Co za plucha...
Narzekałem na upał, chwaliłem deszcz, a teraz...? Nie znam się na wielu sprawach a już zapewne na pogodzie. Bo jeśli tak miałoby wyglądać tegoroczne lato, to nie tylko woła o pomstę do nieba (?) Praktycznie jestem "uwiązany" i to dosłownie w...domu. Mój rower wypoczywa i..."płacze" z braku pracy. Stoją też w miejscu kilometry, bo jak wyjechać w taki deszcz, który z krótkimi przerwami dosłownie leje jak z cebra? Zaczynam się buntować, bo ani rower, ani też inny pobyt w miejscach mi znanych i lubianych. Bieszczady - tu mógłbym utopić się w błocie i zmoknąć nawet w stroju ochronnym...Płacze świat za oknami i ja także - dobrze, że chociaż mam parasol, który może mi posłużyć w wyjściu po zakupy. Lato, które się zbliża może wreszcie się ulituje...?
Pozdrawiam życząc udanego wypoczynku.
P a p k i n

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz