Jesienne spacery...
Dzisiejszy poranek był pogodny, ale chłodny, nad ranem mój termometr wskazywał zaledwie 5 stopni....Była lekka mgła, ale już poza miastem, która zasnuwała okoliczną roślinność - krzaki i rozpadliny, miejsce do którego przywiódł mnie mój rower. Niestety - już delikatny dywanik zeschłych liści leżące na ścieżce, inne jakby nadlatywały z powiewem delikatnego wiatru...I ta cisza, która napełniała las, a który wydawał mi się bardziej przestronny, bez tej gąszczy w porze letniej. Świerki nabrały jesiennych barw stając się brudno zielonym parawanem oddzielającym miejscami kopułę nieba od podłoża po którym stąpałem, gdy w tym czasie rower mój "odpoczywał" w ukryciu...Bujne do niedawna paprocie, dziś jakby lekko zwiotczałe, przypominały zmęczone ramiona zielonej roślinności. Wędrując po lesie kilka razy natknąłem się na sarny, jakby niepłochliwie przyglądały się z pewnej odległości, aby nagle poderwać się do ucieczki, spłoszone widokiem jegomościa w lesie...Cisza i spokój w tym jesiennym dniu w uroczej krainie...
Miłego jesiennego wypoczynku życzę wszystkim bez wyjątku.
Pozdrawiam.
P a p k i n
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz