Wyruszam...
Coś mnie gna do przodu i trudno oprzeć się pokusie spotkania z przyjaciółmi w miejscu, gdzie spotykaliśmy się na wspólnych biwakach, w miejscu, które spędza sen z oczu, w krainie spokoju, ciszy i pięknych widoków - Bieszczady!
To dwutygodniowy pobyt w najwyższej części tego regionu, niemal na pograniczu ze Słowacją. Nad potokiem "Głuchy" w domu "Kaśki Litwinki" - Marii Stypułkowej rozbijemy obóz, aby pobyć z sobą, powspominać dawne czasy, które przeminęły, kiedy gościła nas wspomniana gospodyni tego obejścia - pani Maria. Wyruszam około południa do Wetliny, tam wszyscy się spotykamy, dalej to już piesze podejście ścieżką do miejsca docelowego.
Wszystkim życzę udanych wojaży, spokojnego wypoczynku w zdrowiu i...pogodzie.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
P a p k i n
