Jestem jak Szwejk...(?)
Czuję się pusto i bezwartościowo, jak ten Szwejk z przemyskiego rynku...Mija czas, a ja siedzę w jednym miejscu. Czas ucieka, a ja nie osiągnąłem niczego wartościowego. Nie zrobiłem nic kreatywnego czym mógłbym się pochwalić albo z czego być dumny. Natomiast porażki lgnął do mnie niczym pszczoły do miodu. Czuję się tak, jakbym zastawił na nie jakieś specjalne przynęty lub wydzielał feromony, które je przyciągają. Wiem, wiem, miałem być w Solinie u szwagra bo obiecałem i mam do odbioru miód z prawdziwej leśnej pasieki, ale cóż - pogoda pokrzyżowała wszystkie moje plany. By zliczyć wszystkie moje niepowodzenia i klęski w ostatnich dniach, to zabrakło by palców u rąk i nóg. Niestety także i teraz nic nie zapowiada większych zmian, a może nawet na gorsze...?
Być może jestem w złym nastroju, ale to nie przeszkadza, aby moi przyjaciele "cierpieli" razem ze mną. Życzę wszystkim udanego wypoczynku, pogody ducha i tej prawdziwej pogody.
Serdecznie pozdrawiam.
P a p k i n

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz