Szukaj na tym blogu

czwartek, 22 września 2016

Świadomy wybór...(9)

Wiele wydarzeń zachowuję dla siebie, nawet w głębokiej tajemnicy, skrywam w sobie. Tutaj nie ma z kim podzielić się czymkolwiek, chyba tylko z samym sobą. Ale są w mojej pamięci te, o których staram się zapomnieć, nie pamiętać, ale one wracają, czy tego chcę, czy nie. Od pewnych zdarzeń życiowych nie da się uciec... Zmęczony trudami wędrówki, siadam wieczorem do pisania kolejnej relacji w dzienniczku. Potem opuszczam sztalugę zabezpieczając drzwi, "klucz" do przeszłości chowam głęboko w sobie i poddaję się kojącemu snu. Jutro znowu nowy dzień... Szczerze mówiąc - "nie potrafię" zrobić rachunku sumienia. No cóż, nie ja pierwszy jestem taki, jaki jestem i nie ostatnim, który postąpił tak, jak postąpił - czyli co...? Stereotyp...? No, może nie tak do końca, ale właściwie ewenementem nie jestem. Ostatnio doświadczyłem złości w czystej postaci. Dostrzegłem ją w oczach, słyszałem w słowach, widziałem w ruchach. Wkurzyłem się na wilki, które wydeptały mi całe obejście, wyjąc jak najęte nie pozwoliły spać. Zmuszony byłem je przepłoszyć. Biedne zwierzątka, jak ja je teraz przeproszę..? Zastanawiam się, czy był wśród nich mój "szaraczek" - tak nazywam wilczka, z którym się zaprzyjaźniłem? I coś mi się wydaje, że nie, a może się mylę? Nie ma go już drugi dzień... Ale dość tych smutasów. Kopniak by mi się przydał i taki porządny w ta moją szanowną dupencję, albo porządne walnięcie w łeb. Może to własnie "postawiło" by mnie na nogi.(?) Bo ja ciągle zapominam, że to ja tu jestem intruzem. Nam ludziom się wydaje, że wszystko co dzieje się na tym świecie, dzieje się dla nas, ale to nie tak....Dopadło mnie dziwne poczucie, ze jestem dobrym człowiekiem. Jak to możliwe, skoro we wszystkich relacjach z otoczeniem mam sobie wiele do zarzucenia?! A może zbyt wiele od siebie wymagam?  Sam już nie wiem. ..! Tu daleko do wszystkiego lecz blisko do Nieba i to jest największym pocieszeniem. Bo staniesz sobie w głębokiej dolinie, a gdy spojrzysz do góry wiesz, że za chwilę wejdziesz na szczyt i ręką dotkniesz chmury...Nie jestem ideałem - nawet bym nim nie chciał być, bo to by mi w życiu przeszkadzało. Czasem też nie jestem sobą, ale to już inna bajka. Gdzie więc mam szukać tego dobrego mnie, może właśnie w...Niebie...?  Kolejny dzień umyka mi pod powiekami. Nawet nie staram się  go zatrzymać, jak ten wczorajszy, ubrać w konkretne fakty, zapachy i zapamiętać. Zająć czymś myśli, uśpić serce, aby nie krzyczało... Jakaś złowieszcza cisza nastała dzisiejszego wieczoru. Mam dziwne przeczucie, że coś się wydarzy...Ale co? No tak, jutro zacznę przygotowania do Bożego Narodzenia. Z zeschłych traw i słomy zrobiłem kilka ozdób, które zawieszę na najbliższej sosence, ale powyżej, aby jakieś licho je nie dosięgło. Przyozdobię kolorową bibułą i te czerwone wstążki zawieszone na gałązkach "odstraszą" wilczych intruzów. Miałem nawet zamiar posłużyć się starym garnkiem wieszając go na gałęzi, ale na wietrze, jego odgłos przeszkadzał by również mnie.... A ja tak myślami powracam jeszcze do nie tak dawnej jesieni, bo tegoroczna zima tak szybko nastała... Lato jakoś przeminęło, jesień ukazała swoją barwną paletę, przepiękne kolory. Pani jesień rozpostarła swoje ramiona tuląc całą przyrodę słońcem i barwami, które tylko tutaj można podziwiać. Bukiet kolorowych liści zawieszonych pod powałą, teraz stał się szary i brunatny. Pewnie jeszcze obsypany kurzem, nie podobny do kolorów jesieni. Niech tak "przenocuje" do wiosny, póki nowe życie nie zacznie się budzić...Przytulnie tu i miło. Ogień w kominku migocze, ciepło rozchodzi się po całej izbie... Pora na odpoczynek...!
I oto zima...
Jakże pięknie na dworze,
cieszyć się, radować - 
dziękuję Ci Boże
za wszystko co mi dajesz:
zdrowie i pociechę,
modlitwę do Ciebie,
zanoszę pod strzechę.
Prowadź mnie Panie,
przez te piękne łąki,
dziś śniegiem zasypane,
ale gdy skowronki
znowu wiosnę oznajmią,
słońca będzie w koło,
znów wstąpi nadzieja,
bo wiosenny kwiatek
smutek rozwesela...
                             Papkin
(cdn)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz