Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

 

                                   "Z b i e r a c z...."

Jakkolwiek by to nazwać, jakoś nie wstydzę się tego. Kiedyś zbierałem makulaturę dla wnuczki do szkoły. Nadźwigałem się tego pieroństwa tyle, że ręce opadały i nie czułem kręgosłupa. A wszystko po to, że szkoła wymagała. Co za to miał uczeń? Kiepska broszurka na koniec roku z dedykacją świadczącą o aktywności, Szkoła natomiast gromadziła niezłe kwoty pieniężne. Podobnie było z nakrętkami. Należało woreczek z tym produktem podpisać imieniem i nazwiskiem oraz zaznaczyć klasę...Zastanawiam się, po co to wszystko i dla kogo. Jeśli taka akcja dotyczyła wsparcia jakiegoś dziecka w potrzebie, to okay, natomiast dziś jak ktoś mówi mi, że jest to wsparcie dla pana Owsiaka, to dostaję nerwówki. Jak można wspierać tego złodzieja....? To zdjęcie, to kropla w morzu, tych nakrętek mam taka ilość, że zaczynam zastanawiać się, po co to robię. Coś, co weszło w nawyk i trwa nadal, nie wiem tylko po co, dlaczego? Bo ja nie mam sztywnego kręgosłupa i stać mnie na to, aby się schylić, podnieść leżącą butelkę, którą odkładam do worka tworzyw sztucznych, nakrętkę chowam do kieszeni i...do "kolekcji." Już raz ktoś nazwał mnie śmieciarzem i zbieraczem - i co z tego? mam się wstydzić? Bo takie dziecko skąd ma wziąć taka ilość nakrętek czy makulatury, aby zaspokoić ciągle rosnącą rządzę rywalizacji szkołę? Na szczęście moi wnukowie już nie potrzebują "umizgiwać" się do wciąż pazernych pedagogów. 
Życzę udanego wypoczynku. Pozdrawiam.
                                                                         P  a  p  k  i  n

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz