Życzę spokojnego przeżywania Adwentu. Pozdrawiam.

                                                                               P  a  p  k  i  n


                                                                    



 

piątek, 2 grudnia 2022

 

                             M i e j s c a   s z c z e g ó l n e....

Każdy człowiek ma swoje ulubione miejsca, choćby to związane z urodzeniem lub te, które są mu szczególnie bliskie. Są to miejsca darzone szczególnym sentymentem, ścisłą więzią emocjonalną...Dla mnie takim miejscem jest choćby miasto rodzinne. 
"W dalekim" mieście - nieznanym nikomu,
nawet nie powiem, gdzie się znajduje,
bez nazwy ulicy, numeru domu,
dom szczęścia mojego już nie istnieje.
Fundament jego ostoją w ziemi,
był on kiedyś w uśmiech ubrany,
w nim wszelkie rany moje się goiły,
lecz adres jego jest już nieznany.
Może to miasto szczęściem się nazywa,
gdzie uśmiech widać na każdej twarzy,
a ta ulica - ulica szczęśliwa
i o tym mieście cały czas marzę....

Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam.
                                                          P   a   p   k   i   n

środa, 30 listopada 2022

 

                      A  mnie  się  marzy  sroga  zima....

Chciałbym wrócić do czasów, gdy o tej porze roku królowała zima. Śniegu było po pas i szczypiący w uszy mróz. Chodziło się na sanki i na łyżwy. Zadymki śnieżne bywały tak normalne, jak dziś zimy bez śniegu i mrozu (?) Wiało i sypało przez dnie i noce, a rano z domu wyjść nie można było, bo gospodarz zaspał, a po otwarciu drzwi - stawało się przed śnieżną ścianą. Poruszaliśmy się w śnieżnych tunelach. Na ulicach zalegały góry śniegu, które po ustaniu zawieruchy, ekipy sprzątające wywoziły tony śniegu gdzieś poza miasto...To były czasy, które pozostały jedynie we wspomnieniach. Dziś słyszę, jak jakaś pani rozczula się w radio przed mikrofonem (i nie tylko Ona) - życząc sobie zimy bez śniegu, mrozu i licho wie czego jeszcze...Szanowna pani, myśmy żyli mimo wszystko radując się zimą, bo nie było innej rady. Fakt - czasy były inne przyrodniczo, nie takie dzisiejsze monsuny, bo przyrody oszukać się nie da. Wiosna przychodziła szybko, zaraz po lutowym atakiem mrozu. A ostatniego dnia marca już kąpałem się w Wisłoku (to taka rzeka płynąca przez moje miasto). Dzisiaj można sobie tylko pomarzyć, a ludzie typu tej pani, to jak widać - "zwłoki" XXI wieku, czyli wygodni i zgnuśniali...Byliśmy zdrowi, bez tabletek, kaszlu i licho wie, czego jeszcze - czegoś, co trapi dzisiejszych ludzi. Uganialiśmy przez cały dzień na dworze, wiszące gile pod nosem zamarzały na mrozie...i było git...!
Tak więc w tym roku niech będzie zimowo, podobnie jak bywało...kiedyś. Bo obecne zimy odeszły do lamusa wraz z ludźmi mojego pokolenia. I jak odnaleźć się w tej rzeczywistości....? Wszystkim życzę srogiej zimy - dwa metry śniegu i co najmniej 20 stopni mrozu - będziemy wtedy zdrowsi, to pewne. I może dlatego często uciekam z miasta, aby pobyć w naturalnym, zimowym świecie.
Pozdrawiam.
                                                                P  a  p  k  i  n

wtorek, 29 listopada 2022

                                           M o j e (n a s z e) h o b b y....

Wielu ludzi ma jakiegoś małego świra i jest z tego dumna....Miałem kiedyś sąsiada, na pozór był to normalny gość, na ulicy niczym się nie wyróżniał, nie rzucał się w oczy, nie mówił sam do siebie i nie szczekał na koty. A mimo to był uznawany  za niegroźnego dziwaka, bo kolekcjonował zepsute telewizory. Fakt, że w tamtych czasach był wybór odbiorników wszelkiej maści i nazw, nie to co dzisiaj - wszystkie płaskie jak panna na wydaniu, naszpikowane elektroniką. Tamte były lampowe, ale miały swój urok....Bo nawet ja sam oddałem sąsiadowi swój stary, w dodatku pierwszy telewizor kupiony za własne 
pierwsze zarobione pieniądze - telewizor "Lazuryt," bo jak na ówczesne czasy  była to nie zła skrzynka....Tych telewizorów miał pół piwnicy i niemal cały garaż - blaszak. Ale miał też problemy, bo kiedy w mieszkaniu ustawił cztery ruskie telewizory w tym dwa "Rubiny," to żona zagroziła rozwodem. A On je po prostu lubił mieć, upajać się ich widokiem, oglądać...problem z tym oglądaniem, bo żaden nie działał....Moje "upośledzenie" umysłowe jest mniejszego kalibru - jest to myślenie, czasem ich "kolekcjonowanie" wspomnień, podobnych właśnie do tych opisanych, czy starych zdjęć, tak jak to, które przetrwało wszystkie minione lata, czyli wspomniany telewizor "Lazuryt." Zdjęcie  czarno białe wykonane ruskim aparatem "Zorka...."  I właśnie wczorajszego wczesnego poranka, a właściwie końcówki nocy (to czas dla mnie najbardziej funkcjonalny), powstał, jak brzmi robocza nazwa - "akt bożonarodzeniowy, choć nie przypomina żadnego aktu, jakby ktoś mógł sobie pomyśleć. Tak więc co by nie pomyśleć o tych "świrowatych" pomysłach, wszystko do czegoś się przydaje. Ważne, aby spełniło się nasze hobby...A jak jest z Waszymi pomysłami? Czy też macie jakieś hobby? Może zbieracie banalne znaczki pocztowe, monety, a może stać Was na odrobinę szaleństwa i kolekcjonujecie zapałki lub puszki po rybach w oleju? Pochwalcie się - naprawdę warto!
Pozdrawiam.
                                                                           P  a  p  k  i  n



niedziela, 27 listopada 2022

 

                                Spuśćcie nam na ziemskie niwy....

Dzisiaj pierwsza Niedziela Adwentu - początek nowego Roku Liturgicznego w Kościele Katolickim. Wszystkim życzę spokoju i duchowego przeżywania nadchodzącego czasu.
Pozdrawiam.
                                                                   P  a  p  k  i  n

środa, 23 listopada 2022

 

Tak - jestem wkurzony, nawet na siebie samego, bo uległem decyzjom, którym byłem przeciwny - tu jednak była "siła wyższa...."  Gdyby nie to, że w ostatnich dniach uległem "rozstrojowi pogodowemu" - przewiało mnie do szpiku kości, do tego stopnia, że zmuszony byłem sięgnąć po leki przeciw przeziębieniu, to "strzelił" bym sobie ciepłe piwko z sokiem lub bez, a tak poprzestałem na herbatce z cytryną i dobrym bieszczadzkim miodem z pasieki szwagra w Solinie. Ale jak wszystko minie, zrobię sobie "wakacje" takie, których do tej pory zrealizować nie mogłem  i pojadę w miejsce, do którego nie było mi dane dotrzeć. Gdzie za oknem miał będę przedni widok gór, wielkiej wody i kolejki gondolowej. Gdzie to jest....? - jasne, że nie napiszę, chcę tam mieć świety spokój....Życzę udanego tygodnia, bo przed nami Adwent.
Pozdrawiam.
                                                                  P   a   p   k   i   n

piątek, 18 listopada 2022

 

                                       D z i e ń  P a p k i n a....

Jak co roku - dziś obchodzę "Dzień Papkina" ustanowiony wiele lat temu...Wielkimi krokami  zbliża się zima...W swych ośnieżonych gumofilcach skrywa mróz, a pod wełnianą czapką "lodowy świat..." Lubię zimę, to pora roku, na którą zawsze oczekuję, ale prawdziwą zimę, bo na każdym kroku spotykam swojego sobowtóra - czyli moje śnieżne imitacje. Bo nikt nie ma tylu pomników co ja - niestety tylko zimą. Ale teraz jeszcze króluje jesień, choć już wszystko zabielało, szkoda, że na tak krótko - taka jesień spoglądająca na mój świat z wyraźnym brakiem perioratywnej ironii...
Nastała jesień nostalgiczna, złota,
widzę ją w oczach szaro burego kota,
zrywam zasłony, by zobaczyć co w świecie,
co pozostało  po tegorocznym lecie...?
Zostawiam wszystkich w dobrym nastroju życząc pogodnego i już zimowego czasy wypoczynku.
P   o   z   d   r   a   w   i   a   m.
                                                                            P  a  p  k  i  n


wtorek, 15 listopada 2022

 

                   Refleksje na nadchodzący tydzień....

Kiedy oglądam się wstecz, cofam się myślami do najdalszych lat młodzieńczych, a nawet wcześniej - widzę zupełnie inną osobę niż dzisiaj nią jestem...Jak ja się zmieniłem i nie tylko pod względem wizerunkowym. Kiedyś byłem nieśmiałym człowieczkiem, cichym, spokojnym, zahukanym, zamkniętym w sobie. Nie potrafiłem powiedzieć głośno tego, co myślę, przyznać się, że czegoś nie umiem. Bałem się, że będę wyśmiany, odrzucony, nie lubianym...(?) Wydawało mi się, że jeśli powiem coś co się nie spodoba innym, zachowam się po prostu niekulturalnie. Wstydziłem się poprosić nauczycielkę o powtórzenie materiału na lekcjach, nie umiałem normalnie rozmawiać - bałem się, że palnę głupstwo. I tak oto milczałem zawsze i wszędzie, do momentu, kiedy musiałem stawić czoła wyzwaniom....I żal do samego siebie o to, ze nie powiedziałem co myślę. Ale pewnego zimowego dnia, po skarceniu mnie przez zakonnicę, coś się we mnie przełamało. Ból wykręconego ucha, a następnie złość zrobiły swoje. Przypomniałem sobie odwieczne motto mojej Mamy: - "Żyj dla siebie, nie dla opinii innych." Zdałem sobie sprawę, że to co ktoś o mnie myśli, nic dla mnie nie znaczy, że to ktoś ma problem, nie ja. Jestem tylko człowiekiem, nie ideałem, mogę popełniać błędy takie same jak inni ludzie. Potem już zawsze cechowała mnie ta dewiza....Teraz jestem inny, też popełniam błędy i wcale się tego nie wypieram - nie jestem ideałem, bo by mi to przeszkadzało. Jestem dużo śmielszy, potrafię się uśmiechać, kiedy tylko jest to konieczne, nawet jeżeli z własnej głupoty stracę coś na czym mi choć trochę zależało. Mówię to co myślę prosto w oczy, nie poza plecami innych, bronię swojego zdania i trzymam się go - jestem sobą. Na śmiechy i złośliwe spojrzenia nie reaguję chyba, że taki gest ze strony innej osoby jest zbyt natarczywy. Bo to, że ktoś mnie nie akceptuje takim, jakim jestem oznacza tylko o jego niedojrzałości i egoizmie...W ostatnim czasie przeżywam rozterki z tym zagadnieniem związane i muszę zmierzyć się z wyzwaniami, oczywiście dopóki sam nie podejmę zdecydowanej decyzji co do dalszego mojego bycia w tym "bagienku."
Pozdrawiam życząc spokojnego tygodnia.

                                                                       P  a  p  k  i  n  

sobota, 12 listopada 2022

 
                                       Wolna sobota z Papkinem....

To już prawdziwa jesień, można powiedzieć: głęboka jesień, prawie połowa listopada. A ja odpoczywam po wszystkich rozterkach, które w ostatnim czasie mnie dotknęły. Dałem sobie czas do końca miesiąca, potem zobaczymy, jak będzie...Oczywiście - jeśli chodzi o mnie, to taki typ aury wcale mi nie przeszkadza, gorzej gdy mży i szaruga. Należy zadowolić się myślą, że skoro lato już poza nami, to zawsze do niego bliżej niż dalej, bo przecież trudno byłoby cofnąć sie do tyłu. A jeszcze nie tak dawno była wiosna i był maj - najpiekniejszy miesiąc w roku. I tak wszystko przemija...Odpoczywam życząc spokoju, zdrowia i pogody ducha.
Pozdrawiam.
                                                     P  a  p  k  i  n


czwartek, 10 listopada 2022

 

                             10  listopada...czwartek...

Fajnie jest czasem powspominać o tym, co dziś leży w...piwnicy lub w zakamarkach szafy, zapakowane w worek jak trup w prosektorium oczekujący na swoją ostatnią drogę...Wczoraj robiłem takie porządki i to wszędzie - w tapczanie i odkryłem (ponownie) właśnie takie zawiniątko ze swoimi wspomnieniami. Z namaszczeniem dotykałem starego opakowania, jakby za chwilę miało rozsypać się w proch. Przekartkowałem delikatnie kilka stron - starych tekstów z datami lat siedemdziesiątych, gdzie prócz dat widnieją także miejscowości, które zapisane zostały pod tekstami. To nic innego, jak moje wspomnienia (zapisy) pracy zawodowej. A jeździło się, jeździło po różnych zakątkach, czy to w dzień, czy nocami w zależności jak służba przypadła. Są też kiczowate wierszyki, czyli to co na myśl się nawinęło w danej chwili...Aby odnaleźć swoje wspomnienia, musiałem przegrzebać pakę w swoim tapczanie...Nic się w mojej mentalności nie zmieniło od lat. Nadal trudnię się wspomnieniami, pisaniem, wierszowaniem. We wspomnieniach jest też coś, czyli to, że można (czasem) o niektórych zapomnieć....
Pogodnego świętowania życzę

Pozdrawiam.
                                                   P  a  p  k  i  n

wtorek, 8 listopada 2022

                  I  d  e  a   b  y  c  i  a   s  o  b  ą....

To co napiszę, a właściwie zamieszczę w dalszej części, rozśmiesza mnie, a także bulwersuje, bo są rzeczy, których człowiek wstydzi się, ale cóż ma począć, gdy uważa się w jakimś stopniu osobą (nie) "publiczną" i bierze przykład jako wzór swojego postępowania od innych, choćby takich "idiotów," jakich można spotkać na internetowych forach...Oto idea...poznajesz ją pewnego dnia, całkiem przez przypadek. Uderza Cię tajemniczość, nieodgadnięte myśli, wypływająca łagodność i...cichy gniew. Masz szczęście - spojrzy na Ciebie zachęcającym spojrzeniem. Nie masz - będziesz do końca życia skomlał pod jej drzwiami. Lecz kiedy już zostaniesz zaproszony...(?) Idea posiada swoje zakamarki, których poznanie wymaga wejścia w jej świat, poddania się jej regułom. Nie możesz być wyznawcą, dopóki jesteś niezależny. To, kiedy jesteś w kręgu tych co wiedzą - możesz w pełni korzystać z jej łask. Im bardziej korzystasz, tym bardziej jesteś uzależniony (a może właśnie o to chodzi?). Przestajesz zadawać pytania, nie musisz - w końcu idea jest spełnieniem Twojego życia. Poza tym wypełnia Ci cały czas, czujesz się szczęśliwym i zadowolonym. Odnajdujesz swoje słabe i mocne strony. Nie cierpisz współwyznawców. Oni nie wiedzą, że ona jest tylko Twoją, a Oni są zawiedzeni. Stoisz w jej obronie, a ona...patrzy na Ciebie i głaszcząc - szepcze Ci do ucha: -"mój bohaterze..." Mógłbyś za nią umrzeć, chciałbyś za nią umrzeć! I tak do końca życia, chyba, że pewnego dnia idea umrze, co zdarza się nawet najwznioślejszym ideom. Wstaniesz rano, otworzysz oczy, ujrzysz pustkę i nie przestaniesz płakać, aż skończą Ci się łzy. Pustka w środku, pustka na zewnątrz, pustka w...kuchni i w pokoju, ludzie puści, świat pusty....Moja idea umierała wiele razy, ale wskrzeszałem ją. Bo nie sposób być sobą w takim wydaniu, diametralnie różniącym się od innych. A Ci, którzy zatracili wiarę - ich idea kopła ich w zadek (celowo nie przytaczam dosłownego określenia). Ja pozostałem sobą i cieszę się, że to zawsze ta sama idea, która przetrwała wszystkie próby czasu. Bo najgorzej, jak ma się słabość charakteru, a może jeszcze słabą psychikę. Wtedy człowiek staje się narzędziem w rękach "złoczyńców." Nie potrafiąc walczyć, staje się ofiarą i niewolnikiem. Więc zawsze bądźcie sobą...!
Wielokrotnie przy nadarzających się okazjach wskazywałem na powtarzalność słów itp. Czytający może odnieść wrażenie i wprost mi zarzucić upadłość, a nawet psychiczne zniechęcenie, depresyjny żal do wszystkiego i do wszystkich. Otóż nie - nic z tych rzeczy! Bo gdyby tak miało być, to żal do tych, którzy zatracili moją nadzieję na lepszy świat i to, co w życiu mnie spotkało - nie miałoby sensu. Oni wszyscy już "odeszli," a tym, którzy jeszcze "plątają" się w moim otoczeniu, dawno zapomniałem ich "winy." Prawda - mój żal pozostaje, to normalne w życiu człowieka, ale nie znaczy, że trzeba o tym mówić, czasem nawet przypominać. Ja mam takie szczęście, a może właśnie nieszczęście, że zawsze ktoś ma do mnie pretensje o to, że garbaty ma garba i że zawsze z łatwością mnie kopie w d...Czyni to zapewne z przyzwyczajenia oraz z powodu tego, że wie, iż ja się nie odgryzę. A może czyni to także dzięki swojej nieświadomej postawy...?
Można tylko gdybać, co by było gdyby...Nie zależnie od prawdy wiem, że nie mogę poprzestawać, bo ta "zaraza" ciągnie się za mną przez wszystkie lata, aż po dzień dzisiejszy i końca tego nie widać. Tak trudno mi dziś i czasem nie potrafię sam sobie odpowiedzieć na wiele pytań. Tęsknię do ludzi, którzy nadali mi kierunek, którzy mnie kształtowali, a których nie ma obok mnie, mających zawsze poczucie wielkiej wartości. Byli przedstawicielami radości życiowych, drogowskazem dla mnie i zapewne dla wielu innych. Lista tych osób stale się wydłuża...
Pozdrawiam.
                                                         P   a   p   k   i   n     

poniedziałek, 7 listopada 2022

                                         Jestem  na  zakręcie...

"Zmęczony" jestem....psychicznie i fizycznie i tak po prostu. To efekt zbytniego brania na siebie obciążeń wynikających z obowiązków wcześniej ustalonych, a następnie realizowanych....Jest mnóstwo tematów, o których mógłbym dziś pisać, ale gdy zabieram się do złożenia zdań, to natrętny natłok słów pchających się bez opamiętania powoduje chaos w moim umyśle. Nie stać mnie nawet na wydymane czy romantyczne uniesienia, a tak powinno być, choćby z powodu minionego już sobotnio niedzielnego czasu, który mógłbym poświęcić sobie. Niestety było to niemożliwe...Czy dogłębna analiza i doszukiwanie się drugiego, bardziej złożonego dna w zdarzeniach, czy też może wydarzeniach ostatnich dni, w związku z "walącą" się współpracą, chaosu tym spowodowanego, a nawet zaryzykuję określenia - "burd," - jakby demon zagnieździł się w moim (naszym) środowisku?! Jestem tym rozczarowany, przygnębiony, choć na pewno nie zły, nie wściekły. Jeśli cokolwiek odczuwam, to wyłącznie żal i smutek. Nie ukrywam też zawiedzenia i rozgoryczenia (kolejność dowolna), bo jeszcze kilka określeń spokojnie mógłbym zamieścić - pytanie, po co? Nie można bowiem na siłę produkować się, bo w konsekwencji daje to odwrotny skutek - szkoda zdrowia...Czy w tej sytuacji wszelka forma współpracy jest jeszcze możliwa - wątpię!
Pozdrawiam.
                                                                      P   a   p   k   i   n

czwartek, 3 listopada 2022

 

                                        "Jesień" w moim świecie....

W moim świecie nie ma już czarnych chmur - zostały już rozpędzone przez wiatr, ten sam dobroczynny wiatr, który na codzień delikatnie muska moją twarz, lecząc ją z wszelkich obaw i trosk...Ale nie zawsze tak bywa....Jesień już dawno do mnie przyszła - szepce  mi o tym wiatr wprost do ucha roznosząc po moim świecie niecodzienne jej zapachy. Mówią mi o tym drzewa  lasu, który mijam i których konary podobne do mnie, dają się ponieść  wiatrowi i jego szaleństwu....Mówią mi o tym liście, powolnymi krokami zmieniając się w "złoto" pod delikatnym dotykiem jesiennych palców...Mój świat uspokaja się powoli. Słoneczny uśmiech jest w nim stałym bywalcem....Ale nie zawsze tak jest. Zdarzają się chwile troski, a nawet smutku. Biorą się one z innych przyczyn, takich ogólnych, niekoniecznie zależnych ode mnie. Takie troski "zatruwają" moją twarz i umysł, gdy nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą i jaki charakter swojej postawy musiał będę przyjąć...? 
Oby do wiosny...😂
Pozdrawiam.
                                                                    P   a   p   k   i   n

sobota, 29 października 2022


                                                     Jesienne refleksje...

Wydaje się, że koniec października i listopad , to smutne miesiące...Za oknami szaro i mokro, no - może tego roku aura jest nam bardziej sprzyjająca i obdarza nas jeszcze sporym ciepłem i...słońcem. Cała przyroda jakby chciała nam przypomnieć, że wszystko ma swój kres. Nasz pobyt na tej Ziemi też kiedyś się skończy...Kiedy stajemy nad grobami naszych bliskich i przyjaciół, zapatrzeni w przeszłość, zasłuchani w modlitwę drzew nad mogiłami, może żal za najbliższymi , którzy odeszli - rozrywa nasze serca. Ale nie płaczmy...Nasze życie tu na Ziemi jest tylko wędrówką, szkołą, w której musimy nauczyć się miłości Boga, bo Pan Bóg żyje w każdym z nas i wszędzie otaczają nas dzieła Jego miłości. Jeśli stojąc nad mogiłą czujemy się osamotnieni, bo odszedł ktoś najbliższy - pamiętajmy, że tak naprawdę nie jesteśmy sami...Wszystkie te refleksje zabieram ze sobą na cmentarz, aby dzielić się nimi z tymi, którzy już odeszli. Wspominał ich będę i snuł wspomnienia, kiedy byli jeszcze ze mną. Otulony, może ulubionym szalem, z rumieńcem na twarzy wrócę do domu, usiądę z filiżanką rozgrzewającej kawy i będę przygotowywał się do spotkania z zimą. Przeanalizuję wszystko to, co do tej pory było obecne w moim życiu, a więc wydarzenia wiosny, lata i jesieni...Zastanowię się także, jak żyję, gdzie żyję i jak to jest z tym opowiedzeniem się życia w cywilizacji śmierci, czy cywilizacji miłości....
I jeszcze jedna sprawa...Dziś w nocy, czyli z soboty na niedzielę nastąpi przesilenie jesienne i wejdziemy w czas zimowy. Zegary przestawiamy o godzinę do tyłu, co wydłuży nam sen, ale czy na pewno?  Jednym słowem zima za pasem i tak aż do wczesnej wiosny.
A więc do...wiosny. Pozdrawiam.

P  a  p  k  i  n

środa, 26 października 2022

 

                            Tekla Bądarzewska - Baranowska...

Tematem interesowałem się znacznie wcześniej, ale przy okazji tegorocznego  Konkursu pianistycznego Fryderyka Chopina , temat jakby ożył na nowo. Przy tej okazji przygotowałem sobie poniższy temat, który dotyka również fortepianu, lecz jakoś dziwnie zapomniany, a może niepamiętany...tylko z jakiego powodu...? Uczestnicy Konkursu, to bardziej przedstawiciele krajów Azjatyckich. Dziwnym trafem owa muzyka Chopina i nie tylko, tam właśnie cieszy się niezwykłą popularnością. A jak jest w Polsce w kwestii tej, o której dziś wzmiankuję...?
Polski utwór, który nie jest doceniany w Polsce i też jest mało znany, natomiast własnie w Azji, choćby w Japonii jest klasykiem. Utwór nazywa się "Modlitwa Dziewicy." Jest to utwór napisany na fortepian przez polską kompozytorkę - Teklę Bądarzewską -Baranowską. Kompozytorka urodziła się w latach trzydziestych dziewiętnastego wieku w miejscowości Mława i była pianistką salonową bez formalnego wykształcenia muzycznego. W 1851 roku, kiedy artystka miała 22 lata, utwór ten pojawił się w przestrzeni i stał się najbardziej znaną Jej kompozycją. Utwór ten, jak również wszystkie pozostałe, również mało znane, jest przyjemny dla ucha.
W Polsce jest mało znany i przyczyny są różnie wyjaśniane. Przede wszystkim Bądarzewska nie miała oficjalnego wykształcenia muzycznego i utwór jest też taki prosty. Powodowało to nieprzychylne opinie krytyków podające pod wątpliwość wartości artystyczne utworu. Nawet tuż po publikacji (1851 r.) były negatywne opinie mówiące, że to tandeta. Z kolei zwykli słuchacze lubili ten utwór, bo jest romantyczny i też nie jest za trudny do grania. Pamiętam wykonanie tego utworu przez duet fortepianowy "Marek i Wacek" słysząc go po raz pierwszy. Ale inaczej uważali krytycy, zresztą jak zawsze. Jeszcze niektórzy mówią, że potem w komunistycznej Polsce też nie doceniali utworu, bo miał nieszczęsny tytuł z wyrazem "Modlitwa," natomiast za granicą utwór jest bardziej znany - w krajach azjatyckich jest w ogóle klasykiem. Jest także wykorzystywany w mediach, choćby na dworcach kolejowych w Japonii zapowiadający przyjazdy i odjazdy pociągów. Aranżacja tego utworu często grana jest w środowisku Country w Ameryce....Doprawdy - jest to ciekawe, że taki polski utwór, który wcale nie jest nieznany na skalę światową, jest bardziej znany w Azji niż w Polsce.....
Tekla Bądarzewska - Baranowska urodzona w Mławie w roku 1829 roku, dorosłe życie spędziła w Warszawie, grania uczyła się w rodzinnym domu. Skomponowała 35 miniatur, a sławę przyniósł jej utwór "Modlitwa Dziewicy." Jej muzyka popularna jest dzisiaj w krajach azjatyckich, zwłaszcza w Japonii i Korei. Kompozytorka zmarła 29 września 1861  roku w wieku 32 lat i pochowana jest w Warszawie na Starych Powązkach (kwatera 181).

  Pozdrawiam.
                                                                      P   a   p   k   i   n 
 

piątek, 21 października 2022

 

                      Takie sobie myślątka - zapiski rozsypane...

Kiedy wracam do domu późnym popołudniem o zachodzie słońca, w dzień pogodny - idę pod słońce na wprost, a wtedy odbija się ono i oświetla to coś po wewnętrznej stronie moich myśli...Czuję wtedy , że wchodzę w lustro, które przetrwało wszystkich dotychczasowych ludzi, z którymi spotykałem się przez lata i dotrwa do ostatnich, że zanurza także mnie....Przechodzę więc przez bramę, zaułek, odbicie i żar, przez warstwę zwaną snem. Przez jawę, która jest tym samym i życie znowu wydaje mi się dobre i bardzo lekkie....Bo przez czerwone, zachodnie lustro, zanurzone lustro przed zmierzchem, wchodzę do domu, gdzie tkanina z czerwieni przewieszona jest przez framugę drzwi. Gdzie kwiaty kwitną najlepiej jak potrafią, gdzie wisi obraz nawet teraz jesienią - obrazujący okres z wczesnego dzieciństwa....I tu dopiero zaczyna się to, co jest tak proste i tak ważne, a może najważniejsze - wtajemniczenie, uspokojenie, śnienie i schyla się światło - sen....Jakie to przyjemne, taka ostatnia przystań, która zmniejsza ból i daje nadzieję....
I życzę wszystkim spokoju, również spokoju ducha, wypoczynku, jak on się rozkłada w naszych planach. Udanego czasu spokoju bez względu na pogodę.
Pozdrawiam.
                                                                        P   a   p   k   i   n

  

wtorek, 18 października 2022


                                               18 października....

Za około dwa tygodnie, jak co roku obchodzić będziemy Dzień Zmarłych...Chciałbym podzielić się refleksją, która dla mnie jest oczywista, ale jak to w życiu bywa, człowiek zawsze ma jakieś pytania i wątpliwości, choć tych drugich jest znacznie mniej. Ale może się mylę....? Niektórzy określają to miejsce jako Niebo, inni Krainą Wiecznych Łowów, jeszcze inni dodają, że panuje tam prawda, dobro, piękno...Często spoglądam w niebo, myślę, zastanawiam się, co czeka mnie po drugiej stronie, kiedy przekroczę już próg pomiędzy życiem a śmiercią i odbędę "wycieczkę" przez tunel w kierunku światła. Czy będzie to cisza absolutna, stan nieświadomości, czy dobro, które emanuje z każdego zakątka i napełnia serce radością? Nasze wyobraźnie tworzą światy i postaci materialne, dlatego tak trudno nam wyobrazić sobie to miejsce. Kiedy byłem dzieckiem, a nawet później, tworzyłem obrazy wyobraźni, świat usiany kwiatami, słońce, zielenią...Rozmawiałem też na ten temat z innymi (w tym miejscu mógłbym zamieścić słowa, które zamieściłem w swoim dzienniczku - inne spojrzenie na to, co można nazwać "przekazem z zaświatów)...Niebo - miejsce, gdzie niepodzielnie królują wspomniane wcześniej: prawda, dobro, piękno, a także sprawiedliwość, radość, miłość. Czy to miejsce zbyt wyidealizowane, aby mogło istnieć na prawdę? Ale jakie jest, dowiemy się...Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej rozwiązania tej zagadki...Za kilka dni cmentarze ożyją, rozbłysną blaskiem zniczy i świec. Znowu staniemy przy grobach najbliższych zatopieni w zadumie..."Przechodniu - tym, kim Wy jesteście myśmy byli, tym, kim my jesteśmy, Wy będziecie..."

                                                        P   a   p   k   i   n 

sobota, 15 października 2022


                                              Na luzie...

Zafajdany dzień....pochmurno i deszczowo. Ołowiane chmury zawisły nad moim niebem, perspektywa wypogodzenia raczej mizerna...Ale na poprawę nastroju służy filiżanka dobrej kawy....Lubię się nią upajać pijąc ją z gracją i wykwintnie zaparzoną, bez pośpiechu, czytając lub słuchając muzyki. Woda musi być krótko gotowana i pełna wrzątku, to dodaje jej smaku i aromatu. Lubię jej zapach rozchodzący się w pomieszczeniu, w którym przebywam. Tworzy to atmosferę spokoju i ukojenia, odpoczynku i zapomnienia,,,,To kawa 
która nadaje magiczny urok najzwyklejszym nawet chwilom. - kawa o finezyjnym smaku. Zapraszam....

Życzę spokoju, Pozdrawiam.
                                                                    P   a   p   k   i   n



wtorek, 11 października 2022

 

                                  To był....festyn, czyli takie sobie                                                                     wspomnienie na czasie...

Zdecydowałem się (kiedyś) na gest bycia "dobrym..." Festyn i Ci ludzie z obłędnymi twarzami, tacy poważni i aksamitni zarazem. "Ubóstwo" i pewność siebie - wszyscy razem w jednym szeregu z "nim," głównodowodzącym....Metamorfoza zalana blaskiem słońca, grająca muzyka (popis pupili na instrumentach), śpiew dzieci i...Oni siedzący na ławach wokół wspólnych stołów w blasku swojej "niemocy...." Zdecydowałem się  - to na razie tylko zamiar - "Wybacz i nie zdradź mnie przed nimi..." - słowa przychylnej osoby , której specjalnie nie znałem..."Wiesz - Oni są gotowi zrobić z Ciebie kukłę..."  Im "ważniejszym" byłem, tym większa atrakcja, czyli pośmiewisko. Zdecydowałem, że zaświruję - to mi pozwoli przejść z nimi na "Ty," chociaż nie rozwiąże to problemów, które kiedyś się ujawnią (ujawniły się w lipcu br.)....Nie wiem, gdzie kończy się przyjaźń, a gdzie zaczyna wątpliwość, może nawet niechęć i którędy przebiega granica pomiędzy przychylnością, a niechęcią....? Postanowiłem zostać świrem - kelnerem obsługującym to niemrawe towarzystwo o kamiennych twarzach tym bardziej, jak jedna z "faworytek"  brylowała pod wpływem "wody święconej"  pośród "elity"  w sąsiedztwie "głównodowodzącego."  Ruszyłem pomiędzy stoły i wciskałem każdej z tych osób po kawałku rozkrojonego arbuza, co spotkało się nawet z przychylnością i od razu kamienne twarze zamieniły się w delikatny uśmiech....Byłem nie tylko świrem, ale też błaznem i tylko po to, aby rozbawić to smętne towarzystwo, w przeważającej większości starszych pań, a sobie udowodnić, że nadal jestem, sobą...Bo Oni mają się bawić, jeść, pić soki, których było do wyboru i patrzeć na otaczający nas świat - na te gacie rozwieszone na sznurku - własność sąsiada z pod jedynki....Bo tylko ja sam w całym towarzystwie znam prawdę kryjąca się pod płaszczykiem festynu, tą obłudę zalegającą pod postacią "płaszczyka dobroduszności " i zapewnień, że wszystko jest okay - co do tego się nie pomyliłem, czego doświadczyłem wkrótce. A teraz ponoszę konsekwencje ułomności tego, który doprowadził cały ten interes do ruiny...A ja nie ustaję w poznawaniu absurdu smaku, który pozostał balansując na krawędzi chaosu...
Pozdrawiam, miłego tygodnia.
                                                                        P   a   p   k   i   n


sobota, 8 października 2022

 

                    Wolna sobota z Papkinem...

W ostatnim czasie wszystko mi przypomina nieobliczalny brak uporządkowanego nieładu. Czasami nie mogę wymyślić kolejnego dnia w swoim życiowym spisie wydarzeń, a rzeczy swoją obierają ścieżkę. Tak też jest teraz, nawet myśli odmówiły mi posłuszeństwa...A jednak nawet cieszy mnie taki stan rzeczy - czuję się "szczęśliwy" w tym wariackim szkicu własnego portretu, ponieważ czego nie dotknę, czego nie zobaczę, czego nie wymyślę - jest moje, jest własne, jest takie przejrzyste, wychodzi prosto z mojej głębi...Ktoś doszuka się samolubstwa (?) a przecież można różnie interpretować moje zachowania. Jak wiadomo - jestem nieprzewidywalny, nieobliczalny, niewyobrażalny? Jestem po prostu sobą. Chwilowa niedyspozycja wcale nie oznacza siedzenia na laurach - przeciwnie, to czas przemyślenia i tworzenie nowego materiału. Bo tak to u mnie jest - to normalne zjawisko, którego wielu nie rozumie. Ale brak zrozumienia jest w tym układzie jak najbardziej na miejscu....No dobrze - lato za nami, o czym dobitnie przypomina nam pogoda za oknem. W takich okolicznościach chętnie sięgamy pamięcią do wspomnień z minionych miesięcy, a nawet lat. Dziś poprzestanę na tym co powyżej, na resztę przyjdzie czas.

Udanego wypoczynku w gronie rodziny i przyjaciół, obfitego grzybobrania wszystkim życzę.
Pozdrawiam.
                                                     P   a   p   k   i   n

środa, 5 października 2022

 

Dzisiaj mija ósma rocznica śmierci Aktorki i modelki - Anny Przybylskiej, której karierę śledziłem przez wiele lat. Odwiedzam grób rodzinny w Gdyni Oksywiu, gdzie pochowana jest wraz ze swoim Ojcem - Bogdanem.

Miałem tą przyjemność spotkać Annę Przybylską przez przypadek będąc w Gdyni Orłowie (Ani klimaty), gdzie biegała ścieżkami orłowskiego klifu.

Spoczywaj w pokoju Aniu.


                                              P  a  p  k  i  n