Szukaj na tym blogu

środa, 23 października 2019

                         Podróż za sto złotych...

Dźwięk budzika wypełnił piskliwym tonem pokoik na poddaszu w domu Mariana - syna "Kaski Litwinki" - (Marii Stypółkowej - wspominałem wielokrotnie o naszej przyjaciółce - Matki Bieszczad, jak Ją nazywaliśmy)...Wieczorem, po kolacji kładąc się spać, dość długo jeszcze czytałem ciekawe opracowanie dotyczące historii Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Usnąłem około północy...Przed snem nastawiłem budzik, aby wczesnym rankiem nie przysypiać. Chciałem zjeść śniadanie i robiąc krótki spacer do "centrum" Wetliny, udać się na przystanek autobusowy zdążający w kierunku Cisnej. Pogoda po wcześniejszych deszczach , które sparaliżowały mój wcześniejszy przyjazd w te strony - klarowała się dość szybko. Wcześniejsze opady dość znacznie nawodniły bieszczadzkie górskie szlaki. Okres pomiędzy poprzednim i obecnym pobytem skutkowały tym, że błoto zalegające na leśnych ścieżkach obeschło na tyle, że można było zaryzykować udanie się na szlaki. Połoniny (widać jak na dłoni - zdjęcie w notce poniżej), zalśniły w jasnym słońcu, a mgły odeszły w niepamięć, aby podczas mojej wędrówki z plecakiem na ramieniu, można było relaksowo i słonecznie przejść przez malownicze, turystyczne szlaki. Ale tym razem nie planuję samotnej wędrówki po dzikich Bieszczadach... Dzień zapowiada się cie ciepły, co potwierdził wczoraj synoptyk GOPR, z umiarkowanym zachmurzeniem i oczywiście ze względu na zaplanowane atrakcje...A na dziś zaplanowałem powtórną podróż kultową wąskotorówką, czyli Bieszczadzką ciuchcią. Idąc dość sfatygowaną asfaltówką podziwiam poranne białe chmurki na niebieskim niebie.... 
Zacznę od końca...Przysłup - stacyjka znajduje się tuż obok hodowli i smażalni pstrągów. Gdy zajeżdża tu pociąg pełen turystów, w mgnieniu oka ustawia się kolejka do smażalni po cieplutkiego pstrąga i kufelek złotego piwka, a skład kolejki pustoszeje prawie całkowicie . I tak jest za każdym razem. Jest mnóstwo czasu na spokojny posiłek i poraczenie się kufelkiem piwa. Odjazd bowiem do Majdany nastąpi za około 40 minut... Pamiętam starą, harcerska piosenkę o Bieszczadzkiej ciuchci, którą kiedyś nuciłem wraz z kolegą, a zarazem sąsiadem z Serwówki - Gabrysiem i jego bratem Markiem przy ognisku na obozie w Stuposianach, chyba około 1969 roku. Marek akompaniował na gitarze:
"Jedzie bieszczadzka ciuchcia,
sypie, strzela iskrami
taka, co przed laty,
jeździła z traperami.
Jedzie bieszczadzka ciuchcia,
pokryta patyna czasu,
sapie, kicha czasami,
w głębi bieszczadzkich lasów..."
Oczywiście nie pamiętam już dalszej części piosenki, ale było wesoło w czasie naszych wypadów w bieszczadzkie lasy. (proszę mieć na uwadze to, że w tamtych latach wyjazd w te strony nie był jeszcze tak łatwy jak dziś)....Kolejka przemierza teren Cisniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Na odcinku Majdan-Żubracze wjeżdża w coraz bardziej zwężającą się dolinę górnego odcinka rzeki Solinki, która towarzyszy nam w drodze do Przysłupia, pokonując kilka zbudowanych nad urwistym jej korytem mostami....
 Dobranoc...cdn...
  

1 komentarz:

  1. Klipy muzyczne zamieszczone w tekstach poszczególnych notek, nie maja nic wspólnego z ich treścią. Obrazują jedynie klimat tamtych czasów, czyli lat 60 i 70-tych XX wieku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń