Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 31 grudnia 2018

                      Witamy Nowy 2019 Rok...

Na Nowy Rok 2019 wszystkim życzę pomyślności, potęgi miłości, siły młodości, samych spokojnych dni i mnóstwo cudownych i wzniosłych chwil.
Razem życzmy sobie w nadchodzącym Nowym Roku - szczęścia, nie wynikającego z nieszczęścia innych ludzi. Pomyślności, na którą musimy solidnie sami zapracować. Zdrowia, o które najpierw zadbajmy sami...
Wszystkiego dobrego, pozdrawiam.

                                                   P  a  p  k  i  n

piątek, 28 grudnia 2018

     Święta, Święta...jeszcze raz Święta...

Święta jeszcze trwają...Jesteśmy nadal w świątecznym nastroju i w ich atmosferze. Ale zagadką pozostaje również to, że drobiazgi, które zagubiły się w tej gorącej atmosferze przedświątecznych przygotowań, teraz potrafią uradować, a nawet uszczęśliwić  człowieka.
Jeśli właśnie tym mogę choć trochę komuś nastrój poprawić, to wszystkim życzę szczerze, aby te dni pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem mieli udane i wesołe, wszak to jeszcze okres Bożonarodzeniowo - Gwiazdkowy. Aby otrzymali prezenty w ogromnej mierze i już nie narzekali, że nie wierzą w...Mikołaja (?)
Mam nadzieję, że sprawiłem komuś przyjemność. Prawdą jest, że czasem jednemu wydarzeniu, znika nasz zły humor, a nastrój staje się weselszy...Jeden gest wystarczy, jedno słowo, a to powoduje, że na sercu robi się milej. Mam nadzieję, że każdy z Was ma dziś dobry dzień, pomimo tej paskudnej i nie zimowej pogody. I oby tak było każdego dnia. Odwiedźmy również tych, których obecności w te Święta zabrakło. Serdecznie pozdrawiam.
                                               P  a  p  k  i  n

niedziela, 23 grudnia 2018

                    Bóg się rodzi moc truchleje...

Jutro Wigilia Bożego Narodzenia, a dzisiaj ostatnia niedziela Adwentu. Doczekaliśmy dnia najważniejszego, na który z utęsknieniem wyglądaliśmy od dłuższego czasu. Jutrzejszy wieczór - najważniejszy w roku, kiedy cichną wszelkie spory. Wspólnie zasiądziemy do posiłku w magicznej atmosferze.
I to wolne miejsce przy stole dla zbłądzonego wędrowca oraz jako symbol pamięci o tych, którzy z różnych względów nie zasiądą z nami do wigilijnej wieczerzy.
Przełamując się opłatkiem pamiętajmy nie tylko o tych, z którymi dzielimy los na co dzień, ale także o tych, których nie ma już pośród nas, bo nasza miłość trwa, bo Oni są wśród nas. 


Niech więc radość płynąca z narodzenia Pana będzie udziałem całego świata, naszego polskiego narodu, rodziny naszej, krewnych, znajomych, przyjaciół. Wszystkich ogarniam dziś myślą i sercem, prosząc Pana, by napełnił Was radością i spokojem. Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech Boska Dziecina błogosławi nam wszystkim. Pozdrawiam.
                                                   P  a  p  k  i  n 


piątek, 21 grudnia 2018

                         W   o c z e k i w a n i u...

Niech magiczna moc Wigilijnego wieczoru, który nieuchronnie zbliża nas do radosnych Świąt Narodzenia Pańskiego, przyniesie wszystkim  spokój i radość. Niech każda chwila wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem. Tego już dziś w oczekiwaniu na ten moment z serca życzę wszystkim i każdemu z osobna. 
A nadchodząca niedziela będzie ostatnią - czwartą niedzielą Adwentu, w tym roku przypada w przededniu Wigilijnego wieczoru.
Wszystkim życzę spokojnego weekendu. Pozdrawiam.
                                                       P  a  p  k  i  n

środa, 19 grudnia 2018

                               O d l i c z a n i e....

                                       "Idą Święta wielkim krokiem,
                                    pachnie drzewko w Twoim domu,
                                    patrzysz na nie ciepłym wzrokiem
                                           i życzenia złożysz komuś...
                                     Bóg się rodzi dla nas wszystkich,
                                      a w stajni płacze tak ukradkiem,
                                     znów odwiedzisz swoich bliskich
                                            i podzielisz się opłatkiem..."
Jesteśmy coraz bliżej Świąt Bożego Narodzenia. Dni biegną tak szybko, że czasem czasu brakuje, aby wykonać wszystkie czynności w przygotowaniu do tej radosnej nowiny. Trzeba jeszcze choinkę przystroić, aby umilała nam czas świąteczny
swoim wyglądem mrugając światełkami...A jeszcze potem usiądziemy w świątecznym nastroju, w ciszy własnego sumienia i będziemy przeżywać ten czas wesołej nowiny. Ciekawe, czy tego roku karp przemówi ludzkim głosem...?

PS.
Teraz coś humorystycznego, a może...(?) W tym pośpiechu, abyśmy nie przegapili, czy aby....No właśnie..."Trzeba uważać w te Święta, by prócz miłych gości, jakiś bałwan na dłużej u nas nie zagościł..."
Pozdrawiam,
                                                 P  a  p  k  i  n  

poniedziałek, 17 grudnia 2018

                          Magiczna siódemka...

Dzisiaj będę kontrowersyjny, ale też oryginalny. Dlaczego? Bo w mojej głowie znowu buszują myślowe myszy i każą być mi takim, jakim jestem, czyli...normalnym. Lat temu siedemnaście - dokładnie 12 grudnia 2011 roku, a był to poniedziałek - zapisałem takie oto słowa: "W swoich rupieciach odnalazłem coś, czego zawsze szukałem wiedząc, że gdzieś jest..." A chodziło o banalną sprawę dotyczącą przepisu na wigilijny barszcz. Całą wiedzę oraz odpowiednie składniki miałem zapisane w notatniku (zresztą nie pierwszy raz, bo jest ich kilka). Barszcz, to danie, które tradycyjnie - przynajmniej w moim domu (?) rozpoczyna wieczerzę Wigilijną. Oczywiście - odnalazłem wspomniany przepis, który tym razem zaplatał się nie w tym miejscu, w którym powinien...I jeszcze jedna przy okazji sprawa z przed lat. Kiedy zapytałem moją Mamę - "Dlaczego takiego barszczu nie przyrządza się częściej skoro on taki pyszny i tak smakuje..? Mama wtedy popatrzyła na mnie tak przeciągle i powiedziała powoli: "A żebym za nim tęsknił..." Minęło wiele lat, a dzisiejsza rzeczywistość jest...rzeczywista! Dziś do Wigilii pozostało już tak niewiele, bo zaledwie siedem dni - równy tydzień. Kończy nam się Adwent, który trwał cztery tygodnie, czyli czas przygotowania, tego duchowego i tego, który widzę na jaźni do dziś - te wypieki, sprzątanie itp. Obecnie, to nie tylko próba odejścia od tradycji. Mnie jednak to nie dotyczy, gdyż jestem tradycjonalistą i kultywuję stare obyczaje - jest mi z tym dobrze. Tak więc przygotowuję się i obmyślam, gdzie, jak i co...? 
Tematyka Świat będzie się powtarzała, bo lubię te Święta i zawsze czekam z niecierpliwością na ich nadejście. Jakie są więc warianty spędzenia tegorocznej Wigilii i Świat? Wariant najgorszy..."Siedzę przy stole zupełnie sam. "Pokłóciłem" się z całym światem, z dziećmi, które w najlepszym przypadku tylko mnie tolerują, z rodziną, która jest daleko...Siedzę przy stole nad talerzem barszczu, który dalece odbiega od tego, jaki pamiętam z dzieciństwa, a który wspomniałem powyżej. Kilka pierogów bez których wieczerza wigilijna nie miała by uroku i oczywiście karp - symbol Wigilii. Zastanowię się kolejny raz, że do dwunastu dań brak mi dziewięciu, w tym dziadkowej hałki. Pomijam wariant popularny, bo w wydaniu tego domu jest nierealny..." Wariant marzenie..."Siedzimy wszyscy przy stole i patrzymy sobie w twarz. Świece zapalone...Biorę do ręki Pismo Święte, szukam odpowiedniego fragmentu...składamy sobie życzenia przełamując się opłatkiem...Zasiadamy do wieczerzy, potem kolędujemy, a o północy idziemy na Pasterkę..." Super, a to już tak niedługo i wreszcie się doczekamy.
Wszystkim życzę radosnych przygotowań do nadchodzącego wydarzenia. Pozdrawiam.

                                                                              P  a  p  k  i  n
    

sobota, 15 grudnia 2018

                   Trzecia niedziela Adwentu...

Zbliża się czas wyjątkowych Świąt. Jutrzejsza niedziela jest trzecia niedzielą Adwentu...Dzisiejszej soboty dzieci ubierały choinkę ozdobami, które wykonały 2 grudnia.
Jak widać choinka jest okazała i ładnie się prezentuje. Wszystkim moim przyjaciołom życzę udanego weekendu i duchowego przygotowania się do tego szczególnego wydarzenia. Pozdrawiam.

                                                                      P  a  p  k  i  n

czwartek, 13 grudnia 2018

                  Już za parę dni, za dni parę...

Jak by na to nie patrzeć, gdybyśmy chcieli bronić się i wstrzymywać, to się nie da. Coraz bliżej Świąt i chyba nikt nie ma wątpliwości - najradośniejszych i ujmujących Świąt Bożego Narodzenia...Zrobiłem dzisiaj rekonesans do miejsc, które zbliżają nas do Świąt, gdyż już od pewnego czasu przyciągają uwagę swoim wyglądem. Pomyślałem, że jednak czasy się zmieniają i to pod każdym względem. Spoglądając na migające światełka, doszedłem do wniosku, że również ja muszę coś zmienić, zastępując tradycyjne oświetlenie na bardziej nowoczesne, czyli ledowe. A co z tymi, które służyły do tej pory? Cóż - oświetlę mieszkanie - 
niech będzie nastrojowo. Podwieszę je pod sufitem albo na ścianie. Te nowo zakupione są z regulacją świecące na stałe lub mrugające...A za kilka dni - dokładnie za jedenaście - Wigilia - najważniejszy i najradośniejszy wieczór w ciągu roku - ten, na który wszyscy oczekujemy...A później Pasterka i błogi spokój - cisza, choć wszędzie unosił się będzie zapach kadzidła, a gdzieś w niebiosach odezwie się radosne: "Bóg się rodzi moc truchleje..." 
Życzę wszystkim radosnego końca tygodnia w przygotowaniach do Betlejemskiej Gwiazdki. Pozdrawiam i w załączeniu zdjęcie zimy, na która z pewnością wszyscy czekamy.
                                         P  a  p  k  i  n 

poniedziałek, 10 grudnia 2018


                           Czy doczekamy się...?

Nie wiem - może ja tylko jestem taki sentymentalny, a może to już taka "starcza" domena ludzi w podobnym wieku? Co by nie powiedzieć, tkwi tu odrobina prawdy - tej tęsknoty za starymi, dobrymi pod tym względem czasami....Każdego roku mniej więcej o tym czasie "bombardują" nas myśli i zadajemy sobie pytanie - "co jest z tą zimą, mrozem, śniegiem - tęsknimy do białych świąt, do kuligów - sań podczepionych do koni i...hajda w nocne eskapady z pochodniami w dłoni....Co takiego się stało, że od wielu już lat, zjawisko o którym wspominam, jakby zeszło z pola widzenia - nie ma go, gdzieś odeszło, nie wiadomo dokąd i po co...? Kiedyś o tej porze roku panowała już zima, zaspy i mróz. Bywało tak zimno i śnieżnie, że następowały przerwy w szkolnej nauce przez dwa-trzy tygodnie. I jakoś nikt nie narzekał, że mu śnieg wpadł za kołnierz, czy też na trudy brnięcia w zaspach. Panowała radość, bo zima mimo wszystko była czasem wesołym. Na ulicach nie było błotno-śnieżnej mazi, której dziś mamy namacalny dowód. Kto sypał solą czy piaskiem? Dróżki i ścieżki wydeptane w śniegu posypywano popiołem, nie było smogu, choć palono wyłącznie drewnem i węglem. Te bzdety o smogu i jego przyczynach nasi pseudo ekolodzy zwani przeze mnie "terrorystami," mogą sobie włożyć pomiędzy bajki - ich argument do mnie nie dociera....Białe Święta - to dziś marzenie wielu ludzi, nie tylko moje. I niech mnie ktoś nazwie głupim i starym osłem tęskniącym za zimą - ja wiem swoje. Dzisiejsze pokolenie nie ma pojęcia, jak dawniej bywało (można cofnąć się do wcześniejszych notek, tam opisywałem podobne zdarzenia) i wcale nie było to niczym strasznym, choć mrozy były trzaskające...! To był czas radości i uniesienia. Ze smutkiem, a zarazem podziwem patrzę na stos ułożonych w sklepach sanek, zresztą różnego kalibru, od zwykłych po profesjonalne. Przykry to widok bo wiem, że po jakimś czasie ponownie zapełnią sklepowe magazyny oczekując na lepsze czasy. Ale czy i kiedy doczekają - to odpowiedź, której nie znam...Może jestem sentymentalny i...zdziecinniały, ale czy nie mam racji? Bardzo wątpię, aby nadchodzące Boże Narodzenie było białe jak za dawnych lat, choć w przyrodzie różnie bywa....
Pozdrawiam.
                                             P  a  p  k  i  n 
  

piątek, 7 grudnia 2018

            Przed drugą niedzielą Adwentu...

To, że czasy się zmieniają wiadomo nie od dzisiaj - czasy i obyczaje. Te stare odchodzą gdzieś w niepamięć przykryte  nowymi trendami, które z "wysiłkiem" próbuję sobie przyswoić...Ale nie które z nich może aż tak złe nie są, gdyby nie ta świadomość, do której trudno jest się przyzwyczaić. No cóż - skoro przyszło mi doczekać tych (nowych) czasów...? W myśl powiedzenia: - "Jak wlazłeś między wrony, musisz krakać jak i one..." Więc kraczę, choć trudno mi odnaleźć się w roli kruka, wrony, czy innego padalca...O czym więc dziś mowa? Otóż w moim skromnym środowisku już w nadchodzącą niedzielę będzie poświęcenie wigilijnych opłatków, które będzie można nabyć. A ja już "wyłamałem" się kupując wcześniej, które to opłatki przyniosę do poświęcenia. Różnica niby żadna, ale...A kiedy minie kolejny tydzień, czyli w sobotę 15 grudnia dzieci, które wykonywały różne ozdoby świąteczne, będą tę choinkę ubierały...
Co do mnie, też mam pewien pomysł. Przy chodniku prowadzącym do Kościoła rośnie sobie niepozorna choinka, którą pierwotnie chciano wyciąć. Uratowałem ją i teraz wykorzystam. I co z tego, że jest płaska jak deska, że taka nijaka i...dziwna z wyglądu? Dlaczego jej nie wykorzystać? Już zaopatrzyłem się w bombki i inne ozdoby - będzie zapewne wskazówką, że Boże Narodzenie zbliża się dużymi krokami. Jednak w przeciwieństwie do tej dziecięcej, swoją ubiorę dopiero 21 grudnia. Niech błyszczy i cieszy ludzi przechodzących obok.                                                                       
Życzę udanego weekendu - pozdrawiam.

                                                                           P  a  p  k  i  n

   

środa, 5 grudnia 2018

                   Takie rozważania na dziś...

Czy byśmy chcieli, czy nie, każdego dnia zbliżamy się do Świąt Bożego Narodzenia. Za nami pierwsza, przed nami druga niedziela Adwentu - to jakby polowa drogi...i tak do 23 grudnia...Widać to wszędzie - witryny sklepów prześcigają się w dekoracjach, tych skromnych i tych 
doniosłych w przepychu i jak na to nie patrzeć, same mówią za siebie - wystarczy przejść się po galeriach lub małych
sklepikach. Czasem warto przystanąć i podziwiać...Już za dwa i pół tygodnia zabrzmi doniosłe "Bóg się rodzi moc truchleje..." Będziemy mogli powiedzieć: 'Nareszcie nadeszły..." Ale hola, hola...one minął bardzo szybko i co wtedy? Cieszmy się więc już póki na nie czekamy, bo to własnie ten czas oczekiwania jest chyba najważniejszy i najbardziej donioślejszy...
                      " W tę noc, co raz w roku przypada,
               nawet mąż podobno ludzkim głosem gada..." 
Chciałbym to słyszeć i...widzieć. lecz czy jest to prawda? Łapię ostatni (a może jeszcze nie ostatni) kurz w locie, nawet wiem, gdzie stanie tegoroczna choinka i...szopka licząca w tym roku już 37 lat. Stara jak świat, pamiętająca stan wojenny, ze specjalnym, tajemnym schowkiem...
                 "Bo wieczór to szczególny bez wątpienia,
            największy wróg doczeka dziś przebaczenia..." 
Tak, tak - to już tak nie długo i choinka nam zabłyśnie...
                   "W blasku świec przy Wigilijnym stole,
                         w niepamięć pójdą wszystkie żale
                              tak, jakby nie było ich wcale.
                       Przez wzgląd na uroczystą kolację
                   i dzieci rodzicom dziś przyznają rację,
            a mnie w ten dzień smutek ogarnia ogromny,
       bo po świętach wszystko wróci do starej normy..."
Życzę wszystkiego dobrego, pozdrawiam.

                                                                P  a  p  k  i  n

              

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Czytam (obserwuję) wypowiedzi osób pracujących poza granicami kraju - Polaków, którzy z różnych przyczyn, zwłaszcza ekonomicznych, musieli emigrować, aby jakoś żyć, bo sytuacja w kraju, która nie dawała im możliwości egzystencji, zmusiła do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Są wśród nich i takie opinie, że władza (mowa o rządach poprzedniej ekipy), wyprzedając narodowy majątek, roztrwoniły nawet środki pozyskane ze sprzedaży dużych przedsiębiorstw, zakładów pracy liczących się na rynku pracy, kombinaty...Stworzono sztuczne bezrobocie, które zemściło się i mści nadal (to długotrwały proces) na zwykłych obywatelach. Przykre to i smutne, kiedy słyszę podobne wypowiedzi ludzi tęskniących za krajem, zwłaszcza teraz - w takim okresie nadchodzącego Bożego Narodzenia, kiedy wszyscy powinni być razem z rodzinami, a którzy zostali rozdzieleni poprzez nieprzemyślane, a może przemyślane decyzje decydentów - dygnitarzy rządowych, dla których nawet dziś Polska nie kojarzy się z polskością, lecz wprost uzależnieniem od innych (obcych) - dzisiejsza targowica, która ma za nic kraj, o który walczyły całe pokolenia Polaków. Smutne to i wręcz tragiczne - te wszystkie marzenia o jedności i byciu razem, gdy podzielona została nie tylko Ojczyzna, ale co gorsze - sami ludzie. Niech chociaż te nadchodzące dni Adwentu dadzą spokój sumienia tęskniącym daleko poza krajem ludziom, a tym którzy cały czas doprowadzają do niepokoju życzę, aby wreszcie się opamiętali i zeszli ze złej drogi...Wszystkim bez wyjątku życzę godnego przygotowania się do nadchodzących Świąt i radosnego ich przeżywania.
Pozdrawiam...
                                              P  a  p  k  i  n