Szukaj na tym blogu

środa, 26 lutego 2020

                Mówię nie ekologicznej                                     propagandzie...

"Eko handel w klimatyzowanej hali siedem dni w tygodniu, a dla klientów duży parking..." Taki tekst przeczytałem ostatnio w jednej z gazet. A może przestalibyśmy sobie mydlić oczy tym pseudo ekologicznym mydełkiem? W ofercie omawianego przez gazetę marketu mają być dostępne naturalne produkty, od żywności poprzez rękodzieła aż do ekologicznych materiałów budowlanych. Całość natomiast serwowana prosto z mających się kojarzyć z miłością do natki natury drewnianych stoisk, coś na wzór utworzonego ekologicznego grajdołka na rzeszowskim zielonym rynku. Tu oczywiście usytuowanych w ciasnej hali,
dzięki której nabywcom nie będzie straszny deszcz, czy śnieg, ani też globalne ocieplenie. A po udanych eko zakupach, będzie można udać się do eko baru, (?) żeby w "miłej" rynkowej atmosferze spożyć eko ciasteczko (tak, tak - w barze ciasteczko)...Mam serdecznie dość eko propagandy i handlowej nowomowy. Mam dość zaglądania mi do garów, bo w swoich gotuję zupę pomidorową z przecieru, który mogę sam sobie zrobić w domu i to własnoręcznie, a nie z eko pomidorów i proszę, aby nikt nie próbował wmawiać mi, że jest inaczej...Market z lokalnymi produktami od również lokalnych producentów (?) - nie musi mieć łatki "Eko," żeby mnie zniechęcił do kupowania warzyw na obiad. Targowisko oddalone o kilka minut od domu zwane "zielonym rynkiem" uważam za równie ekologiczne, może nawet bardziej, co te odległe markety. Bardziej, bo przynajmniej nikt nie stwarza sztucznej atmosfery, która wszędobylska jest w marketach. Jeśli deszcz pada, to pada i się moknie, a to jest urok - taki mamy klimat...Nie dajmy się więc zwariować i wciągać w ten ekologiczny, zgłupiały wir. Jabłko zerwane z drzewa w sadzie gdzieś na wsi, marchewka wykopana  w ogródku straganowej przekupki, a nawet szczypiorek - wszystko to samo zakupione w markecie, może się nie różnić niczym (może tylko jakością, bo co natura, to natura), może jedynie tym, że ktoś przypiął tym produktom łatkę "Eko" i jakiś tam certyfikat. Ludzie - spadnijcie z obłoków...! Pozdrawiam.
                                                           P  a  p  k  i  n      
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz